Biało-czerwoni pokonali Włochów i zajęli 5. lokatę w Budapeszcie

Maciej Urbanowicz
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Nasz zespół jak silnik diesla, czyli powoli nabiera mocy i potem nieźle funkcjonuje – powiedział po zwycięskim meczu pół żartem, pół serio – kierownik reprezentacji, Andrzej Zabawa. Polacy z Włochami grali odpowiedzialnie i konsekwentnie zwłaszcza w III tercji. Ta wygrana na pewno podniosła morale drużyny.

Obecna hokejowa jesień ma różne barwy, ale też się trudno dziwić, wszak biało-czerwonym przychodzi się mierzyć z silnymi reprezentacjami. Tak było podczas finałowego turnieju przedolimpijskiego w Mińsku, gdzie zaliczyliśmy trzy porażki. Pierwszy turniej Euro Ice Hockey Challenge w Budapeszcie zgromadził 6 zespołów, podzielonych na dwie grupy. Polska zanotowała dwie porażki z Węgrami 1:2 oraz z Danią 1:3, zaś w meczu o 5.lokatę wygrała z Włochami 4:1. To zwycięstwo nad zespołem, który po mistrzostwach świata w Katowicach awansował do elity na pewno cieszy oraz podniosły morale drużyny. Po wcześniejszych meczach zawodnicy schodzili do szatni z nosami na kwintę, a wczoraj popołudniu pojawił się uśmiech.


- Nasz zespół jak silnik diesla, czyli powoli nabiera mocy i potem nieźle funkcjonuje - powiedział po meczu pół żartem, pół serio - kierownik reprezentacji, Andrzej Zabawa.

 

To chyba najlepsze podsumowanie występów drużyny, która w meczu z Włochami zagrała odpowiedzialnie. Owszem zdarzały błędy, ale tym razem - na szczęście - bez większych konsekwencji. Trener Jacek Płachta w meczu z Włochami dał szansę gry amerykańskiemu bramkarzowi Johnowi Marrey'owi, który stara się o polski paszport. Marrey od pierwszego do ostatniego gwizdka pokrzykiwał do kolegów: "szybciej, oddaj krążek"; "Polska, dawaj do przodu!".

 

Jasiek Murarz, jak nazywają go koledzy, jest pozytywną postacią zarówno na lodzie, jak i poza nim. I co najważniejsze jest fachowcem i w kilku sytuacjach błysnął refleksem. A jak trzeba było unieszkodliwić rywala to też umiejętnie to robił, by przypadkiem sędzia go nie ukarał. Gola straciliśmy z karnego, bowiem pod bramką Marraya powstał taki kocioł, że jeden z zawodników „zamroził” krążek w polu bramkowym. Wyrównaliśmy po 56 sek. i Mateusz Rompkowski strzałem z daleka zaskoczył włoskiego golkipera.


Potem tylko trafiali nasi zawodnicy, bo zaczęli grać składniej i, co najważniejsze, uderzali z każdej pozycji. Oskar Jaśkiewicz, debiutujący w reprezentacji, dwa razy tak huknął, że w hali się zatrzęsło. Oba strzały oddane z piekielną siłą i minimalnie minęły bramkę. - Grajmy uważnie w obronie i pracujmy cierpliwie w tercji rywala - takie było założenie na tę odsłonę. I to zostało zrealizowane, bowiem oba gole Krystiana Dziubińskiego oraz Macieja Urbanowicza były uzyskane po dobitkach z bliskiej odległości. A na zakończenie Patryk Wajda posłał krążek do pustej bramki.


- To był niezły turniej w naszym wykonaniu, bo przecież potykaliśmy z zespołami z elity. - Cały czas musimy grać konsekwentnie i szukać sposobu, by oszukać rywala. Mieliśmy okazję grac w nieco zmienionym składzie z kilkoma debiutantami. Ciągle poszukujemy i sprawdzamy, by na zakończenie sezonu wystąpić w optymalnym składzie podczas mistrzostw świata – podsumował krótko trener Jacek Płachta.

 

Gdy Polacy się pakowali i przygotowywali do drogi powrotnej zaczęły się spotkania o wyższe lokaty.

 

POLSKA – WŁOCHY 4:1 (0:0, 1:1, 3:0)
0:1 – Andergassen (33:25, karny), 1:1 – Rompkowski – Wronka – Malasiński (34:21), 2:1 – Dziubiński – Wajda – Chmielewski (45:02), 3:1 – Urbanowicz – Dziubiński – Wajda (49:05), 4:1 – Wajda – Chmielewski – Dziubiński (59:41, do pustej)

Sędziowali: Gyorgy Halassy i Matyas Vac – Adam Ozsvath i Aron Soltesz (Węgry). Widzów 500.
POLSKA: Marrey; Kruczek (2) – Rompkowski, Pociecha – Bryk, Wajda – Ciura, Jaśkiewicz – Wanacki; Malasiński – Zapała – Wronka, Drzewiecki – Pasiut (2) – Szczechura, Chmielewski – Dziubiński – Urbanowicz, Kapica – Galant – Sawicki (2). Trener Jacek PŁACHTA.
WŁOCHY: De Filippo Roia; Glira – Trivellato, Oberdorfer – Marchetti, Gellert – L. Zanatta, M. Zanatta (2) – Miglioranzi; Andergassen - Frigo -Morini, Bernard – Goi – Bernard, Kostner – Mantinger – Castlunger, Traversa – Conci – Deanesi. Trener Stefan MAIR.

 



Z tej samej kategorii