Aron Chmielewski: Kwękania nie słychać

Polska - Slowacja
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Trwa rywalizacja o miejsce w reprezentacji, co cieszy, ale również mobilizuje - stwierdza skrzydłowy Ocelarzi Trzyniec.

Aron Chmielewski ma 25 lat, ale w reprezentacji debiutował w 2010 r., więc ma już bogaty staż. Teraz przygotowuje się do kolejnych mistrzostw świata i pragnie z reprezentacją walczyć o jak najlepsze miejsce w najważniejszym turnieju w sezonie - w kijowskich MS Dywizji 1A.
Włodzimierz SOWIŃSKI: Trudno jednak nie wrócić do sezonu ligowego. Jak pan ocenia swoje dokonania w kolejnym roku na ziemi czeskiej?
Aron CHMIELEWSKI: - Był dla mnie udany, choć znacznie więcej oczekiwałem swoich występów w ekstralidze czeskiej. Kilkanaście meczów to stanowczo, według mnie, za mało, ale tak to wszystko się poukładało i nie ma co wracać. Natomiast we Frydku Mistku, beniaminku I ligi, odgrywałem jedną z czołowych ról. Byłem najlepiej punktującym zawodnikiem drużyny w sezonie zasadniczym. Graliśmy w barażach o play off i, co najważniejsze, z powodzeniem. Potem napędziliśmy sporo strachu zespołowi z Ihlavy i gdybyśmy grali w optymalnym składzie,mielibyśmy nawet szansę awansu do kolejnej rundy. A przecież Ihlava należała do faworytów. Cieszą dokonania indywidualne, ale dobro drużyny stawiam wyżej, bo hokej nie jest sportem indywidualnym.
Stara się pan przyjeżdżać na zgrupowania najszybciej, jak tylko się da...
Aron CHMIELEWSKI: - Dla mnie zgrupowania to wielki obowiązek, bo pragnę występować w reprezentacji kraju. Dla mnie i chyba dla każdego marzeniem jest gra w biało-czerwonych barwach. To wielki zaszczyt. Nigdy nie odmawiałem gry i jeżeli tylko klub nie wiąże ze mną jakichś planów, wówczas staram się być na zgrupowaniu jak najszybciej. Czasami zdarzały się jakieś zawirowania, ale to nieuniknione, bo kalendarz sportowy nie zawsze jest spójny. W klubie znają moją opinię o zgrupowaniach oraz grze w reprezentacji, więc kiwają głowami z aprobatą.
W kadrze pojawiło się kilku młodych zawodników z aspiracjami. Kto wie, czy i pan nie zmieni formacji?
Aron CHMIELEWSKI: - Dla reprezentacji, zwłaszcza przed najważniejszą imprezą sezonu, to niezwykle trudny okres. Przyjeżdżam na zgrupowanie widzę wiele nowych twarzy chłopaków z ambicjami. To ogromny plus dla całej dyscypliny. Dla mnie jest sprawą drugorzędną w jakiej formacji będę występował, bo zawsze swoją pracę pragnę wykonać jak najlepiej.
Nie przeszkadzają panu zmiany partnerów w ataku?
Aron CHMIELEWSKI: - W piątkach nie może być stabilizacji, bo jest rywalizacja o miejsce w kadrze. Trener musi szukać, zmieniać, bo pragnie zestawić optymalny skład, który dobrze się zaprezentuje w mistrzostwach świata. W reprezentacji grałem z Grześkiem Pasiutem jako środkowym oraz wcześniej z Sebastianem Kowalówką, zaś nieco później z Mikołajem Łopuskim. Byłem zadowolony z tej współpracy, Grzesiek to doświadczony środkowy, potrafiący w kluczowych momentach zaskoczyć rywali. W meczach sparingowych ze Słowakami przyszło mi grać z Bartkiem Jeziorskim i Kasprem Bryniczką. Z Kasprem, o rok ode mnie starszym, grałem w reprezentacjach młodzieżowych, ale w seniorskiej kadrze uchodzi za „młodego”. Choć nadal uważam się za młodego zawodnika, sporo już gram, ale nie spotkałem jeszcze w życiu, by środkowy, z którym występuję, wygrał wszystkie wznowienia! A tego właśnie dokonał Kasper w drugim meczu ze Słowakami, a ja przecierałem oczy ze zdumienia. To dla mnie niezwykle komfortowa sytuacja, bo gdy się wygrywa, krążek natychmiast przenosi się do ofensywy. A mnie taki układ szalenie odpowiada. Z kolei gdy się przegrywa, to trzeba się sporo napracować, by odzyskać krążek, traci się siły i brakuje ich w ofensywie. „Jezior” to młody talent, jest konsekwentny i trzyma się założeń taktycznych. Słucha naszych rad i uwag trenerów. Miło jak taki młody chłopak podejmuje rywalizację i nie pęka. Fajnie się wpasował w grupę. Oczywiście, trener ma pewien trzon drużyny, ale oby takich młodych było jak najwięcej. Selekcjoner ma teraz pewien problem personalny i nie chciałbym być w jego roli. Wszyscy podjęli rywalizację, nikt nie zamierza rezygnować i to mnie cieszy. Swego czasu dało się słyszeć głosy: „co ja tutaj robię skoro nie będzie miejsce dla mnie w reprezentacji". Teraz kwękania nie słyszę. To jest budujące. Wszystkie zagadki personalne na pewno się rozstrzygną po najbliższym dwumeczu z Wielką Brytanią.
Dwa razy z rzędu zdobyliście 3. miejsce w mistrzostwach świata, grając na własnym lodzie. Teraz skala zdecydowanie wzrosła i chcę usłyszeć pańską prognozę...
Aron CHMIELEWSKI: - To będzie niewątpliwie najtrudniejszy turniej. Jeden mecz może zadecydować, czy będziemy grali o utrzymanie, czy o awans. Mówię o tym głośno i pragnę, by te słowa dotarły do wszystkich fanów. Wystarczy spojrzeć na naszych rywali. Kazachstan i Węgry grały w elicie i pewnie będą chciały tam wrócić. Austrię w ubiegłym roku pozbawiliśmy awansu, ale przecież ciągle ma aspiracje. Korea Płd. ma w najbliższej perspektywie igrzyska i cały czas zyskuje na wartości. Ukraina gra u siebie i wcale nie zamierza odgrywać roli statysty. Będziemy przygotowani na twardą rywalizację od początku.

 

Z tej samej kategorii