Kubica w Abu Zabi zrobił swoje. Brakuje ostatniego kroku

Robert Kubica siódmym kierowcą ostatniego dnia testów w Abu Zabi. Wczoraj przejechał 28 okrążeń. Był jednocześnie najszybszym zawodnikiem Williamsa na jednym okrążeniu podczas dwudniowych jazd.

Testy Roberta Kubicy w Williams Martini Racing w Abu Dhabi
 źródło: Pressfocus

Po wolniejszym wtorku, podczas którego Robert skupiał się na poznaniu nowego samochodu, zrozumieniu pracy nowych opon, a także przejazdach na dłuższych dystansach z dużą ilością paliwa (łącznie przejechał 100 okrążeń), środa miała pokazać, jak Polak radzi sobie w tempie kwalifikacyjnym.

 

Wróżenie z fusów

Zanim jednak 32-latek wsiadł do samochodu, bacznie przyglądał się temu, jak spisze się jego konkurent do fotela drugiego kierowcy Williamsa, Siergiej Sirotkin. Rosjanin, co podkreślał jeszcze we wtorek dyrektor techniczny ekipy z Grove, Paddy Lowe, miał mieć ten sam program testowy, co Kubica. Biorąc pod uwagę tempo na dłuższych przejazdach 22-latek z Moskwy był od Polaka szybszy. Wyciąganie jednak wniosków z samych liczb, nie mając dostępu do większych danych zespołu (takich jak na przykład ilość paliwa czy poziom zużycia opon), przypomina trochę wróżenie z fusów. Z drugiej strony trzeba podkreślić, że Sirotkin (10. w tabeli czasów) miał wczoraj sporo pecha - stracił ponad godzinę testów z powodu awarii samochodu - a i tak spisał się bardzo dobrze.

 

Kubica też przejechał mniej niż planowano. Miał wyjechać na tor o 13.00 polskiego czasu, ale mechanicy w tym czasie wymieniali trochę elementów bolidu. Ostatecznie opuścił aleję serwisową pół godziny później.

 

Brawa w garażu

Dość szybko krakowianin poprawił swój wtorkowy czas, ale długo nie mógł zejść poniżej 1:40. Magiczną barierę przekroczył dopiero na ostatnim wyjeździe, na hipermiękkich oponach. Łącznie przejechał 28 okrążeń, a do najszybszego wczoraj Sebastiana Vettela stracił niespełna dwie sekundy (7. miejsce). Osiągnął jednak najlepszy czas okrążenia w samochodzie Williamsa podczas tych testów (1:39,485).

 

Po zjeździe Kubicy do boksu mechanicy szybko zasłonili garaż, a chwilę później ze środka rozległy się gromkie brawa. Robert wykonał swoją pracę najlepiej jak tylko mógł. Teraz pałeczka jest po stronie ekipy z Grove, która najpóźniej przed świętami powinna zadecydować, kto będzie zespołowym partnerem Lance’a Strolla w przyszłym sezonie. Polak jeszcze we wtorek podkreślał, że testy w Abu Zabi dały mu odpowiedź na wiele pytań.

 

Brakuje ostatniego kroku

- Każdego dnia czuję się bardziej naturalnie jako kierowca Formuły 1. To daje mi jeszcze więcej pewności siebie. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale jeżeli spojrzy się na to, gdzie byłem rok temu i gdzie jestem teraz, można powiedzieć, że to było dobrych 12 miesięcy - mówił.

 

- Myślę, że brakuje nam ostatniego kroku - uważa jego menedżer, Alessandro Alunni Bravi, w rozmowie z „Eleven”. - Mamy nadzieję, że będziemy w stanie poukładać wszystkie elementy tej bardzo skomplikowanej układanki. Nie jest łatwo wrócić do F1, ale myślę, że jeśli komuś miałoby się udać, to znam tylko jedną taką osobę. Jest nią Robert Kubica - kończy z optymizmem.

Z tej samej kategorii