Robert Kalaber: Cały czas marsz do przodu...

Robert Kalaber już czwarty sezon pracuje w JKH GKS Jastrzębie i z roku na rok potrafi dokonać skoku jakościowego zespołu. O jego pracy z młodzieżą mówi się w samych superlatywach, zaś hokeiści, z którymi przychodzi mu pracować, nie powiedzą o nim złego słowa. - Staramy się robić swoje. Nie tylko zdobywać punkty, ale przede wszystkim szkolić - mówi trener JKH GKS Jastrzębie.

JKH GKS Jastrzebie
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Robert Kalaber już czwarty sezon pracuje w JKH GKS Jastrzębie i z roku na rok potrafi dokonać skoku jakościowego zespołu. O jego pracy z młodzieżą mówi się w samych superlatywach, zaś hokeiści, z którymi przychodzi mu pracować, nie powiedzą o nim złego słowa. Jastrzębski zespół, mało doceniany przed sezonem, może okazać nie tylko „czarnym koniem” rozgrywek, ale również znaczącą siłą. Może nie sięgnie po medal, ale miejsce w czołowej „4” jest całkiem realne.

 

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: Czy spodziewał się pan, że z dwóch trudnych wyjazdów do Krakowa oraz Katowic przywieziecie cztery punkty?
ROBERT KALABER: - Chcielibyśmy sześć (śmiech), ale cieszymy się z tego co mamy. My do każdej potyczki przystępujemy, by walczyć o zwycięstwo za trzy punkty. Te mecze pokazały nam, że można wygrać z każdą drużyną. Po występie w Krakowie gadałem młodym zawodnikom, że nie taki diabeł straszny jak go malują.

 

Pańscy podopieczni mówią, że potrafi pan dostosować taktykę do rywala i stąd są tego efekty. Zdradzi pan kulisy pracy?
ROBERT KALABER: - My ciężko pracujemy zarówno na lodzie, jaki poza nim i wcale to nie są frazesy. W Polsce w młodzieżowym hokeju pracuje się za mało nad systemem obronnym. Gdy młodzież wchodzi do seniorskiego zespołu nie ma o tym pojęcia. W Jastrzębiu zmieniliśmy to i staramy się doskonalić nie tylko ten element gry. Pracujemy, by zdobyć krążek i jak najdłużej się przy nim utrzymać. Nie możemy w banalny sposób oddawać go rywalom i chłopaki o tym wiedzą. Analiza wideo to kolejny etap szkolenia. Pokazujemy i analizujemy sytuacje jakie mają miejsce na tafli. Krótko mówiąc - mamy jeszcze wiele do zrobienia...

 

Przed sezonem o Jastrzębiu niewiele się mówiło. Czy może jeszcze bardziej zaskoczyć?
ROBERT KALABER: - Ciągle się mówi o Tychach, Cracovii czy Podhalu i słusznie, bo to przecież wartościowe drużyny. My staramy się robić swoje, nie tylko zdobywać punkty, ale przede wszystkim szkolić. I dlatego nawet w najtrudniejszych momentach staramy się, by wszyscy grali. Nie boję się wprowadzać do gry najmłodszych, choć wynik jest „na styku”. Tylko w tak trudnych okolicznościach mogą zdobyć doświadczenie i później pod presją będą podejmowali właściwe decyzje. Kiedy przychodziłem do klubu, dawałem szansę braciom Łukaszowi i Radkowi Nalewajkom. Po kątach niektórzy "fachowcy" się z nich naśmiewali, a ze mnie drwiono. A tymczasem teraz należą do czołówki ligowej, zaś Radek nie tak dawno debiutował w reprezentacji. A takich młodych zawodników mamy więcej i praca z nimi to przyjemność oraz satysfakcja. Oni mają serce do tego co robią, są w pełni zaangażowani i czynią postępy. Początek sezonu mamy niezły, ale jestem przekonany, że z miesiąca na miesiąc będziemy coraz lepsi. Ta drużyna jeszcze wiele zyska na jakości i o tym jestem przekonany.

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak wysoko zajdzie pańska drużyna?
ROBERT KALABER: - Mamy pomysły, chcemy utrzymać dobry kierunek. Przez chwilę cieszyliśmy się ze zwycięstwa w Katowicach, ale już przygotowujemy się do kolejnych występów w Bytomiu i u siebie z Podhalem. Chcemy zdobywać punkty i patrzeć z góry tabeli na rywali (śmiech). Nie wiem, jakie miejsce zajmiemy, ale wiem, że po sezonie powiemy sobie: było nieźle, bo dokonaliśmy kolejnego skoku. I to dla mnie najważniejsze.

 

Z tej samej kategorii