Krzysztof Zapała: Traciliśmy kuriozalne gole...

Tylko w III tercji ustępowaliśmy Koreańczykom, ale traciliśmy takie gole w prostych sytuacjach - twierdzi Krzysztof Zapała. o było kuriozalne gole, po naszych głupich błędach. Ta porażka mnie mocno zabolała, bo rywal przez 2 tercje nie były od nas lepszy, ale prowadził. Dopiero w ostatniej tercji byli szybsi, zdecydowanie lepsi i, co najważniejsze, skuteczniejsi.

Krzysztof Zapała
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Jaka panu nasunęła się pierwsza refleksja po przegranej z Koreańczykami?
KRZYSZTOF ZAPAŁA: - Po pierwsze Koreańczycy nie pokazali nic nadzwyczajnego i grali prosty hokej. I to mnie zabolało. Traciliśmy takie bramki, które nie powinny wpadać. To było kuriozalne gole, po naszych głupich błędach. Ta porażka mnie mocno zabolała, bo rywal przez 2 tercje nie były od nas lepszy, ale prowadził. Dopiero w ostatniej tercji byli szybsi, zdecydowanie lepsi i, co najważniejsze, skuteczniejsi.


Mogliśmy uniknąć tej porażki, bo mieliśmy dwie sytuacje sam nas sam przy stanie 0:0, a potem jeszcze trzecią w II tercji.
KRZYSZTOF ZAPAŁA: - Dokładnie tak było i żaden z nas chyba nie ma nic na usprawiedliwienie. Najpierw ja spaprałem, choć „Kolos” (Kolusz – przyp.red.) fajnie walczył, wyłuskał krążek i miałem krążek na tacy. A jednak Dantona nie pokonałem, bo chyba uderzyłem za szybko i zbyt nerwowo. Podobnie, tak przypuszczam, był z „Dziubkiem” (Dziubiński – przyp.red.)... Wielka szkoda, że nie wykorzystaliśmy tych sytuacji, bo przebieg meczu byłby inny. Po drugiej sytuacji dostajemy błyskawicznie gola i robi się nerwowo. Potem do naszego duetu doszedł Grzesiu Pasiut, który miał tak samą sytuację w drugiej tercji.

 

Nie zerwaliście z niechlubna tradycją już po raz trzeci z rzędu przegrywacie inauguracyjne spotkanie. Czy taka sytuacja mocno przytłacza?
KRZYSZTOF ZAPAŁA: - Ta porażka mnie mocno zabolała i pewnie moich kolegów również. Jedna po hymnie na część zwycięzców odzyskałem złość sportową i już po myślałem o meczu z Ukrainą. Tej porażki nie możemy rozpamiętywać, bo nic nam to nie da. Trzeba się szybko podnieść. Wnioski po niej nasuwają się same: graliśmy zdecydowanie mało odpowiedzialnie, zwłaszcza przy straconych gola. Tak nie możemy się zachowywać, bo to woła o pomstę do nieba, szczególnie stracone bramki w III tercji są solą w oku. Jeżeli się przegrywa 1:4 to wówczas takie straty na takim poziomie trudno odrobić i tutaj nie ma się co czarować.

Z tej samej kategorii