GKS Katowice poszukuje punktów i... zawodników

Jakub Jaworski
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Kadra GKS-u Katowice ulega teraz zmianom, bo budowana była w dużym pośpiechu! W ostatnich dniach odeszło trzech zagranicznych zawodników, którzy nie spełniali oczekiwań ani trenerów ani też kibiców. Trwają poszukiwania wartościowych hokeistów, ale wcale nie jest o nich łatwo, bo sezon w pełni. Na pewno będą wzmocnienia zapowiadają działacze, ale nie wiemy kiedy.

Co nagle, to po diable - takie porzekadło pasuje jak ulał do sytuacji kadrowej katowickiego GKS-u. Trenerzy byli mocno zawiedzeni grą obcokrajowców i trudno się dziwić, że doszło do kolejnych pożegnań. A tymczasem katowiczanie nie mają chwili wytchnienia, grają co dwa dni i poszukują cennych punktów. Teraz nadarza się kolejna okazja, bo dzisiaj będą gościli bytomską Polonię.

Pożegnania
Łotysz Martins Jakovlevs, Amerykanin MacKenzie Braid - obrońcy - oraz białoruski napastnik z polskim paszportem Wadim Malinowski pożegnali się i wyjechali z Katowic. - Braid był na testach, ale uznaliśmy, że nie podpiszemy stałego kontaktu – mówi dyrektor sportowy Karol Pawlik. - Dwaj pozostali również niewiele wnieśli do gry i za porozumieniem stron rozwiązaliśmy umowy. Teraz w ich miejsce poszukujemy nowych zawodników, ale działamy spokojnie i czekamy na okazję, by wzmocnić siłę drużyny.
Sytuacja GKS-u jest trudna, ale trzeba zachować spokój, a przede wszystkim cierpliwość. W zespole jest 15 młodzieżowców, którzy do tej pory niewiele minut spędzali na lodzie na tym szczeblu rozgrywek. Trener Jacek Płachta podczas wczorajszych zajęć jeszcze nie mógł ochłonąć po niedzielnej potyczce z Jastrzębiem. GKS prowadził 1:0 i nie wykorzystał sytuacji sam na sam do pustej bramki. - Wszystko był pod naszą kontrolą, mamy okazję na 2:0, ale wszystko odwraca się do góry nogami. Tracimy jednego gola, a potem Laszkiewicz strzela kolejnego i gra się rozsypuje. Tak to jest z młodzieżą i nic na to nie poradzę - rozkłada ręce katowicki szkoleniowiec.
Śpiewy na lodzie
Pod koniec treningu chórek hokeistów ubranych na czarno śpiewał na lodzie z dwóch powodów: przegrał grę wewnętrzną z „czerwonymi”, a ponadto Jakub Jaworski, syn znanego bramkarza Tomasza, kończył wczoraj 20 lat.
- W naszej grze przede wszystkim brakuje spokoju, bo kilka meczów przegraliśmy w najmniej oczekiwanych momentach - uważa młody jubilat. - Takie porażki strasznie bolą i nam potrzeba takiej wygranej, która nas podbuduje.
Jaworski pierwsze kroki stawiał w Bytomiu, a potem z rodzicami przeniósł się do Torunia, gdzie jego tata prowadził grupy młodzieżowe. Potem trafił do SMS-u, zaś w poprzednim sezonie występował w Jastrzębiu.
- Przygotowywaliśmy się indywidualnie, za mało trenowaliśmy w grupie i to widać na lodzie - dodaje. - Z czasem powinno być coraz lepiej, choć wiemy jaka jest sytuacja - dodaje po chwili.
Po treningu prezes Przemysław Plisz i dyrektor Pawlik mieli rozmowę motywacyjną z hokeistami, bo dzisiejszy mecz z Polonią jest ważny. - I każdy następny równie ważny - uśmiecha dyrektor klubu.
A tymczasem w Bytomiu nastroje są diametralnie różne, bo poloniści przez weekend zdobyli komplet punktów, a najbardziej cieszą te z Opola. Tymczasem Władysław Troszin, rosyjski napastnik, pożegnał się z zespołem, bo nie przekonał trenerów do swojej gry.
- Nie mamy jeszcze stabilnej formy, ale mam nadzieję, że ona przyjdzie w odpowiednim czasie. Trwają rozmowy z Dimą Demianiukiem, który przez dwa sezony grał u nas i się sprawdził, a obecnie występuje w Donbasie. Jeżeli podpiszemy kontrakt, to zapewne już w piątek w Gdańsku będzie mógł wystąpić - mówi prezes Polonii Andrzej Banaszczak.
Swego czasu takie derby Śląska wywoływały sporo emocji, ale teraz jakby mniej...


Polska Hokej Liga
KATOWICE, 18.30: GKS - Tempish Polonia Bytom.

 

Z tej samej kategorii