Decydujący cios 11 sekund przed końcem dogrywki...

Polska - Korea Poludniowa
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Koreańczycy już od dłuższego czasu są dla nas niewygodnym rywalem i mocno obawialiśmy się inauguracyjnego spotkania w Euro Ice Hockey Challenge w Gdańsku o Puchar Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Biało-czerwoni przechylili szalę dopiero na 11 sekund przed zakończeniem dogrywki, ale nie spodziewaliśmy się, że w „Olivii” będziemy świadkami takiej strzelaniny.
Oba zespoły przed turniejem dokonały zmian. Koreańczycy świadomie, bo dali odpocząć kilku zagranicznym zawodnikom, bo ich umiejętności są dobrze znane. Trener Jacek Płachta nie ma takiego komfortu, bo kilku zawodników nie otrzymało zwolnień ze swoich klubów zagranicznych. Ponadto kilku zawodników jest nieobecnych ze względu na kontuzje. Otworzyła się szansa dla dublerów i kilku z nich dobrze się zaprezentowało. Bartosz Fraszko dysponował dobrą szybkością i kilka razy „postraszył” bramkarza rywali. Drugi debiutant, Łukasz Krzemień, również nie miał tremy, przeprowadził parę akcji i oddał kilka strzałów.
W poniedziałek obie drużyny rozegrały mecz sparingowy (3:1), ale ten oficjalny był zupełnie inny. Wówczas Koreańczycy grali niemal prosto po wyjściu z samolotu, zaś wczoraj ich gra nabrała odpowiedniej jakości. Polacy mocno zmotywowani udanie rozpoczęli spotkanie i szybko zepchnęli rywali do ich tercji. Krystian Dziubiński, notujący ostatnio bardzo dobre występy w reprezentacji, popisał się świetnymi zwodami i nie miał kłopotów z pokonaniem Sun Je Parka. Potem kilka razy mieliśmy okazje do podwyższenia wyniku, ale tym razem dała o sobie znać słaba skuteczność. Wszystko wydawało się pod kontrolą biało-czerwonych, a tymczasem goście popisali się dwoma kapitalnymi uderzeniami. John Murray nie miał żadnych szans gdy krążek lądował pod poprzeczką.
- Oddaliśmy inicjatywę rywalom, nie wiem skąd się to wzięło - mówił między tercjami Krystian Dziubiński. - W II tercji musimy grać twardo i bardziej zdecydowanie pod bramką rywali.
I nasi hokeiści znów mieli świetne otwarcie, bo superdryblingiem popisał się Mateusz Bepierszcz i strzałem po lodzie nie dał najmniejszych szans koreańskiemu golkiperowi. Kolejnego gola straciliśmy, gdy jeden z naszych zawodników przebywał w boksie kar. Jednak biało-czerwoni znów doprowadzili do remisu, po piekielnie silnym i precyzyjnym uderzeniu Mateusza Rompkowskiego. Wychowanek miejscowego Stoczniowca zebrał wiele komplementów po tym golu.
W III tercji znów przeżywaliśmy huśtawkę nastrojów, bo po sprytnym uderzeniu Patryka Wajdy objęliśmy prowadzenie, ale nie zdołaliśmy go utrzymać, bo kolejnego gola straciliśmy znów w osłabieniu. Mieliśmy sporo szczęścia, bo wyrównaliśmy na niewiele sekund przed końcem. Maciej Urbanowicz, który został potem najlepszym zawodnikiem meczu, w zamieszaniu podbramkowym wyrównał. Aż wreszcie tuż przed końcem dogrywki kapitan Marcin Kolusz popisał się zwycięskim trafieniem.
Do naszych zawodników można mieć pretensje za niepotrzebne kary i zbyt luźną grę w obronie. Koreańczycy w przewagach wykorzystywali swoją szybkość i zdobywali bramki. Tym razem John Murray miał sporo pracy i 5 krążków wylądowało w jego siatce. Widzieliśmy Jaśka „Murarza” w lepszej dyspozycji. Hokeiści muszą się zregenerować, bo dziś czeka ich kolejna potyczka z Ukraińcami i wbrew pozorom też nie będzie łatwo.

POLSKA - KOREA PŁD. 6:5 (1:2, 2:1, 2:2, 1:0) po dogrywce
1:0 - Dziubiński - Chmielewski (3:34), 1:1 - Sang Hoon Shin (14:53, w przewadze), 1:2 - Hyun Min Ahn - Young Jun Lee - Plant (18:34), 2:2 - Bepierszcz - Galant (21:46), 2:3 - Jung Ahn (27:57, w przewadze), 3:3 - Rompkowski - Dziubiński - Kapica (34:56), 4:3 - Wajda - Chmielewski - Bepierszcz (50:00), 4:4 - Yeong Sun Seo - Regan (51:55, w przewadze), 4:5 - Woo Je Sung (55:50), 5:5 - Urbanowicz - Dziubiński - Kapica (59:20), 6:5 - Kolusz - Zapała (64:49)

 

POLSKA: Murray; Pociecha - Bryk, Ciura - Rompkowski (2), Wajda - Kotlorz, Pastryk - Jaśkiewicz; Guzik - Zapała (2) - Kolusz, Kapica - Dziubiński (4) - Urbanowicz, Bepierszcz - Galant - Chmielewski, Fraszko - Komorski - Strzyżowski, Krzemień. Trener Jacek PŁACHTA.
KOREA PŁD.: Sun Je Park; Jeong Sun Seo - Plant, Hyung Gon Cho - Regan, Don Ku Lee - Bum Jin Kim, Hyon Ho Oh - Jung Ahn (2); Jin Kyu Park - Jin Hui Ahn - Sang Woo Shin, Chong Hyun Lee - Young Jun Lee - Hyun Min Ahn, Hyung Yun Shin (2) - Jung Woo Jeon (6) - Sang Hoon Shin, Woo Je Sung - Won Jung Kim - Tae An Kwon. Trener Jin PAEK.
KARY: Polska - 12 min, Korea Płd. - 10 min.


W drugim meczu: Kazachstan - Ukraina 5:1 (2:0, 3:0, 0:1)


1. Kazachstan 1 3 5:1
2. Polska 1 2 6:5
3. Korea Płd. 1 1 5:6
4. Ukraina 1 0 1:5


W sobotę grają: Korea Płd. - Kazachstan (15.30), Polska - Ukraina (19.00)

 

Z tej samej kategorii