Zawrót głowy Tomasza Malasińskiego!

Chciałbym z zespołem klubowym i reprezentacją zrealizować jak najwyższe cele - wyjawia jeden z najskuteczniejszych zawodników w obu ekipach. Z trenerem Jackiem Płachtą osiągnęliśmy dobre wyniki reprezentacji. Jednak nowi szkoleniowcy z Kanady zapewne dodadzą nowego impulsu oraz jakości drużynie. Zaczyna się nowy rozdział naszej reprezentacji.

Tomasz Malasiński
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Po trzech sezonach na Wyspach Brytyjskich Tomasz Malasiński zdecydował się na powrót do kraju i podpisał kontrakt z Tauronem KH GKS Katowice. W reprezentacji odgrywa jedną z wiodących ról i przygotowuje się z kolegami do sobotniego meczu towarzyskiego z Węgrami w Budapeszcie, który będzie debiutem nowego sztabu szkoleniowego pod kierunkiem Teda Nolana. A za kilkanaście dni zostanie tatą córeczki Zuzi. Kalendarz ma więc niezwykle napięty i - jak sam mówi - będzie miał kolorowy zawrót głowy. - Dam radę, bo wszystko jest precyzyjnie zaplanowane – śmieje się „Malaś”.

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Trudno było podjąć decyzję o powrocie z Wysp do kraju?
TOMASZ MALASIŃSKI: - Zaplanowaliśmy z żoną powiększenie rodziny i dlatego zdecydowaliśmy się na powrót. Powstał ciekawy projekt hokejowy w Katowicach, otrzymałem propozycję i zdecydowaliśmy wraz z innymi kolegami z Nowego Targu i kadry na podpisanie kontraktów. To był właściwy wybór, bo Katowice to przyjazne miasto, a w zespole panuje świetna atmosfera.

Jest pan zadowolony z dotychczasowych dokonań zespołu?
TOMASZ MALASIŃSKI: - Wszystko przed nami. W październiku zagramy 9 spotkań ligowych, w tym z faworytami. Dopiero po meczach z Jastrzębiem, Cracovią, Tychami oraz Podhalem będziemy wiedzieli w jakim miejscu jesteśmy. Na inaugurację w Opolu wygraliśmy dopiero po karnych, bo graliśmy niemrawo. Może jupitery kamer telewizyjnych podziałały na nas paraliżująco, bo dawno w ich blasku nie graliśmy (śmiech). Powoli wchodzimy we właściwy rytm i na pewno będziemy lepiej się prezentowali.

Należy pan do najskuteczniejszych zawodników ligi - 7 goli i 5 asyst to dobry wynik?
TOMASZ MALASIŃSKI: - Chciałoby się lepiej, bo mam kilka sytuacji na sumieniu, których nie wykorzystałem. Zobaczymy jak będzie nam szło z faworytami ligi, bo trafienia w tych meczach będą najważniejsze. Mam nadzieję te osiągnięcia ciągle powiększać i sam jestem ciekaw, jak to wszystko się ułoży. Jedno jest pewne - interesuje nas złoto...

Był pan zaskoczony metodami pracy z kanadyjskimi trenerami?
TOMASZ MALASIŃSKI: - Z kanadyjsko-amerykańską szkołą hokeja spotkałem się już na Wyspach i mogłem się spodziewać podobnego prowadzenia zespołu Katowic pod kierunkiem Toma Coolena, a kadry przez Tedy'ego Nolana. Obaj wszystko mają świetnie zaplanowane, zarówno w szatni, jak i na lodzie. Zajęcia nie trwają długo, ale są niezwykle intensywne. Krążek z własnej strefy do tercji ma być prowadzony szybko, dwoma-trzema podaniami i cały czas staramy się grać do przodu. Pressing obowiązuje na całej tafli i taki styl wymaga również dobrego przygotowania fizycznego. Z moim nie jest źle, bo w okresie przygotowawczym się nie oszczędzałem.

Był pan zaskoczony zmianą selekcjonera reprezentacji?
TOMASZ MALASIŃSKI: - To pytanie powinno być skierowane do działaczy, bo oni o tych sprawach decydują. Z trenerem Jackiem Płachtą byliśmy blisko awansu, pukaliśmy do drzwi elity i na tym się skończyło. Jednak nie był to zły czas dla naszej reprezentacji. Każda zmiana to nowy impuls dla całego środowiska i okazja do poprawienia jakości pracy we wszystkich reprezentacjach.

Jaki będzie ten sezon dla naszej reprezentacji?
- Na pewno intrygujący. Dobrze, że już gramy towarzysko w Budapeszcie, bo trenerzy będą nas mogli lepiej poznać. W mistrzostwach świata chcielibyśmy zrealizować swoje marzenia i awansować do elity. Rywale myślą o tym samym i jestem przekonany, że o wygranej będzie decydował jeden gol, góra dwa. Ale to dopiero za kilka miesięcy, turnieje i mecze towarzyskie powinny trenerom pomóc zestawić optymalną reprezentację, by zrealizować nasze cele.

 

 

Z tej samej kategorii