Trener JKH GKS Jastrzębie wściekły na sędziów

Robert Kalaber
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Robert Kalaber na konferencji prasowej nie pozostawił suchej nitki na sędziach niedzielnego meczu, którymi byli Włodzimierz Marczuk i Zbigniew Wolas. Ich nieudolne decyzje doprowadziły słowackiego szkoleniowca do stanu wrzenia, bo jego zdaniem wypaczyły wynik rywalizacji. Filmik z tego spotkania zamierza wrzucić na youtube’a!

Robert Kalaber to bardzo impulsywny człowiek, ale tak wściekłego szkoleniowca JKH GKS Jastrzębie dziennikarze dawno nie widzieli. Na konferencji prasowej Słowak wyglądał niczym chmura gradowa i nie owijał w bawełnę. - Nie może być tak, że sędziowie decydują o tym, która z drużyn awansuje dalej - pieklił się Kalaber. - W pierwszej minucie dogrywki sędziowie nie zauważyli ewidentnego faulu na Leszku Laszkiewiczu, który był trzymany przez rywala i nie mógł oddać strzału na bramkę. Zgoda, potem Łukasz Nalewajka faulował bramkarza Podhala, ale wpierw był faul na Laszkiewiczu i to zawodnik Podhala powinien być odesłany na ławkę kar. Dziesięć miesięcy ciężko pracujemy na siłowni i na lodzie, a potem przyjedzie pan z brzuszkiem, który nie nadąża za akcjami i niweczy nasz wysiłek! Co mam powiedzieć swoim chłopakom po takim meczu i takim sędziowaniu? To mój ostatni sezon w polskiej lidze, bo ja się na takie coś nie godzę.


O ile do pary sędziowskiej Paweł Meszyński - Tomasz Radzik, która prowadziła sobotni mecz, większych zastrzeżeń nie było, to niedzielna para Włodzimierz Marczuk - Zbigniew Wolas dała „popalić”. Po zakończeniu II tercji pomiędzy hokeistami obu zespołów doszło do bijatyki. Żaden z winowajców nie dostał wyższej kary niż 2 minuty, a jedną nałożono na Kamila Świerskiego, którego na tafli nie było! (o tym piszemy w innym miejscu). - Sędziowie kompletnie nie panowali nad sytuacją - kontynuował szkoleniowiec JKH. - Wlepili kary niezgodne z regulaminem, bo za wyjazd z boksu podczas bójki innych zawodników jest 5 minut „z urzędu”. Tak zachował się Zapała, a dostał tylko dwie. Świerski został ukarany, chociaż akurat w tym momencie siedział w szatni. Skrót z tego meczu wrzucę na youtube’a, żeby ludzie mogli się pośmiać. Mimo wszystko nie składamy broni i jedziemy do Nowego Targu powalczyć o korzystny wynik, bo jeszcze nie wszystko stracone. Na razie mogę tylko podziękować chłopakom za walkę w dotychczasowych meczach.


Bardziej stonowany po niedzielnej potyczce był trener Podhala, Marek Rączka. - To był kolejny ciężki, twardy mecz - zauważył na wstępie. - Lepiej się dla nas ułożył, ale wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i przyjemnie, bo Jastrzębie będzie walczyło do końca. Strzelili gola, nawiązali kontakt i zrobiło się „ciepło”. Cały czas mecz był na styku, musieliśmy się dużo napracować, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Jeszcze raz powtórzę - Jastrzębie ma bardzo dobrego bramkarza, dlatego walka o zwycięstwo zawsze będzie zacięta. Ale to znany scenariusz w play off.

Z tej samej kategorii