Grzegorz Pasiut: Najtrudniejsze wciąż przed nami

Grzegorz Pasiut
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Kapitan reprezentacji Polski wie, że największym mankamentem biało-czerwonych jest gra w przewadze

Turniej w Katowicach reprezentacja Polski zakończyła na drugim miejscu, dzięki zwycięstwu w ostatnim meczu nad zawsze dla nas niebezpiecznymi Francuzami 3:2. Po tym spotkaniu rozmawialiśmy z Grzegorzem Pasiutem, kapitanem naszej reprezentacji i zdobywcą zwycięskiej bramki.


WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Czuje się pan bohaterem? Strzelił pan przecież zwycięskiego gola...
GRZEGORZ PASIUT: - Na wygraną zapracowała cała drużyna. Nie byłoby drugiego miejsca bez goli moich kolegów. Zaprezentowaliśmy się dobrze i każdy z nas dołożył cegiełkę do tego wyniku.


Który mecz - z Włochami (2:0), Kazachstanem (1:3) czy Francją (3:2) - był najtrudniejszy?
GRZEGORZ PASIUT: - Każdy miał swoją dramaturgię i w każdym byliśmy maksymalnie zaangażowani, wkładając w nie podobny wysiłek. Możemy tylko żałować przegranej z Kazachami, niewykorzystanych sytuacji.


Poprawiliście grę w przewadze i osłabieniu, ale w podwójnych przewagach nie zdobyliście gola.
GRZEGORZ PASIUT: - To rzeczywiście mankament, ale też wiemy, nad czym pracować. Najważniejsze, że robimy postępy i mamy zdecydowanie lepszą organizację gry niż przed kilkoma laty.


Jak się pan czuł w roli kapitana?
GRZEGORZ PASIUT: - Jestem dumny, że sztab szkoleniowy oraz koledzy obdarzyli mnie takim zaufaniem. Ta rola to nie tylko wyprowadzanie drużyny na prezentację. To również praca poza lodem, w boksie, w szatni czy w hotelu, ale szczegółów nie będę zdradzał. Najtrudniejsze ciągle przed nami, ale z optymizmem patrzę w najbliższą przyszłość: na eliminacje olimpijskie w Budapeszcie oraz na mistrzostwa świata w „Spodku”.

 

Z tej samej kategorii