Jacek Płachta: Szansa dla dublerów

Jacek Plachta
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Korea Płd., Ukraina, Kazachstan - to rywale biało-czerwonych w Euro Ice Hockey Challenge w Gdańsk, który rozpoczyna się już w najbliższy czwartek. Nim dojdzie do inauguracyjnego spotkania polscy hokeiści rozegrają mecz sparingowy z Koreańczykami. Mamy silnych rywali, ale myślimy o wygraniu turnieju EIHC w Gdańsku - mówi selekcjoner reprezentacji, Jacek Płachta

Przed polskimi hokeistami kolejny turniej Euro Ice Hockey Challenge o Puchar Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gdańsku. Biało-czerwoni w hali „Olivia” zagrają z Koreą Płd., Ukrainą i Kazachstanem. Wczoraj po południu kadrowicze wyjechali z Sosnowca nad morze, a dzisiaj zagrają sparing z Koreańczykami.


WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: - Czy trudno było zebrać najsilniejszą kadrę?
JACEK PŁACHTA: - W grudniu grają wszystkie ligi zagraniczne, nie ma obligatoryjnych terminów IIHF. Mogłem się spodziewać, że nie wszyscy otrzymają zwolnienia. Jednak pod nieobecność jednych, inni mają szansę mnie przekonać, że im właśnie się należy miejsce w reprezentacji. Dla nas wszystkich to ważny turniej, dla kilku dublerów najważniejszy.
- Po raz kolejny został powołany Damian Kapica, powracają też Marek Strzyżowski i Kacper Guzik.
JACEK PŁACHTA: - Kapica miał chyba najkrótszą przerwę w kadrze, bo nie było go na turnieju finałowym kwalifikacji olimpijskich w Mińsku. Był jednak z nami w listopadzie na EIHC w Budapeszcie i pokazał, że potrafi walczyć i jak bardzo mu zależy na grze w reprezentacji. Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie zawodników, bo bez tego trudno osiągać wyniki z tak silnymi drużynami. Właśnie zaangażowanie, wolę walki zawodnicy w mojej kadrze muszą pokazywać na każdym kroku, na każdych zajęciach, o meczach już nie wspominając.
- Czy jak w Budapeszcie wszyscy powołani zagrają w Gdańsku?
JACEK PŁACHTA: - Co do wyjściowego składu w pierwszym spotkaniu z Koreą nie mam jeszcze pewności. Przypuszczam, że w tym turnieju będzie można zobaczyć w akcji wszystkich kadrowiczów. Niemniej najważniejsze, by przed własną publicznością zacząć od zwycięstwa.
- A czy jakaś formacja jest już stabilna?
JACEK PŁACHTA: - Ciągle szukamy, bo skład się zmienia. Mieliśmy pewne formacje już ustalone, ale ciągle dochodzą nowi zawodnicy. Może dwóch zawodników w jednym ataku jest już pewnych, ale trzeba dokooptować trzeciego, by wszystko funkcjonowało.
- Przed turniejem mamy pewne novum: sparing z Koreą...
JACEK PŁACHTA: - Prawda, że to nowość w naszych przygotowaniach i - powiedzmy - eksperyment. Zawodnicy pojawiają się na krótkim zgrupowaniu po meczach ligowych i nie zawsze wskakują na poziom reprezentacji. W lidze obowiązują inne rygory. Przed poprzednimi mistrzostwami świata ostatni tydzień spędziliśmy na treningach, natomiast inne drużyny na kilka dni przed inauguracją grały mecze towarzyskie. Ostatnie dwa mistrzostwa zaczynaliśmy od porażki i teraz tej sytuacji chciałbym uniknąć. Takie mocne przetarcie przed turniejem nam się przyda. Sprawdzimy, jak zareaguje drużyna, i zastanowimy się ile meczów towarzyskich zagramy przed kwietniowymi mistrzostwami świata.
- W Budapeszcie zawodnicy powoli się rozkręcali i po dwóch porażkach, w ostatnim meczu pokazali na co ich stać.
JACEK PŁACHTA: - Nie potrafimy dość szybko przestawić się na poziom międzynarodowy, a nie mamy za dużo czasu między ostatnim meczem w lidze a pierwszym w turnieju. I może spotkanie z Koreańczykami pozwoli zawodnikom na znacznie swobodniejszą grę już w turnieju. Zresztą, w Budapeszcie Węgrzy przed turniejem rozegrali mecz towarzyski z Team Kanada, składającym się z zawodników występujących w Europie. I potem ustąpili Koreańczykom dopiero w finale.
- To kolejny turniej z rywalami, z którymi przyjdzie się potykać w mistrzostwach świata. Taka tradycja?
JACEK PŁACHTA: - Taki trend utrzymujemy od pewnego czasu i nie gramy z zespołami z niższego szczebla. To fajnie, że mamy takich przeciwników, bo tylko takie mecze pozwalają na zrobienie kolejnych kroków w przód. Korea zrobiła ogromny postęp. To jest widoczne od kilku sezonów, a wygrana w Budapeszcie nie była dziełem przypadku. Grali dobry, zdyscyplinowany hokej. Ta drużyna myśli o grze w elicie, a teraz jest już ustabilizowana na wysokim poziomie w „naszej” grupie. Kazachstan to uznana marka - ma wielu hokeistów w KHL i znamy wszystkie ich zalety. Ukraina może stanowi największą niewiadomą, ale również będzie niebezpieczną drużyną. Ukraińcy w poprzednim sezonie nie mieli rozgrywek ligowych, a teraz mają wszystko już poukładane i odpowiednio to funkcjonuje. Podczas mistrzostw u siebie na pewno będą groźni, a tutaj będziemy ich pilnie obserwować. Oczywiście, patrzymy na rywali, ale skupiamy uwagę na sobie, bo chcemy naszą grę doskonalić i wskakiwać na wyższy poziom. Mamy turniej w Gdańsku, w lutym kolejny w Katowicach i pragniemy jak najlepiej przygotować się do najważniejszej imprezy w kwietniu. A przed samymi mistrzostwach mamy jeszcze 4 spotkania: z Wielką Brytanią i Słowacją. Może jeszcze jakiś rywal dojdzie.
- Jak przebiegają formalności z polskimi paszportami dla bramkarza Johna Murraya oraz Aleksa Szczechury?
JACEK PŁACHTA: - Złożyli stosowne papiery i teraz wszystko zależy od urzędów. Nie wiem, jak to długo potrwa. Moim obowiązkiem jest zawodników sprawdzić w takich imprezach, by nie było żadnego elementu zaskoczenia. Nie chciałbym też ciągnąć ich przez roczne przygotowania i dowiedzieć się w ostatniej chwili, że paszportów nie dostaną. Murray to konkurencja dla naszych bramkarzy, z kolei teraz będziemy mieli okazję sprawdzić, jak Szczechura prezentuje się w reprezentacji z Cichym. Mamy kilka wariantów ustawienia i będzie je okazja sprawdzić w Gdańsku.

 

Z tej samej kategorii