Hokeiści z Nowego Targu znów stają przed wyzwaniem

GKS Tychy - TatrySki Podhale Nowy Targ
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Hokeiści z Nowego Targu znów stają przed wyzwaniem, bo znów spotykają się z GKS-em Tychy. W pierwszym meczu "Szarotki" dość nieoczekiwanie w Tychach wygrały po dogrywce 3:2. Podhale nadal jest bez trenera, ale nadal wygrywa i wzbudza podziw. Natomiast wicemistrzostwie z Tychów chcą rewanżu za porażkę na własnym lodowisku.

 

Hokeiści Podhala Nowy Targ od 16 września, po nieszczęsnym incydencie trenera Marka Ziętary z sędzią Michałem Bacą, który zaowocował poważnymi konsekwencjami łącznie z roczną dyskwalifikacją szkoleniowca, przeżywają trudne chwile. Trzeba jednak przyznać, że dzielnie walczą z przeciwnościami losu oraz z rywalami. Po przegranej z JKH Jastrzębie 1:2 po dogrywce odnieśli cenne zwycięstwa nad Unią w Oświęcimiu 5:2 oraz u siebie z Polonią Bytom 4:2. Teraz jest okazja do powiększenia dorobku punktowego, bowiem rozegrają spotkanie awansem z GKS-em Tychy. Wicemistrzowie z Tychów w przedostatni weekend października rozegrają II rundę Pucharu Kontynentalnego i stąd potyczka ligowa została przyśpieszona.

Kto na ławce trenerskiej?
Po rozwiązaniu kontraktu z trenerem Ziętarą zespołem kieruje jego asystent Marek Rączka, ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że jest to sytuacja tymczasowa. Spekulowało się, że trenerskie rządy mogą objąć Jacek Szopiński lub Andrzej Słowakiewicz, ale obaj ostatecznie zrezygnowali.
Na horyzoncie pojawił się 42-letni Ukrainiec Witalij Semenczenko, który przez 2 lata (1997-99) występował w „Szarotkach” i rozegrał 103 mecze, zdobywając 77 goli. Dziennikarze portalu „sportowepodhale” przekonują, że kontrakt dla szkoleniowca jest przygotowany i jedynie brakuje na nim podpisów.
Hokeiści Podhala w pierwszym meczu pod kierunkiem Rączki dość nieoczekiwanie wygrali w Tychach po dogrywce 3:2. Wszystko zmierzało dla tyszan do szczęśliwego końca, ale Krzysztof Zapała wykonał strzał rozpaczy i krążek, ku zaskoczeniu wszystkich, wpadł do siatki. - Zapomnieliśmy, że mecz trwa 60 minut, a nie 59:58, bo wtedy właśnie padła bramka. Chwila dekoncentracji i nieszczęście gotowe - skwitował tę sytuację napastnik GKS-u, Adam Bagiński.
Nie wiemy czy Ukrainiec będzie dziś w boksie, ale wiemy, że górale będą chcieli znów stawić czoło renomowanemu rywalowi.

Tylko nie tracić
Tyszanie za niefrasobliwość w meczu z Podhalem zostali ukarani i mocno ich to zabolało. Szybko odreagowali, bo kolejnym rywalom - z Jastrzębia oraz z Oświęcimia - strzelili po 9 goli. A potem wygrali w Bytomiu 2:1 po dogrywce oraz po twardym boju z Orlikiem Opole 3:0. - Pragniemy się trzymać planu, jaki został nakreślony przed sezonem i mamy w nim swoje priorytety - dodał „Bagiś”. - W tym sezonie mamy nadzwyczajny komfort, bo dysponujemy czterema piątkami i kilku zawodników jest jeszcze poza składem, jednak w każdej chwili mogą do niego wskoczyć. Wszystko zależy od ich dyspozycji i trener może dokonywać roszad. Silnymi punktami są bramkarze i oni mocno wspierają cały zespół. Mecze z Podhalem zawsze były na ostrzu noża i nikt się nie oszczędzał. Pewnie teraz też tak będzie. Musimy się tylko wystrzegać głupot. Na pewno jesteśmy faworytem, a resztę trzeba zrealizować podczas meczu.
Największą zagadkę stanowi nieobecność Marcina Kolusza, który wypadł ze składu i nijak nie może do niego powrócić. Przed sezonem nie wyobrażaliśmy sobie tyskiej ekipy bez kapitana reprezentacji kraju. Tymczasem minęło kilka meczów, a jego w wyjściowym składzie nie ma. Może pojawi się w Nowym Targu...

Polska Hokej Liga
Wtorek, 4 października
NOWY TARG, 18.30: TatrySki Podhale - GKS Tychy

 

Z tej samej kategorii