Patrząc na naszą grę można dostać palpitacji serca

Polska - Ukraina
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Biało-czerwoni zwycięstwo mogli sobie zapewnić już w drugiej tercji, ale na własne życzenie wygrali dopiero po karnych.

Wszystko rozpoczęło się zgodnie z obowiązującym scenariuszem. Od pierwszego gwizdka mocno natarliśmy i efekty były nadspodziewane. Już w 65 sekundzie Maciej Urbanowicz wpisał się na listę strzelców. Uczynił to przy dużym współudziale bramkarza Eduarda Zacharczenki, który stracił kontrolę nad krążkiem. Przy kolejnym ruchu wepchnął „gumę” do siatki. To nieoczekiwane prowadzenie tylko zmobilizowało nas do tego stopnia, że Ukraińcy nie mieli wiele do powiedzenia i kolejne bramki wisiały w powietrzu. W końcu 17 minucie Patryk Wajda, przy dużym współudziale Patryka Wronki oraz Grzegorza Pasiuta, wykorzystał przewagę i podwyższył na 2:0.

 

Indolencja strzelecka
Już w połowie II tercji mogliśmy sobie zapewnić wysokie prowadzenie, ale Aron Chmielewski nie wykorzystał dwóch idealnych sytuacji, a chwilę później jego „wyczyn” skopiował Damian Kapica. W 28 minucie Wołodomyr Romanienko sfaulował szarżującego Kapicę i sędziowie podyktowali karnego. Skrzydłowy „Pasów” potrafi takie sytuacje wykorzystywać, ale tym razem jechał na bramkę rywali bez większej wiary i posłał krążek nad poprzeczką. Gdy w boksie kar przebywał Pasiut, Szamil Ramazanow niezwykle efektownym i precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę zmniejszył straty. A potem znów rozpoczął się „koncert” nieskuteczności. Urbanowicz otrzymał podanie marzenie od Adama Domogały, stał przed pustą bramką, ale posłał krążek obok niej. W 37 minucie dobrą okazję zmarnował Mateusz Bepierszcz, zaś chwilę później Pasiut nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Uff, już chyba wystarczy... Zamiast wysokiego prowadzenie mieliśmy zaledwie prowadzenie jednym golem.

 

Mary i koszmary
Trzecia tercja w wykonaniu biało-czerwonych była koszmarem. Na własne życzenie zafundowali sobie horror, ale tym razem z happy endem. Można było tego uniknąć. W 48 minucie, gdy Maciej Kruczek wyjeżdżał z boksu kar, w zespole spadła koncentracja i dwóch Ukraińców znalazło się przed Murrayem. Wiktor Zacharow nie miał problemu z wyrównaniem i zaczęliśmy drżeć o końcowy rezultat. Tuż przed końcem meczu Bartłomiej Jeziorski oraz Mateusz Rompkowski mieli okazję do zmiany wyniku, ale z bliskiej odległości nie wepchnęli krążka do siatki. Na dodatek ten ostatni otrzymał karę. Przez 23 sekundy regulaminowego czasu oraz 1.37 min dogrywki musieliśmy grać w 3 na 4. A potem nerwowo nie wytrzymał Krystian Dziubiński i znów graliśmy osłabieniu. W tej sytuacji marzeniem było przetrwać dogrywkę i doprowadzić do rzutów karnych. Udało się.

 

Trafienie!
Karne w hokeju, zwłaszcza w naszej rzeczywistości, to loteria... Zaczął Witalij Lialka i Murray - podobnie jak uderzenia Artiema Bonadrenki oraz Dmytro Nimenki - w efektownym stylu obronił. Pasiut oraz Chmielewski zaliczyli pudła, bo Zacharecznko czekał do końca i wyczuł ich intencje. Jako trzeci wykonywał karnego Wronka, zaś Zachareczenko przyjął taką samą postawę. Tym razem Wronka przyśpieszył, natychmiast „wypalił” i krążek minął zaskoczonego golkipera. Biało-czerwoni wygrali po koszmarnych męczarniach.

 

POLSKA - UKRAINA 3:2 (2:0, 0:1, 0:1) po karnych 1:0
1:0 - Urbanowicz (1:05), 2:0 - Wajda - Wronka - Pasiut (16:07, w przewadze), 2:1 - Ramazanow - Gawrik (31:17, w przewadze), 2:2 - Zacharow - Szafaczenko - Pobiedonociew (47:14), 3:2 - Wronka (karny).


POLSKA: Murray; Kruczek (2) - Rompkowski (2), Wajda (2) - Ciura, Bryk - Wanacki, Jaśkiewicz (2); Kapica - Dziubiński (4) - Urbanowicz, Bepierszcz - Komorski - Chmielewski, Wronka - Pasiut (2) - Jeziorski, Domogała - Krzemień - Strzyżowski, Fraszko. Trener Jacek PŁACHTA.
UKRAINA: Zacharczenko; Ignatienko - Pobiedonociew, Aleksiuk - Petruchno, Mielnikow - Taran, Woriwoda - Romanienko; Zacharow (2) - Szafczenko - Romanow, Babiniec - Bucenko - Lialka, Nimenko (2) - Bonadriew - Czerdiak, Gawrik, Czerniczenko (2). Trener Oleksandr SAWICKI.
KARY: Polska - 14 min, Ukraina - 6 min.

 

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GuciuUżytkownik anonimowy
~Guciu :
No photo~GuciuUżytkownik anonimowy
Ciężko będzie gramy z nimi o elitę światową dramaturgii może nie być końca.
11 lut 10:16 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~koloUżytkownik anonimowy
~kolo :
No photo~koloUżytkownik anonimowy
bryndza jakiej już dawno nie widziałem w wykonaniu reprezentacyjnym.
11 lut 01:42 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii