A szpada pań nie rdzewieje...

Rok 2020 to będzie czas na podsumowanie naszej pracy, bo występ w Tokio jest priorytetowy - przekonuje trener szpadzistek. Ostatni Puchar Świata w chińskim Suzhou znów dostarczył wiele powodów do radości, bo dwie nasze szpadzistki: Piekarska i Knapik-Miazga uplasowały się na 3. pozycji, zaś drużyna sięgnęła po wygraną. Stąd też nasze panie są w centrum uwagi.

Renata Knapik-Miazga
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Polskie szpadzistki dosłownie i w przenośni są na... językach. Świetnie zaprezentowały się nie tylko w mistrzostwach świata w Lipsku, bo Ewa Nelip, rodem z Katowic, sama zdobyła srebro oraz wspólnie z koleżankami Renatą Knapik-Miazgą, Magdaleną Piekarską i Barbarą Rutz sięgnęła po brąz. Ostatni Puchar Świata w chińskim Suzhou znów dostarczył wiele powodów do radości, bo dwie nasze szpadzistki: Piekarska i Knapik-Miazga uplasowały się na 3. pozycji, zaś drużyna sięgnęła po wygraną. Stąd też nasze panie są w centrum uwagi. A dodatkowo tę ekipę z powodzeniem prowadzi 39-letni trener Bartłomiej Język, już od sierpnia na stałe związany z kadrą.

 

Trener tymczasowy
Relacje z majowych mistrzostw Polski w Katowicach zatytułowaliśmy: „Szpada nie rdzewieje”, bo byliśmy pod wrażeniem ilości startujących zawodniczek i zawodników oraz sukcesów panów w zawodach Pucharu Świata we Francji. Teraz jednak ton naszej szermierce nadają szpadzistki i źródeł sukcesów można szukać w różnych miejscach. W maju ubiegłego roku doszło do roszady na stanowisku trenera. Miejsce Michała Morysa zajął były szpadzista KKS Kraków, Bartłomiej Język, tytułem próby, bo chyba związkowi działacze nie byli przekonani do tego młodego szkoleniowca.
- O sobie jest niezręcznie opowiadać, zwłaszcza jak mamy autorki sukcesów sportowych - mówi przepraszającym tonem trener. W końcu ujawnił drobne szczegóły ze swojego życiorysu. - Na tle trenerów innych nacji podczas zawodów wysokiej rangi czuję się jak amator. Bo przecież wicemistrzostwo kraju seniorów z moją drużyną klubową czy też mistrzostwo w kadetach czy juniorach młodszych nijak nie można porównać z medalami z najważniejszych imprez. Jednak postanowiłem się sprawdzić w roli trenera, najpierw w KKS-ie Kraków, ale nasza grupa była niechciana i przenieśliśmy się do Wisły - dodaje po chwili.
Trenerowi Językowi trochę doskwierała ta tymczasowość, ale nie wywierał nacisku na działaczy. Wyszedł ze słusznego założenia, że najpierw liczy się praca i ewentualne sukcesy, a później reszta.

 

Źródła sukcesu
Trener jest młody i szybko znalazł nić porozumienia z zawodniczkami. - Najważniejsze to nadawać na tych samych falach - śmieje się Język. - Doskonale się rozumiemy i wszyscy razem wiemy, kiedy można zrealizować mocniejszy trening, a kiedy zwyczajnie odpuścić, bo organizmy są zmęczone. Nie można też doprowadzić do znużenia psychicznego, bo wtedy krach sportowy jest murowany.
Szkoleniowiec doskonale sobie zdawał sprawę, że przy tej silnej konkurencji trzeba być odpowiednio przygotowanym fizycznie. Stąd też poprosił o pomoc w przygotowaniu motorycznym swojego kumpla, Dariusza Ilnickiego, który odbudował szpadzistki, co przyniosło rewelacyjne efekty. Pod względem fizycznym również jesteśmy w ścisłej czołówce światowej. Organizmy zawodniczek są cały czas monitorowane i nie ma mowy o przetrenowaniu lub niedotrenowaniu. Najważniejsze, że szpadzistki omijają kontuzje, ale to świadczy o właściwym treningu oraz dobrym przygotowaniu.

 

Długofalowy plan
Jakie będą efekty wszystkich zajęć, bo przecież szpadzistki sporo czasu poświęcają na treningi specjalistyczne, okaże się dopiero w 2020 r., podczas igrzysk olimpijskich w Tokio.
- Podsumowanie naszej pracy nastąpi dopiero w tej najważniejszej imprezie, bo będziemy mieli turniej indywidualny oraz drużynowy - wyjaśnia szkoleniowiec. - Eliminacje do igrzysk będą od maja 2019 r. do marca 2020 r. i wówczas trzeba zdobywać jak najwyższe lokaty. Marzę, by drużyna znalazła się w ścisłej czołówce na 4., 5. miejscu, bo wówczas łatwiej przebić się do strefy medalowej. Nie możemy jednak zapominać o imprezach po drodze - mistrzostwach Europy, mistrzostwach świata oraz zawodach pucharowych, gdzie zbiera się punkty do rankingu.
Do igrzysk w Tokio droga jeszcze daleka, ale środowisko szermiercze cieszy się z dotychczasowych dokonań.

 

Silna konkurencja
Konkurencja w szpadzie pań, podobnie jak w innych broniach, jest niezwykle wyrównana i każde miejsce finałowe, nie mówiąc o podium, jest sukcesem. Podobnie jest w rywalizacji drużynowej.
Szpadzistki pod kierunkiem trenera Języka tylko z tegorocznych mistrzostw Europy w Tbilisi wyjechały bez medalu. Ewa Nelip i drużyna były sklasyfikowane na 5. miejscach, acz przy odrobinie szczęścia mogły być dwa medale. W poprzedniej imprezie Renata Knapik-Miazga sięgnęła po brąz. Gdy trener obejmował rządy w kadrze, drużyna była poza czołową „10” w światowym rankingu, zaś teraz jest sklasyfikowana na 6. pozycji z tendencją zwyżkową.
- W ostatnim Pucharze Świata w Chinach startowało 161 szpadzistek, a nasze nie tylko było na podium, ale wszystkie (8) zakwalifikowały się do turnieju głównego i to były spory sukces. Jest grono 32-36 zawodniczek i każda z nich może sięgnąć po zwycięstwo w zawodach. Podobna jest konkurencja w rywalizacji drużynowej. Jeżeli chcemy się znaleźć na igrzyskach, musimy najlepiej być w czwórce w Europie. Zrobiliśmy krok do przodu, ale dmucham na zimne... - dodaje szkoleniowiec.
Przed szermierzami w przyszłym tygodniu rywalizacja w Pucharze Polski (szabla w Sosnowcu, szpada w Szczecinie, floret w Gdańsku), a potem szpadzistki będą przygotowywały się do występu w Katarze.
Szpada pań nie rdzewieje - to stwierdzenie jest na miejscu. - I chciałoby się, by pozostałe bronie również odnalazły swój blask - kończy z uśmiechem trener Bartłomiej Język.

 

Z tej samej kategorii