Krzysztof Hołowczyc: Przygońskiego czeka piekło

Rozmowa z Krzysztofem Hołowczycem, o jeździe i szansach na dobrze miejsce Jakuba Przygońskiego.

Dakar
 fot. Orlen Team  /  źródło: Materiał prasowy

Andrzej SAWICKI: Mówił pan, że piąte miejsce Jakuba Przygońskiego byłoby czymś wielkim. Na razie jest szósty w klasyfikacji generalnej
Krzysztof HOŁOWCZYC: - Jedzie bardzo dobrze. Dawno nie było takiej sytuacji, żeby tylu faworytów odpadło tak wcześnie z rywalizacji. Nie jadą przecież ci, którzy mieli walczyć o zwycięstwo, jak chociażby Sebastien Loeb czy Nani Roma, ale to wcale nie umniejsza sukcesu Przygońskiego. Kuba jedzie bardzo konsekwentnie, równo, choć na pewno nie najszybciej w porównaniu ze ścisłą czołówką. Ten wynik mu się należy. Musi jednak pamiętać, że ma za sobą dwóch niezłych kierowców, Martina Prokopa i Sheikha Al Qassimiego, którzy mają do niego niewielką stratę. Wydaje mi się, że Kuba da im radę, bo widać, że jest w formie. No i jest szansa, że ktoś przed nim się wysypie, choć oczywiście nie powinniśmy za to trzymać kciuków.

Coś więcej niż piąte miejsce jest w zasięgu Przygońskiego?
Krzysztof HOŁOWCZYC: - On na każdym etapie osiąga niższe średnie prędkości. Tych, którzy obecnie są na podium, a więc Carlosa Sainza, Nassera Al-Attiyaha czy Stephanea Peterhansela, raczej nie dogoni. Przed nim są jeszcze dwaj zawodnicy w tym Bernhard Ten Brinke, którzy potrafią jechać szybko, ale są nierówni. Kuba jedzie mądrze. Nie korzysta z samochodu ekstremalnie, nie próbuje wyciskać z niego więcej niż się da. Doskonale zdaje sobie sprawę, że to jest maraton, którego nie wygrywa się tym, że dobrze pojedzie się jeden czy dwa etapy. Oszczędza auto i dzięki temu oszczędza też mechaników. Jestem w kontakcie z jednym z mechaników, który opowiada, że w Boliwii wszystko jest zalane. To spore wyzwanie, żeby przygotować samochód. Ten, który dostanie dobre auto, ma przewagę nad resztą.

Teraz Dakar wjeżdża do Argentyny…
Krzysztof HOŁOWCZYC: - No właśnie i czeka ich piekielnie trudny etap w Fiambali. To będzie jeden z najtrudniejszych testów dla zawodników. Przedsmak mieli już w Peru, gdzie pokonywali wielkie wydmy. Te w Argentynie są jeszcze trudniejsze.

Rafał Sonik, który złamał nogę i wycofał się Dakaru, uważa, że organizatorzy przesadzili z trudnością rajdu.
Krzysztof HOŁOWCZYC: - Chyba nigdy nikt jeszcze nie powiedział, że Dakar jest łatwy i przyjemny. Co roku słyszymy opowieść o tym, jak jest wymagający, ale rzeczywiście w tym roku organizatorzy postawili uczestnikom bardzo trudne warunki. Zwykle było tak, że kończyliśmy w Peru. Teraz od początku rajdu było piekło i piekłem się zakończy. Liczba zawodników, która odpadła naprawdę robi wrażenie. Szkoda, że wśród nich był też Rafał.

 

Z tej samej kategorii