Medale ojca motywują innych. Robert Gortat o pracy z młodymi adeptami boksu

Robert Gortat, dziesięciokrotny mistrz Polski w boksie, jest trenerem i sędzią, ale dba również o dziedzictwo swojego ojca, Janusza.

Robert Gortat
 fot. LB  /  źródło: SPORT

Jaworznianin był pięć razy indywidualnym mistrzem Polski i tyle samo razy triumfował w drużynowym czempionacie kraju. Walczył zarówno na ringach amatorskich, jak i zawodowych. Jako nastolatek miał okazję zmierzyć się z Arturo Gattim, późniejszym słynnym mistrzem świata zawodowców. Walkę z Kanadyjczykiem włoskiego pochodzenia przegrał.

 

W 1997 roku był zwycięzcą i najlepszym zawodnikiem turnieju im. Feliksa Stamma w Elblągu. W MŚ i ME medalu nie zdobył, ale stawał na podium w turniejach w Helsinkach, Neapolu, Atenach, czy Stambule.

 

Przekręcił go na bok

Gortat w 2011 roku został sędzią. Trzy lata temu był rozjemcą pokazowej, pożegnalnej walki Andrzeja Gołoty z Danellem Nicholsonem. We wrześniu tego roku sędziował w ringu starcie Krzysztofa Zimnocha z Joey'em Abellem. Amerykanin znokautował Polaka. - Musiałem w tym pojedynku zachować zimną krew. To był ciężki nokaut, gdy Krzysiek Zimnoch leżał, szybko przekręciłem go na bok, aby się nie zakrztusił – przypomina Robert Gortat. Czasami sędziowie - przez przypadek - obrywają od pięściarzy. - W ringu trzeba bardzo uważać, najczęściej w ferworze walki są uderzenia po komendzie „stop”. Mnie jeden z zawodników raz lekko uderzył w brzuch, ale nie było to nic poważnego – przyznaje.

 

Szczególna motywacja

Chociaż Gortat sam jest sędzią, nie boi się krytykować ich orzeczeń, jako... trener. - Podczas jednego z turniejów dla młodszych bokserów, powiedziałem sędziemu, że nie powinien nawet oceniać zawodników podczas pierwszego kroku bokserskiego. Rozumiem, jeśli ktoś się pomyli, ale nie można krzywdzić bezczelnie swoimi werdyktami dzieciaków – mówi poirytowany.

 

Gortat łączy pracę sędziego z trenerką. - Nie uważam, aby to się w jakiś sposób gryzło. Wykorzystuję moje doświadczenie w obu tych profesjach – zaznacza. Jego zawodnicy odnoszą sukcesy: Ewa Białas zdobyła brązowy medal młodzieżowych mistrzostw Europy, Krystian Kuś był młodzieżowym mistrzem Polski. Gortat od lutego 2016 roku ma własną akademię sygnowaną jego nazwiskiem. Akademia Roberta Gortata znajduje się dwa kilometry od centrum Jaworzna. Swoich wychowanków motywuje w szczególny sposób. - Mój ojciec Janusz w latach 70. wywalczył dwa brązowe medale olimpijskie, które mają coraz większą wartość, bo jak wiadomo Polska czeka na olimpijski krążek w boksie od 1992 roku. Ojciec przekazał mi medale, pokazuję je młodym zawodników, mówiąc: „Ciężko pracujcie, starajcie się, aby też w przyszłości stanąć na olimpijskim podium”. Jeśli któryś z nich tego dokona, to będzie dla mnie jak spełnienie marzeń – przekonuje szkoleniowiec, który prowadzi treningi dla najmłodszych, jak i starszych osób. - Mamy nawet u nas w Akademii sześciolatków. Wiadomo, że dla nich boks jest formą zabawy. Cieszy mnie to, że dzieciaki mają entuzjazm, chcą pracować. Wpajam im też motto, które wisi na sali treningowej: Będę walczył tak długo, aż pewnego dnia powiem sobie skromnie - wszystko czego chciałem, dziś należy do mnie – dodaje na koniec.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~KarolUżytkownik anonimowy
~Karol :
No photo~KarolUżytkownik anonimowy
Robert Gortat to bardzo dobry pięściarz i super trener.
27 gru 17 10:49 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii