Niby pół medalu, ale to też cieszy

Dirk van Tichelt zobył w Rio de Janeiro medal. Jego trenerem jest Polak, były dżudoka Czarnych Bytom.

Robert Krawczyk
 fot. Tomasz Markowski  /  źródło: newspix.pl

Co prawda jesteśmy dopiero po pierwszym występie polskich dżudoków w Rio, nieudanym (Arleta Podolak przegrała w pierwszej rundzie i odpadła z turnieju), ale sympatycy tej dyscypliny w Polsce chwilę radości w poniedziałkowy wieczór mieli. Satysfakcja jest... belgijsko-polska. Belgijska, bo Dirk van Tichelt, w 31 roku życia zdobył brązowy medal igrzysk w wadze 73 kg. Polska, bo jego trenerem jest doskonale znany były dżudoka Czarnych Bytom, Robert Krawczyk (na zdjęciu). „Krawiec” od prawie czterech lat prowadzi część kadry belgijskiej, w tym van Tichelta, medalistę ME i MŚ, który w Rio po błyskawicznym zwycięstwie w walce o brąz z Węgrem Miklosem Ungvarim rzucił się na szyję Krawczyka. Telewizyjny sprawozdawca, wspominając intrygujące wpadki z olimpijskiej tatami, przywołał m.in. Ateny w 2004 roku, kiedy to pewny medal na trzy sekundy przed końcem pojedynku właśnie Robert Krawczyk przegrał z Ukraińcem Gontiukiem. Widać sprawozdawca znał historię, nie wiedział natomiast jak Krawczyk wygląda, choć od ateńskich igrzysk zmienił się niewiele. Szczęśliwie w studiu znalazł się jego serdeczny kumpel, Krzysztof Wiłkomirski, ongiś wybitny zawodnik, który „wyprostował” całą sytuację.
Sukces trenerski najpewniej „przykuje” już Krawczyka do belgijskiej kadry. Jeszcze przed igrzyskami proponowano mu przedłużenie kontraktu, od czego się wstrzymał. Teraz jego pozycja będzie nieporównywalnie silniejsza, ma też oferty pracy z innych federacji. W ubiegłym roku Krawczyk był z van Ticheltem w Polsce na turnieju „Złotego Szoguna” w Gliwicach i na obozie w zakopiańskim COS-ie. Na pytanie czy nie przyłożyłby ręki do rozwoju polskiego dżudo, odpowiedział: - To jeszcze nie jest mój czas.... Szkoda.

 

 

Z tej samej kategorii