Po beczce z lodem hokeistki w doskonałych nastrojach!

Polska - Dania
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Pressfocus

Nadal liczymy się w grze o awans, ale również musimy uważać, by przypadkiem nie zająć ostatniego miejsca i nie zaliczyć spadku - mówi trener biało-czerwonych, Grzegorz Klich. Przed reprezentacją Polski juniorek trzeci mecz w mistrzostwach świata Dywizji IB z Wielką Brytania. On może zapewnić biało-czerwonym miejsce w tej dywizji.

Zmęczone, ale niezwykle zadowolone opuszczały lodowisko „Jantor” polskie hokeistki po drugim, wygranym (4:2) meczu z Kazachstanem w mistrzostwach świata do lat Dywizji IB w Katowicach-Janowie. W pierwszej potyczce z Dunkami, faworytkami turnieju, dały z siebie wszystko, ale przegrały 0:2. - Przy odrobinie szczęścia mogło być lepiej, ale najważniejsze, że pokonałyśmy Kazachstan - uśmiechała się Klaudia Kaleja, zdobywczyni czwartego gola, po którym nikt nie miał wątpliwości, kto jest lepszy. - W drugim meczu towarzyszył nam dreszczyk emocji. Prowadziłyśmy 2:0, ale w nasze poczynania wkradło się rozluźnienie, straciłyśmy rytm i chyba trochę zabrakło nam sił. Rywalki rzuciły się do ataku, doprowadzając do remisu. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Nie wiem, co będzie dalej, bo wszyscy chcą tutaj wygrywać.
By szybciej zregenerować siły, sztab szkoleniowy biało-czerwonych zafundował dziewczętom... beczki z lodem. Najpierw był gorący prysznic, a potem hop do beczki z lodem! - Lubię w taki sposób odzyskiwać siły, bo będą potrzebne w kolejnych występach - dodaje Klaudia, jedna z podstawowych zawodniczek bytomskiej Polonii oraz reprezentacji. - Dzień odpoczynku nam się przydał, by choć na chwilę oderwać się od hokeja.
Grzegorz Klich od czterech lat prowadzi reprezentację seniorek, zaś drużyna juniorek powstała rok później. Niejedno już więc widział. W meczu Polska - Dania został ustanowiony swoisty rekord. Biało-czerwone zanotowały 96 minut kar, zaś rywalki 61. To w głównej mierze efekt bijatyki pod duńską bramką już na zakończenie spotkania. - Walki na lodzie to nie tylko norma w wykonaniu mężczyzn. Okazuje się, że moje podopieczne nie chcą być gorsze - śmieje się trener Klich. - W boksie i na lodzie towarzyszy im sporo emocji. Bardzo im zależało na dobrym wyniku meczu z Dunkami...
Wczoraj dziewczęta nie pojawiły się na lodowisku „Jantor”. - Po drugim meczu obiecałem powiedzieć, o co będziemy grać w tych mistrzostwach. A na tę chwilę wiem, że nadal liczymy się w grze o awans, ale również musimy uważać, by przypadkiem nie zająć ostatniego miejsca i nie zaliczyć spadku. Teraz najważniejszy jest mecz z Brytyjkami. Ewentualne zwycięstwo zapewni nam utrzymanie się tej dywizji.
Kibiców w Janowie nie brakuje. Być może byłoby ich więcej, ale mecze z udziałem biało-czerwonych planowane są na późne wieczory, co na pewno nie jest trafionym pomysłem.

Dzisiaj grają: Dania - Chiny (13.00), Włochy - Kazachstan (16.30), Polska - Wielka Brytania (20.00).

 

 

 

Z tej samej kategorii