Patryk Wronka: Atrakcji nie brakuje

Przebieg mistrzostw świata Dywizji IA w Kijowie może trochę rozczarowywać. Przegrana z Koreą Południową 2:4, wygrana z Ukrainą 2:1 i pechowe 0:1 z Kazachstanem. Biało-czerwoni wciąż muszą szukać punktów. O turnieju mówi Patryk Wronka, obrońca reprezentacji Polski.

Patryk Wronka
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Jeszcze pan nie trafił w tym turnieju. Jakaś niemoc?
Patryk WRONKA: - Nie potrafię odpowiedzieć. Staram się jak mogę, strzelam, ale krążek nie chce wpaść do bramki. Może zawisło jakieś fatum? Do końca mistrzostw pozostały jeszcze dwa mecze, może więc w końcu wpiszę się na listę strzelców i nie będę wytykany palcem przez dziennikarzy (śmiech).


Odnoszę wrażenie, że dopiero w meczu z Kazachstanem odzyskał pan właściwy błysk. Czy podziela pan tę opinię?
Patryk WRONKA: - Nie do końca. Staram się w każdym meczu grać na wysokim poziomie. Czułem się od początku dobrze, bo jesteśmy właściwie przygotowani do turnieju, a jest on wyczerpujący; trzeba umiejętnie rozłożyć siły. W każdy meczu staraliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Najwyraźniej było to chyba widać w trakcie z Kazachstanem, byliśmy zdeterminowani, bardzo chcieliśmy wygrać. Już nie chcę rozpamiętywać tych wszystkich okazji, bo o tym można mówić w nieskończoność. Może w końcówce spotkania z Kazachami brakowało nam trochę sił, a oni mocno nacisnęli. Szkoda tej dogrywki, bo mogliśmy doprowadzić do karnych.


Czy utrzymanie mamy zapewnione?
Patryk WRONKA: - Utrzymanie? Nam pozostały dwa mecze, z Węgrami i Austriakami. Na razie walczymy o całą pulę, do zdobycia jest 6 punktów, więc wszystko przed nami. Jestem optymistą i wierzę sukces, choć... nawet dwie wygrane nam nic nie gwarantują.
Czy dzień wolny w takim turnieju jest potrzebny?


Patryk WRONKA: - Na pewno jest potrzebny, zwłaszcza po meczu z Kazachami. Ta potyczka dała mi mocno w kość, a przypuszczam, że również kolegom. Fizycznie, a może nawet bardziej psychicznie, ta chwila oddechu jest więc potrzebna. Z Madziarami nie będzie łatwo, ale spróbujemy ich zaskoczyć. W tych mistrzostwach może nie grają jak sobie zaplanowali, ale oni zawsze są groźni. Jeżeli wygramy, to będzie szansa na premiowane miejsce.


Czy właśnie tak pan sobie wyobrażał ten turniej?
Patryk WRONKA: - Na pewno w dotychczasowych meczach chcieliśmy więcej. Bo przecież z Koreą niewiele brakowało, trzeba było "tylko" wykorzystać dwie z trzech sytuacji sam na sam. Tyle że łatwo się to mówi, bo trzeba zwrócić uwagę, że Koreańczycy grają dobry, widowiskowy hokej. Nikt nie przypuszczał, że Koreańczycy zrobią taką furorę. Mają wprawdzie furę szczęścia, ale 9 punktów nikt im nie odbierze. W imponującym stylu pokonali Kazachstan i rozegrali chyba najlepszy mecz mistrzostw. I mogą  spać spokojnie, to reszta musi myśleć jak zdobywać punkty. Niemniej losy turnieju będą się ważyły do ostatniego spotkania (Korea Płd. - Ukraina - przyp. red) .Chciałbym się cieszyć razem z Azjatami, ale na razie myślimy wyłącznie nad tym, jak pokonać Węgrów.

Z tej samej kategorii