Wiesław Jobczyk: Zapewniam, że finał będzie długi!

Tempish Polonia Bytom - GKS Tychy. 11.03.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Nie potrafię wskazać, który z zespołów ma większe szanse w finale. O wszystkim może zadecydować forma bramkarzy – twierdzi nasz ekspert, były reprezentant kraju, olimpijczyk, ekspert TVP, Wiesław Jobczyk. Chyba nikt się nie spodziewał, że Comarch Cracovii oraz GKS Tychy w zaledwie czterech spotkaniach zakończą rywalizację z Podhalem Nowy Targ oraz Tempish Polonią Bytom.

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: - Czy właśnie taki scenariusz przewidywał pan w półfinałach?
WIESŁAW JOBCZYK: - Nie przypuszczałem, że faworyci, czyli Cracovia oraz Tychy w półfinale zaliczą „czyste” konto. Byłem przekonany, że hokeiści z Nowego Targu oraz Bytomia potrafią „urwać” jeden, może dwa mecze. Tak nie było, choć trzeba przyznać, że wszystkie potyczki półfinałowe były ciekawe i niezwykle zacięte. Niemniej atuty były po stronie silniejszych. W ćwierćfinałach - jak na ironię losu - „Pasy” potrzebowały 5 meczów do awansu, podobnie jak Podhale oraz Polonia. Nawet nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy półfinały kończyły się zaledwie po czterech grach.
Poziom play offów jest porównywalny z sezonem zasadniczym?
WIESŁAW JOBCZYK: - Jest zdecydowanie wyższy. Każda z drużyn jest odpowiednio przygotowana po każdym względem, zwłaszcza mentalnym. Tak było w obu rundach play offu, bo zespoły niżej sklasyfikowane też chciały się pokazać z jak najlepszej strony. W sezonie zasadniczym, zwłaszcza w jego pierwszej części, czyli przed podziałem na grupy, meczów silniejszych drużyn było stanowczo za mało. Zdarzają się one raz na dwa tygodnie, a to zdecydowanie wybija z rytmu. Zawodnikom brakuje koncentracji i chyba trochę się... rozleniwiają. Podchodzą do swoich obowiązków lżej niż teraz, kiedy każdy mecz jest o stawkę i z silnym przeciwnikiem. Obecnie wszyscy grają bez kalkulacji, asekuranctwa, wszyscy atakują i bronią z podwójną mocą. Gdyby tak było przez cały sezon, to byłoby bajecznie. Może kiedyś się doczekamy, że emocje będą od pierwszego do ostatniego meczu. Na razie cieszmy się z tego co jest.
Pańskim zdaniem młodzież pokazała się w tym sezonie?
WIESŁAW JOBCZYK: - Jest wielu zdolnych zawodników. Dobrze, że niemal wszystkie drużyny dbają o młodzież. Jednak z własnego doświadczenia wiemy, że w naszych czasach 19-latek był chyba bardziej ukształtowany i szybciej się adoptował w seniorskiej drużynie. Teraz młodzież debiutująca w ekstralidze potrzebuje 2-3 sezonów, by mieć mocną pozycję w zespole. To chyba jednak jest wynik szkolenia młodzieży.
Czego możemy się spodziewać po meczach finałowych?
WIESŁAW JOBCZYK: - Takiego finału oczekiwaliśmy, a możliwości obu zespołów są podobne. Rozstrzygnięcie na pewno nie zapadnie po czterech potyczkach, byłoby to zbyt proste. Zanosi się na dłuższą rywalizację. Kto wie, czy wszystko nie rozstrzygnie się w ostatnim meczu, czyli dopiero 2 kwietnia. Za GKS Tychy przemawia fakt, że kończy rywalizację na własnym lodzie. Ten atut jest niezwykle istotny. Jednak moim zdaniem o wszystkim zadecydują bramkarze, ich forma w konkretnym dniu. Zarówno Rafał Radziszewski, jak i Stefan Żigardy mają podobne umiejętności. „Radzik” w trakcie sezonu może wyczyniać różne „sztuczki”, ale na tym etapie rywalizacji jest skoncentrowany i ma olbrzymie doświadczenie. Naprawdę nie potrafię wskazać, który z zespołów ma większe szansę. Jedno czy dwa wykluczenia z gry, ewentualnie jakieś inne nieprzewidziane okoliczności mogą znacząco wpłynąć na rywalizację w finale. Mamy tylko nadzieję, że poziom spotkań będzie wysoki i utkwią nam one w pamięci.

 

Z tej samej kategorii