Crossfit, czyli nowy sposób na zmęczenie

CrossFit
 fot. Justin Sullivan  /  źródło: AFP

Podrzucanie sztangi, podciąganie, pompki, skoki, a to wszystko w błyskawicznym tempie. W nagrodę... piekielne zmęczenie i ogromna satysfakcja z przezwyciężenia własnych słabości.

Ania ma 28 lat. Pracuje jako sekretarka w jednej z firm w Mysłowicach. Jest drobną blondynką. Choć nikt by jej o to nie podejrzewał, zapamiętale wznosi sztangę nad głowę i robi przysiad. I tak przez 30 sekund. Następnie w drobne dłonie łapie ketle (ciężarek z uchwytem) i unosi przed siebie. A czekają ją jeszcze przysiady i brzuszki. Mimo narastającego zmęczenia i braku tchu, nie rezygnuje. Walczy ze swoimi słabościami, aż pada wyczerpana.

Ania na zajęcia crossfitu trafiła dzięki koledze z pracy. Chciała zacząć chodzić do siłowni, ale namówił ją na wizytę w sali do crossfitu. Nie żałuje, choć pierwsze wrażenie nie było pozytywne. - Ogromna hala, do tego ta czarna, gumowa nawierzchnia. Poczułam się trochę jak w hali fabrycznej - mówi. - Szybko się jednak przyzwyczaiła. - Jest super. Gdzie tak szybko poprawię sylwetkę i swoją sprawność. Biegać nie lubię, to dla mnie za nudne, a tu w krótkim czasie padam ze zmęczenia - nie kryje entuzjazmu.

 

Z garażu w świat
Crossfit robi prawdziwą furorę na świecie, również w Polsce. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe sale treningowe, tzw. boksy, zakładane zwykle w byłych halach fabrycznych, bo nie liczy się wygląd, ale efekt. Czym surowiej, tym lepiej. Nic dziwnego, bo crossfit narodził się w... garażu. W połowie lat 90. wymyślił go były gimnastyk Greg Glassman. Chciał stworzyć system, który w krótkim czasie spowoduje ogromne zmęczenie. Połączył więc kilka ćwiczeń. Efekt był piorunujący, a jego pomysł błyskawicznie zyskał uznanie. Obecnie wedle jego wskazówek ćwiczą zawodowi sportowcy, żołnierze sił specjalnych, strażacy, policjanci i amatorzy. Przez lata zmieniły się przyrządy. Ciężkie opony zastąpione zostały przez hantle i sztangi, a zwykły drążek w profesjonalny sprzęt do podciągania. To już dyscyplina sportowa, w której rozgrywane są mistrzostwa świata.
W Polsce crossfit rozpropagowała amerykańska firma odzieżowa Reebok. Przywiozła też do kraju specjalne kontenery, w których można było zobaczyć, o co chodzi w tej nowej, nieznanej dyscyplinie. Niedługo później w Warszawie zaczęły powstawać pierwsze kluby. Obecnie praktycznie w każdym większym mieście znajdziemy miejsce, gdzie możemy spróbować crossfitu.

 

Bez ograniczeń
Idea jest prosta. W krótkim czasie należy zmęczyć się tak bardzo, by nie można było ustać na nogach, a rąk podnieść do góry. By całe ciało piekło. - Na crossfit składają się: podnoszenie ciężarów, gimnastyka i elementy sportów wytrzymałościowych. Może go uprawiać praktycznie każdy. Dla początkujących przeznaczone są tzw. klasy beginners - mówi Monika Olszewska, była reprezentantka i medalistka mistrzostw Polski w podnoszeniu ciężarów, a obecnie trener crossfitu. - Nie ma żadnych ograniczeń. Trenują nastolatkowe i osoby po „40”. Są wśród nich studenci, biznesmeni, informatycy, prawnicy, przedstawiciele handlowi... Wielu jest też miłośników sportów walki i rugbystów - dodaje Olszewska, przez swoich podopiecznych nazywana „Gwiazdą”.

 

Z tej samej kategorii