Udane zakończenie turnieju w Katowicach. Włosi pokonani

Polska - Wlochy
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Biało-czerwoni po raz drugi z rzędu zajęli drugie miejsce w turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Gdańsku i Katowicach. W grudniu ustąpili jedynie reprezentacji Kazachstanu (1:2), ale pokonali Koreę 6:5 oraz Ukrainę 5:1. W Katowicach musieli ustąpić Słowenii, przegrywając 1:4, ale pokonali Ukrainę 3:2 oraz Włochów.

Polska reprezentacja w ostatnim dniu turnieju Euro Ice Hockey Challenge w katowickim „Satelicie” przeciwko Włochom wystąpiła w niepełnym składzie. Jednak nie przeszkodziło jej w tym, by osiągnąć zwycięstwo i ostatecznie zajęła drugą lokatę, ustępując jedynie bezkonkurencyjnej Słowenii.


Jacek Płachta nie mógł skompletować pełnego składu, bowiem drugi mecz ze Słowenią pechowo zakończył się dla Filipa Komorskiego, który w II tercji doznał kontuzji i jego miejsce na środku ataku zajął Bartosz Fraszko.

 

- Wybijałem krążek w strefie neutralnej i rywal we mnie wjechał z tyłu, poczułem ból i miałem czarne myśli, bo przecież to lodowisko jest dla mnie pechowe. Konsultowałem się z kilkoma lekarzami i doznałem skręcenie stawu barkowo-obojczykowego 1. lub 2. stopnia. Wstępne diagnozy mówią o przerwie 3-4 tygodniowej, ale wszystko zależy od pracy fizjoterapeutów. Mam nadzieję jeszcze w tym sezonie się pokazać na lodzie i powalczyć z GKS Tychy o złoto. Na własnej osobie będę mógł przetestować związkowe polisy ubezpieczeniowe - zakończył z uśmiechem tyski napastnik, który przez tydzień będzie musiał paradować w ortezie, potem rehabilitacja. Najważniejsze jednak jest to, że uniknął operacji.


Z kolei Aron Chmielewski wyjechał do Frydka Mistka na mecz I ligi, bo takie wcześniej były ustalenia. Aż dziw bierze, że nie pomyślano o dodatkowym powołaniu, skoro takie były ustalenia. Tylko pierwsza formacja została w komplecie, zaś pozostałe zostały zmienione.

 

I tercja była udana, bo aż dwa razy graliśmy w podwójnej przewadze. Na 10 sek. przed końcową syreną Krystian Dziubiński z bliskiej odległości wepchnął krążek do siatki rywali. Z kolei pierwszego gola Grzegorz Pasiut zdobył podczas gry 5 na 4, zaś jego wyczyn skopiował Mateusz Rompkowski na początku drugiej odsłony. Kiedy Jakub Wanacki zdobył czwartego gola wówczas byliśmy niemal pewni, że tego spotkania nie przegramy. Włochów stać było tylko na jedną bramkę, bo sporo czasu spędzili w boksie kar.

 

POLSKA – WŁOCHY 4:1 (2:0, 2:0, 0:1)
1:0 – Pasiut – Jeziorski (15:29, w przewadze), 2:0 – Dziubiński – Kapica – Kruczek (19:50, w przewadze), 3:0 – Rompkowski – Kapica (20:33, w przewadze), 4:0 – Wanacki – Rompkowski (34:47), 4:1 - Insam - Traversa (45:28, w przewadze).
Sędziowali: Przesmysław Kępa i Tomasz Radzik – Sławomir Moszczyński i Paweł Kosidło. Widzów 1200.
POLSKA: Radziszewski; Kruczek (4) – Rompkowski, Wajda – Ciura, Bryk – Wanacki (2), Jaśkiewicz; Kapica – Dziubiński – Urbanowicz, Bepierszcz – Fraszko – Domogała, Wronka – Pasiut – Jeziorski, Krzemień, Strzyżowski (2). Trener Jacek PŁACHTA.
WŁOCHY: Cloutie; Glira – Larkin (2), S. Marchetti – Hofer (2), McMongalo (4) – Miglioranzi; D. Kostner (2) – Gellert – Insam, Gander (2) – S. Kostner (2) – Frank, Spinell – Andergassen (2) – M. Marchetti, Pavlu – Traversa (4) – Schwettzewr. Trener Stefan MAIR.
POLSKA: 6 min, Włochy 20 min

 

SŁOWENIA – UKRAINA 6:2 (2:0, 1:1, 3:1)

1. Słowenia 3 9 16:5
2. Polska 3 5 8:7

3. Ukraina 3 3 8:12
4. Włochy 3 1 6:14

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GuciuUżytkownik anonimowy
~Guciu :
No photo~GuciuUżytkownik anonimowy
Noi udało się Italia pokonana mają dość silną reprezentacje naturalizowani Włosi.
12 lut 14:38
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii