Snajper trzyma fason. Bogaty we wnioski wyjazd do Wielkiej Brytanii

Polska - Slowacja
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Po sparingach polskich hokeistów z Brytyjczykami można dostrzec sporo pozytywów. Niestety, jest też kilka powodów do zmartwień.

Zwycięstwo i porażka po rzutach karnych - to bilans przedświątecznej wyprawy reprezentacji Polski do Wielkiej Brytanii. Mecze w Nottingham i Coventry były ostatnimi sprawdzianami naszego zespołu przed mistrzostwami świata Dywizji IA w Kijowie, które rozpoczną się w najbliższą sobotę. W czwartek rano, a więc na krótko przed wylotem, Jacek Płachta, selekcjoner naszej reprezentacji, podejmie decyzję o ostatecznym kształcie naszego zespołu. Przypomnijmy, że do turnieju można zgłosić 22 zawodników.

 

Krakowski atak funkcjonuje

Po dwóch spotkaniach z pewnością można wysnuć szereg wniosków. Zaczynając od pozytywów nie sposób nie zwrócić uwagi na dobrą strzelecką formę Damiana Kapicy. Napastnik Cracovii w trakcie całego sezonu ligowego znajdował się w niezłej dyspozycji, co potwierdził w play offie. W klasyfikacji kanadyjskiej PHL zajął drugie miejsce za Michaelem Cichym. Był najskuteczniejszym zawodnikiem mistrza Polski i w pierwszym spotkaniu z Brytyjczykami strzelił dwa gole. - To był ciężki mecz. Udało się go ustawić w pierwszej tercji. Na pewno taki wynik cieszy w kontekście mistrzostw w Kijowie. Jestem w dobrej formie, wszystko idzie w dobrym kierunku i oby tak dalej - powiedział skrzydłowy krakowskiego ataku reprezentacji, któremu podobnie, jak w klubie partnerują Krystian Dziubiński i Maciej Urbanowicz. Generalnie w pierwszym spotkaniu nasz zespół spisał się dobrze. Gorzej było w rewanżu, ale na usprawiedliwienie naszej drużyny przemawia fakt, że rozegrano je na mniejszym lodowisku, z którymi gospodarze mają często do czynienia, a nasi hokeiści nie.

 

Równo z syreną

Kapica zdobył jednak bramkę, koncertowo wykorzystując rzut karny. To spotkanie przyniosło więcej emocji. Również i tych niekoniecznie sportowych. W trzeciej tercji zawodnicy obu zespołów skoczyli sobie do gardeł, przez co przedwcześnie do szatni powędrowali Krzysztof Zapała i Kacper Guzik (z urazem ręki), a także jeden z rywali. Polacy przegrywali do ostatniej sekundy trzeciej odsłony, ale Grzegorz Pasiut przesądził o dogrywce. Ostatecznie Brytyjczycy okazali się lepsi w karnych.


To spotkanie ujawniło kilka mankamentów w naszej grze. Tradycyjnie zalicza się do nich gra w przewadze; po prostu tego nie potrafimy. Gorzej od Przemysława Odrobnego bronił Rafał Radziszewski, na domiar złego podczas całego pobytu na Wyspach przyplątało się kilka kontuzji. Nie w pełni sił przed ostatnią fazą przygotowań do MŚ są Bartłomiej Jeziorski i Mikołaj Łopuski. W meczach z Brytyjczykami w ogóle nie zagrał Patryk Wronka. Najlepszy zawodnik zeszłorocznych MŚ w Krakowie ma problemy z barkiem.

 

WIELKA BRYTANIA - POLSKA 1:4 (0:3, 1:1, 0:0)
0:1 - Kapica - Urbanowicz - Dziubiński (8:04), 0:2 - Malasiński - Zapała - Ciura (13:09), 0:3 - Łopuski - Bryniczka - Bryk (14:16), 1:3 - Prince - Lachowicz - Clarke (25:24), 1:4 - Kapica - Kruczek (36:11).
POLSKA: Odrobny (2); Ciura - Pociecha, Bryk - Wajda, Kruczek - Rompkowski, Jaśkiewicz - Wanacki, Tomasik; Malasiński (2) - Zapała (2) - Kolusz, Łopuski - Bryniczka - Chmielewski, Kapica - Dziubiński (4) - Urbanowicz, Łyszczarczyk - Galant - Guzik, Jeziorski. Trener Jacek PŁACHTA.

 

WIELKA BRYTANIA - POLSKA 5:4 (1:2, 2:0, 1:2, 0:0, 2:1) - po karnych
0:1 - Pasiut - Kapica - Urbanowicz (4:51), 1:1 - Peacock - Lee (10:10), 1:2 - Kapica (12:04), karny), 2:2 - Farmer - Brooks (26:48), 3:2 - J. Phillips - Farmer - Richardson (37:47), 3:3 - Wanacki - Bryniczka (43:06), 4:3 - Framer (59:10, karny), 4:4 - Pasiut - Chmielewski (59:59), 5:4 - Prince (65:00, decydujący karny).
POLSKA: Radziszewski; Ciura (4) - Pociecha, Rompkowski (2) - Guzik (25), Jaśkiewicz - Wanacki, Tomasik - Bryk; Guzik - Zapała (25) - Kolusz (2), Kapica - Dziubiński - Urbanowicz (12), Malasiński - Pasiut - Łyszczarczyk, Jeziorski - Bryniczka - Chmielewski, Galant. Trener Jacek PŁACHTA.

Z tej samej kategorii