Sędzia też człowiek... Ale żeby pomylił wynik meczu?

Tomasz Fuczik
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Do kuriozalnej sytuacji doszło w meczu Unii Oświęcim z JKH GKS Jastrzębie. Protokół podpisany przez sędziego głównego Pawła Meszyńskiego oraz sekretarza Jana Szczurka zwierał błędny wynik meczu (!). Na jednym „wielbłądzie” się jednak nie skończyło, bo pierwszą bramkę dla gości zapisano na konto bramkarza Tomasza Fuczika, chociaż jej autorem był Tomasz, ale Kominek.

Sędzia też człowiek i ma prawo się pomylić, niezależnie od tego, w jakiej dyscyplinie sportu rozstrzyga boiskowe spory. W przeciwieństwie jednak do trenerów i zawodników (zawodniczek), tak naprawdę nie ponosi dotkliwych konsekwencji w przypadku spartaczonej roboty. Szkoleniowcy ryzykują utratę posady, sportowiec (sportsmenka) utratą miejsca w składzie lub nałożeniem kary finansowej... A arbiter? Co najwyżej pominięciem w obsadzie na następne mecze, ale co zaksięgował, to jego.

 

Do tej refleksji skłoniła mnie lektura protokołu meczu hokejowego Unia Oświęcim - JKH GKS Jastrzębie. Z takim niechlujstwem dawno bowiem już się nie spotkałem. Mecz zakończył się zwycięstwem oświęcimian 4:2, ale wedle protokołu Unia pokonała młodzież z Jastrzębia 4:1! Żeby było śmieszniej, honorową bramkę dla gości przypisano… bramkarzowi Tomaszowi Fuczikowi, chociaż pierwszego gola dla JKH zdobył jego imiennik, Kominek.

 

Przyznaję się bez bicia, że nie wiedziałem, że czeski bramkarz dysponuje takim piekielnym uderzeniem jak swego czasu gwiazdor NHL, Bobby Hull. Po uderzeniu tego napastnika krążek mknął z prędkością 190 km na godzinę! To że w protokole pominięto drugie trafienie jastrzębian, to już małe piwo. W końcu Leszek Laszkiewicz zdobył już tyle goli w PHL, że jeden więcej lub mniej różnicy mu nie zrobi. Ale jeżeli protokół nie odzwierciedla rzeczywistego przebiegu meczu i wyniku, to jest to klasyczne kłamstwo lustracyjne.

 

Osobiście nie mam nic do arbitrów, którzy podpisali „fałszywy” protokół. Sędzia główny zawodów Paweł Meszyński i sekretarz Jan Szczurek powinni jednak z większą starannością i sumiennością wypełnić sprawozdanie z zawodów. Bo kompromitują nie tylko siebie, ale również PHL i PZHL, które jeszcze nie wychwyciły tej fuszerki, a nadzorują rozgrywki. Wszystkie osoby zamieszane w tę sprawę powinny pamiętać, że w życiu - owszem - wolno popełniać błędy, pod warunkiem, że nie są to błędy fatalne.

 

Z tej samej kategorii