Stroje służbowe Łukasza Kulika

Łukasz Kulik
 fot. Chwieduk Michał  /  źródło: newspix.pl

Za kilka miesięcy Łukasz Kulik z Naprzodu Janów będzie pilnował porządku nie tylko na lodzie, ale również poza nim.

Wiemy, kto niebawem będzie najlepszym hokeistą wśród policjantów oraz najlepszym (i chyba jedynym) policjantem wśród hokeistów. Na lodzie zawsze prezentował kilkudniowy zarost, nie stroniąc od twardych starć, a gdy zdejmował kask i odkładał hokejowy kij, ze swadą opowiadał o wydarzeniach na tafli. Od kilkunastu dni nieco się zmienił - starannie ogolony na treningi wpada niczym błyskawica. Niebawem występy w ekstralidze będzie musiał chyba ograniczyć tylko do rodzimego lodowiska.
Łukasz Kulik, 28-letni rosły (189 cm) obrońca Naprzodu Janów, zdecydował się na ważny życiowy krok. Po przejściu testów psychologicznych i sprawnościowych dostał się do Szkoły Policji w Katowicach-Piotrowicach. Nauka, mecz, treningi... Jego dzień jest wypełniony od bladego świtu do późnego wieczora.

 

O wyjazdy nawet nie prosi

- Od dwóch lat mam rodzinę, z żoną Mariką snujemy plany na przyszłość. Jeżeli ktoś jest odpowiedzialny, musi dokonywać wyborów - mówi nasz bohater. - Sytuację w naszym hokeju wszyscy doskonale znają. Tak naprawdę jest pięć klubów zawodowych, reszta ledwo wiąże koniec z końcem. To proza tej dyscypliny. Trudno mieć do kogokolwiek pretensje. Chwała wszystkim, że mój macierzysty klub istnieje! W rodzinnym gronie zastanawialiśmy się jednak, co robić. Postanowiłem spróbować sił w nowym fachu. Rodzina mocno mi kibicowała, zresztą mój tata jest emerytowanym policjantem. Nie, żadnych nacisków nie wywierał, bo doskonale zdawał sobie sprawę, co dla mnie znaczy hokej. Dzięki uprzejmości moich przełożonych, mogę dzielić czas na naukę, zajęcia w szkole policyjnej oraz treningi i mecze w weekendy. Od pobudki o piątej rano do piątej popołudniu mam zajęcia w szkole, a na siódmą pędzę na treningi. Potem znów wracam do książek. Już wcześniej uzgodniłem z trenerem i działaczami, że na dalekie wyjazdy jeździł nie będę (Kulik nie grał we wtorek w Sanoku - przyp. red.), bo o tak długą przepustkę swoich przełożonych nawet nie śmiem prosić. Ale w meczach rozgrywanych na Jantorze będę wspierał kolegów. Oczywiście, narzekam na chroniczny brak czasu. Z żoną widujemy się przelotem w weekendy, więc trochę na mnie psioczy. Czy można jednak zrezygnować z gry, skoro moje całe dotychczasowe życie było wypełnione hokejem? - kończy pytaniem hokeista, a niebawem policjant.

Z tej samej kategorii