Tomasz Rutkowski: Tyszanie pod presją!

Tomasz Rutkowski
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Jestem zbudowany poziomem play offów. Mecze mają odpowiednie tempo, gra jest agresywna, a przy tym fair. W ferworze walki zdarzają się faule, ale ani jeden nie wynikał ze złośliwości. Jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, to raczej wszystko przebiega zgodnie z planem - twierdzi nasz ekspert, Tomasz Rutkowski, szef szkolenia PZHL.

Jestem zbudowany poziomem play offów - ocenia ekspert "Sportu", Tomasz Rutkowski, szef szkolenia PZHL. - Mecze mają odpowiednie tempo, gra jest agresywna, a przy tym fair. W ferworze walki zdarzają się faule, ale ani jeden nie wynikał ze złośliwości. Jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, to raczej wszystko przebiega zgodnie z planem. Mamy dwóch doświadczonych trenerów, więc nie może być w tej materii pomyłki. Zupełnie inny rozdział to sfera mentalna, dlatego jestem ciekawy, jak sobie poradzą zawodnicy obu drużyn. Nie potrafię wskazać, która drużyna jest mocniejsza - mówię to na podstawie obserwacji czterech meczów. Po nieudanym sobotnim występie tyskich hokeistów wydawało się, że wpadną w kryzys, tymczasem szybko się pozbierali, co pokazali w minioną niedzielę.
Nie potrafię wskazać zwycięzcy, bo na końcowy wynik składają się drobne elementy. Ot, chociażby jedna kara może zburzyć całą koncepcję gry, podobnie jak jedna nieudana interwencja jednego lub drugiego bramkarza. Stefan Żigardy zarówno u siebie, jak i w Krakowie nie ustrzegł błędów, ale może już wyczerpał ich limit. Z drugiej strony, kto zagwarantuje, że Rafał Radziszewski przez cały czas będzie stabilny i że nie poniosą go emocje?
Tychy nieco lepiej prezentują się w grze obronnej i ona też może zadecydować o końcowym wyniku. Ponadto gospodarze raczej zagrają na cztery formacje, tak zresztą jak do tej pory. A manewr z obrońcą Marcinem Horzelskim w czwartym ataku uważam za świetny pomysł. Nie wiem, jaką koncepcję wybierze trener Rudolf Rohaczek. On, moim zdaniem, w układzie personalnym znajduje się w trudniejszej sytuacji.
Hokeistom GKS-u Tychy towarzyszy niesłychana presja, bo tamtejsze środowisko nie przyjmuje innego rozwiązania jak mistrzostwo. Ale wiemy, jak to czasami się kończy. Podsumowując: oba zespoły gwarantują emocje.

Z tej samej kategorii