Gorący czas dla hokeistów Katowic i Nowego Targu

Katowice oraz Nowy Targ rywalizują nie tylko o miejsce w finałowym turnieju Pucharu Polski, ale również o jego organizację. Decyzja ma zapaść z końcem listopada. GKS Tychy i Comarch Cracovia są pewne swego. JKH GKS Jastrzębie może już dzisiaj sobie zapewnić awans, pod warunkiem zwycięstwa z Polonią Bytom.

MIkołaj Łopuski
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Finisz II rundy sezonu zasadniczego to zawsze gorący czas, bo po niej cztery najlepsze zespoły ekstraligi wezmą udział w finałowym turnieju Pucharu Polski. Jego lokalizacji jeszcze nie znamy, bo zależy to od tego kto znajdzie się w tym gronie. Rywalizacja między Tauronem KH GKS Katowice i TatrySki Podhalem Nowy Targ może trwać do samego końca, bo w ostatnim spotkaniu „Szarotki” podejmują katowiczan.

 

Skomplikowany układ
Hokeiści z Katowic mają przewagę 7 pkt nad ekipą z Nowego Targu, ale harmonogram gier znacznie trudniejszy. Podejmują „Pasy” oraz Polonię, zaś wyjeżdżają do Tychów oraz wspomnianego Nowego Targu. Nim „Szarotki” zagrają z Tauronem, zmierzą się jeszcze z Orlikiem w Opolu, u siebie z Jastrzębiem, z Unią na wyjeździe. Wygrana Tauronu z Polonią może mu zapewnić miejsce w finale, co jest priorytetem na tę chwilę. - Wszystko zależy od tego, jakie wyniki będzie osiągało Podhale, ale musimy skupić się na sobie - wyjaśnia dyrektor Tauronu, Roch Bogłowski. - Najlepiej zdobywać punkty po drodze i jechać do Nowego Targu już bez presji, bo ona nie pomaga.

 

Wzmocnienie obrony
Problemem Tauronu jest sytuacja kadrowa. Kontuzje oraz nieoczekiwane rozstanie z napastnikiem Dariuszem Gruszką sprawiły, że zespół nie może grać na 4 formacje. Jeszcze nie tak dawno mówiono, że ruchów kadrowych przed play offem nie będzie. Jednak rzeczywistość okazała się nieco inna - zdecydowano się na podpisanie umowy z doświadczonym 37-letni defensorem, Duszanem Deveczką, ostatnio występującym w Liptovskym Mikulaszu, ale mającym za sobą także grę w ligach czeskiej, alpejskiej oraz w Kazachstanie. Słowak pewnie już dzisiaj pokaże się w meczu z „Pasami”.

 

- Defensywa wymagała wzmocnienia oraz uzupełnienia bardziej niż ofensywa - przekonuje dyrektor klubu. - Gole strzelamy, ale za dużo ich też tracimy.
Pojawiły się informacje, jakoby na testy przyjechał Białorusin Denis Dalidowicz, który zaczynał sezon w Nowym Targu, ale zrezygnowano z jego usług. Ostatnio przebywał w Tychach. - Do tej sprawy podchodzimy ostrożnie, bo wyjaśnienia wymaga jego status. Nie wiem, czy mógłby występować jako rodzimy zawodnik. Na razie go nie ma i nie wiem, czy będzie - wyjaśnia Bogłowski.

 

Znaki zapytania
Wokół Tauronu są spore znaki zapytania nie tylko natury kadrowej, ale również związane z sytuacją finansową. W środowisku (ono jak wiadomo zawsze wie najlepiej) mówi się o sporym zadłużeniu wobec hokeistów. - Nie zamierzam się wdawać w szczegóły, ale informacje są przesadzone, zaległości są znacznie mniejsze niż konkurencji się wydaje - ripostuje Bogłowski. I dodaje: - Wszystko jest pod kontrolą i zaległości zostaną uregulowane.

 

O ile Deveczka wzmocnił obronę, to nieobecność Tomasza Malasińskiego może osłabić siłę uderzeniową. Kapitan Tauronu podczas zgrupowania kadry w Tychach nabawił się urazu mięśni szyjnych, pauzował przez tydzień i teraz nadal nie może uczestniczyć w zajęciach w pełnym wymiarze. Decyzja o tym, czy wystąpi dzisiaj, zapadnie niemal w ostatniej chwili. Z kolei Bartosz Fraszko powrócił do treningu i z jego grą nie powinno być przeszkód. W przyszłym tygodniu treningi wznowi powracający po kontuzji Patryk Krężołek.

 

Widok z bramki
Kamil Kosowski (Tauron), Rafał Radziszewski (Cracovia), Johny Murray (Tychy) oraz Przemysław Odrobny - pozyskany przez Podhale, to czołówka bramkarzy i reprezentanci. Teraz przyjdzie im rywalizować między sobą, ale w różnych zestawieniach. Katowiczanie w weekend przetestują umiejętności „Radzika” oraz „Jaśka Murarza”, a na koniec rundy „Wiedźmina”.

 

- Już podczas zgrupowania kadry przekomarzaliśmy kto będzie górą - śmieje się Mikołaj Łopuski. - Znamy się doskonale i wiemy na co stać Rafała i Johnny'ego, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. To klasowi bramkarze, ale mają przed sobą również wartościowych kolegów, którzy stanowią monolit. Zespoły z Krakowa oraz Tychów mają wyrównane składy, bez słabych punktów. Jednym razem strzela i punktuje jeden atak, innym razem drugi. Mają to dobrze poukładane.
„Kosa”, golkiper Tauronu, również musi stanowić zaporę nie do przebycia i po chwilowej zapaści, wydaje się, odzyskał formę. - Jestem przekonany, że Kamil nam pomoże, ale musimy pamiętać, by jemu również pomagać. Gra defensywna w ten weekend będzie szalenie ważna. Mamy opracowany plan taktyczny i wiemy, co musimy zrobić, by zdobyć punkty - przekonuje Łopuski.

 

W Tychach i w Cracovii panują bojowe nastroje, bo oba zespoły chcą bronić swoich pozycji. Ba, obrońcy tytułu mistrzowskiego z Krakowa liczą na potknięcie najgroźniejszego rywala i wskoczenie na pierwsze miejsce. GKS Tychy zagra w Oświęcimiu przeciwko swojemu byłemu trenerowi, Jirziemu Szejbie, i również będzie ciekawie. - Niech nikt nie liczy na nasze potknięcie, bo się przeliczy - mocno akcentuje tyszanin, Adam Bagiński, który będzie musiał pauzować z powodu wstrząśnienia mózgu, ale powoli dochodzi do siebie.

Z tej samej kategorii