Puchar Prezydenta Lecha Kaczyńskiego powędrował do Kazachstanu!

Biało-czerwoni w drugim turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Gdańsku zajęli drugie miejsce, ustępując jedynie reprezentacji Kazachstanu. Puchar Prezydenta Lecha Kaczyńskiego powędrował do Astany. Polacy po raz trzeci z rzędu przegrali z Kazachami jednym golem. Mimo ambitnej postawy nie potrafiliśmy pokonać 21-letniego bramkarza Siergieja Kudrawciewa.

Polska - Kazachstan
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

W ostatnim meczu turnieju Euro Ice Hockey Challenge o Puchar Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku biało-czerwoni, po niezwykle ambitnej grze, przegrali z Kazachami 1:2. Okazały puchar powędrował do Astany. 
W meczu z Kazachstanem w składzie doszło do dwóch zmian. Jedna była zaplanowana, bowiem między słupkami stanął Rafał Radziszewski. Natomiast druga była – niestety – wymuszona, gdyż na porannym rozjeździe Michał Kotlorz uderzył krążek i ten pechowo trafił w Radosława Galanta, tak dobrze spisującego się ostatnio w reprezentacji. Wychowanek KTH Krynicy, od kilku sezonów napastnik GKS Tychy, ma złamany prawy oczodół i leczenie zapewne potrwa kilka tygodni. Jak na ironię losu Galant w drugi dzień świąt bierze ślub, ale raczej będzie unikał fotografa. W tej sytuacji Filip Komorski wskoczył do III formacji, zaś Łukasz Krzemień został środkowym ostatniej formacji.
Rok temu potykaliśmy się z Kazachstanem dwa razy i za każdym razem przegrywaliśmy jednym golem. W mistrzostwach świata w Krakowie 2:3, zaś na turnieju EIHC w Katowicach 1:2. Do trzech razy sztuka?
Obie drużyny przystąpiły do meczu z mocnym postanowieniem zwycięstwa i stąd obserwowaliśmy dużo starć pod bandami. Jedni i drudzy nie unikali ostrej walki, choć zanotowaliśmy zaledwie jedną karę Kazachów. Goście mieli zdecydowanie większe umiejętności techniczne i stąd też bez większego problemu wjeżdżali do naszej tercji. Obu goli w I tercji można było uniknąć, bowiem przy pierwszym Rafał Radziszewski zupełnie niepotrzebnie wyjechał z bramki i chciał zagrać krążek do jednego z kolegów. Kazachowie go przejęli, zaś „Radzik” nie zdążył powrócić i nawet robinsonada nie pomogła. Straciliśmy gola w najmniej oczekiwanym momencie. Nasi hokeiści kilka razy śmiało atakowali i Damian Kapica, Krystian Dziubiński oraz Aron Chmielewski mieli okazję do zmiany rezultatu. Jednak Siergiej Kudriawcew spisywał bez zarzutu i imponował spokojem.
Kazachowie w drugiej odsłonie wcale nie zamierzali zwalniać tempa i nasi zawodnicy zostawali w tyle. Mieliśmy pewne obawy o losy meczu, ale w kilku sytuacjach z dobrej strony pokazał się Radziszewski i w swoich interwencjach był już bardziej zdecydowany. Biało-czerwoni w końcu złapali właściwy rytm gry i stworzyli kilka groźnych sytuacji, ale krążek jak zaczarowany nie chciał wpaść do bramki. Znalazł się w niej w najmniej oczekiwanym momencie. Krzysztof Zapała odważnie wjechał do tercji rywala i posłał krążek pod bramkę. A przy niej był tłok i w rezultacie Bartosz Fraszko wepchnął krążek do siatki. To był jego pierwszy gol w trzecim reprezentacyjnym występie. Tydzień temu nawet nie śniło mu się o występie w drużynie narodowej, bo przecież otrzymał powołanie za kontuzjowanych zawodników.
W III tercji biało-czerwoni nie mając nic do stracenia rzucili się do ataku i mieliśmy kilka wybornych sytuacji, ale nawet po strzale do pustej bramki został w ostatniej chwili zatrzymany. Kazachowie opadli z sił i gdyby nie dobra postawa Kudrawciewa wynik byłby odwrotny. Końcowe fragmenty były niezwykle emocjonujące, bowiem byliśmy cały czas w natarciu. Trener Jacek Płachta na 93 sek. przed końcem zdecydował się na wycofanie bramkarza i bramka Kazachów była oblężona. Jednak nic z tego nie wyszło. Jednak to był dobry mecz w wykonaniu biało-czerwonych.

POLSKA – KAZACHSTAN 1:2 (0:2, 1:0, 0:0)
0:1 – Sawicki – Nikulin (8:37), 0:2 – Pietrow – Rachmanow (19:10), 1:2 – Fraszko – Zapała – Chmielewski (31:28).
Sędziowali: Mihawein Beak (Korea Płd.) i Paweł Meszyński – Rafał Noworyta i Sławomir Szachniewicz. Widzów 3000.
POLSKA: Radziszewki; Pociecha – Bryk, Rompkowski – Ciura (2), Wajda – Kotlorz, Pastryk – Jaśkiewicz; Guzik – Zapała – Kolusz, Kapica – Dziubiński (2) – Urbanowicz, Bepierszcz – Komorski (2) – Chmielewski (2), Fraszko – Krzemień – Strzyżowski, Krzemień. Trener Jacek PŁACHTA.
KAZACHSTAN: Kudriawcew; Norek (2) – Dolniew, Stiepanienko – Ibraibekow, Grebenszikow (6) – Iwaszin, Pisariew; Bordeliew – Sawenkow (4) – Akolzin, Michailis – Sagadejen – Ewdokimow, Kazanczejew – Pietrow – Rachmanow, Sawicki – Assetow – Nikulin. Trener Sergiej STARYGIN.
KARY: Polska – 6 min, Kazachstan 12 min.

 

W drugim meczu: Ukraina – Korea Płd. 3:2 (1:0, 1:1, 0:1, 1:0) po dogrywce.

 

1. Kazachstan 3 9 11:4
2. Polska 3 5 13:8
3. Ukraina 3 2 5:13
4. Korea Płd. 3 2 9:13

 

Z tej samej kategorii