Fuczik skradł w Krakowie show gospodarzom

W znacznej mierze dzięki doskonałej postawie czeskiego bramkarza jastrzębianie odnieśli niezwykle cenne zwycięstwo w Krakowie.

JKH GKS Jastrzebie - Comarch Cracovia
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Do niedzieli zespół JKH GKS-u 35 razy gościł w Krakowie w ramach rywalizacji o ligowe punkty. Zdecydowanie częściej, bo aż 27-krotnie, przyjezdni hokeiści schodzili z tafli pokonani. Nie byli też faworytem niedzielnej konfrontacji, ale mają w swoich szeregach Tomasza Fuczika. Czeski bramkarz bronił kapitalnie, czasami sprzyjało mu szczęście – Kasper Bryniczka trafił w spojenie, a później w słupek – i dlatego tak długo podopieczni Roberta Kalabera mieli nadzieję na korzystny rezultat, by ostatecznie wywieźć spod Wawelu dwa bardzo cenne punkty.

 

„Wielbłąd” reprezentanta
Od pierwszych minut kibice zgromadzeni w hali przy ul. Siedleckiego oglądali ciekawy mecz. Cracovia przeważała, ale jastrzębianie potrafili się odgryzać. Więcej pracy miał jednak Tomasz Fuczik, który po trzech meczach Davida Zabolotnego, wrócił między słupki bramki JKH GKS-u. Czech kilka razy pokazał, że świetnie zna swój fach i w pierwszej odsłonie nie dał się pokonać. Tymczasem to przyjezdni objęli prowadzenie. Fatalnie zachował się reprezentacyjny obrońca, Mateusz Rompkowski, co ciekawe w przeszłości zawodnik jastrzębskiego zespołu. Wychowanek gdańskiego Stoczniowca zgubił krążek na rzecz Kamila Świerskiego. „Siwy” rozegrał „gumę” z Tomaszem Kominkiem, a ten nie miał większych problemów z pokonaniem Rafała Radziszewskiego.

 

Dutka przesadził
Czeski napastnik zespołu Roberta Kalabera jest hokeistą bardzo szybkim i po błędzie Lukasza Ziba miał w drugiej odsłonie wymarzoną okazję, aby wpisać się po raz drugi na listę strzelców. Wyjechał „sam na sam” w „Radzikiem”, ale tym razem to krakowski golkiper był górą. Zamiast podwoić swój kapitał jastrzębianie stracili prowadzenie. Potężnie spod linii niebieskiej uderzył Maciej Kruczej, a jego imiennik – Urbanowicz, były kapitan JKH GKS-u, musnął lekko krążek i to jemu zapisano trafienie. Pod koniec drugiej odsłony wyraźnie przesadził Rafał Dutka. Obrońca „Pasów” bardzo ostro potraktował Kamila Świerskiego i napastnik przyjezdnych, który od tyłu został wprasowany w bandę, opuścił taflę na noszach. Tymczasem Dutka, zupełnie słusznie, powędrował do szatni z karą meczu. Niedługo potem karę dostał Krystian Dziubiński, ale jastrzębianie nie wykorzystali dwóch minut gry w podwójnej przewadze.

 

Po sześciu seriach
W 53. minucie na 2:1 trafił Damian Kapica. Napastnik „Pasów” przejął krążek pod bandą, na skraju tercji obronnej przeciwnika. Objechał następnie Jakub Gimińskiego, który w tej sytuacji winien zachować się zdecydowanie lepiej. Tymczasem pozwolił rywalowi wyjechać przed bramkę i po lodzie, pod interweniującym Fuczikiem, skierować krążek do siatki. Wydawało się wówczas, że Cracovia zainkasuje trzy punkty. Tymczasem po nieco przypadkowym zagraniu sam przed Radziszewskim stanął Patryk Matusik i doprowadził do wyrównania. Cracovia szukała decydującego trafienia, ale do końca regulaminowego czasu gry go nie znalazła. Nie udało się również w dogrywce. W karnych – od tego sezonu rozgrywa się pięć serii najazdów – w trzeciej kolejce trafił Kapica, a w drużynie jastrzębskiej skuteczny był dopiero strzelający jako piąty Martin Vozdecky. Chwilę później Fuczik obronił próbę Petra Kalusa, a Jan Homer wymanewrował „Radzika” i zapewnił przyjezdnym drugi punkt.

 

COMARCH CRACOVIA – JKH GKS JASTRZĘBIE 2:3 (0:1, 1:0, 1:1, 0:0, 1:2)
0:1 – Kominek – Świerski (17:42), 1:1 – Urbanowicz – Bryniczka – Kapica (29:06), 2:1 – Kapica – Szurowski – Radziszewski (52:59), 2:2 – Matusik – Kulas – Wróbel (55:15), 2:3 – Homer (65:00, decydujący karny).
Sędziowali Paweł Meszyński oraz Wiktor Zień (obaj Warszawa) i Mateusz Bucki (Oświęcim). Widzów]400.
CRACOVIA: Radziszewski; Szurowski – Zib, Kruczek – Novajovsku, Wajda (2) – Rompkowski, Dutka (5+20) – Noworyta; Kalus – Da Costa – Paczkowski, Kapica – Bryniczka – Urbanowicz, Domogała – Dziubiński (2) – Szinagl (2), Drzewiecki – Sztwiertnia – Zygmunt. Trener Rudolf ROHACZEK.
JKH GKS: Fuczik; Homer (2) – Kubesz (2), Janković (2) – Lukaczik, Bigos – Matusik, Michałowski – Gimiński; Vozdecky (2) – Paś – Laszkiewicz, Świerski – Kulas – Kominek, R. Nalewajka – Jarosz – Ł. Nalewajka, Pelaczyk – Wróbel – Bryk. Trener Robert KALABER.
Kary: Cracovia – 33 min, (w tym kara meczu dla Dutki i 2 min. tech.) JKH GKS – 8 min.


Michael Cichy, który jeszcze niedawno grał w Orliku, zrobił w pierwszej połowie meczu taką róznicę, która potem pozwoliła tyszanom na spokojne osiągnięcie szóstego kolejnego zwycięstwa w nowym sezonie.

GKS TYCHY - ORLIK OPOLE 3:1 (1:0, 1:0, 1:1)
1:0 - Cichy - Pociecha - Szczechura (12:29, w przewadze), 2:0 - Cichy - Gazda (32:43)
2:1 - Kisielewski - Latal (47:30, w przewadze), 3:1 - Komorski - Kogut - Kolarz (52:12).

 

Goście zaskoczyli bytomian otwartą grą, która szybko przyniosła bramki. W I odsłonie Podhale trafiało w każdej konfiguracji - w przewadze, równowdze i w osłabieniu. Nadzieję w serca bytomskich kibiców wlał na początku II tercji David Turoń, ale na krótko. Choć trzecią odsłonę wygrała Polonia, to jednak było za mało...

POLONIA BYTOM - TATRYSKI PODHALE NOWY TARG 2:5 (0:3, 1:2, 1:0)
0:1 - Różański - Ogorodnikow - Samarin (8:24, w przewadze), 0:2 - Neupauer - Różański (16:19), 0:3 - Pichnarczik (19:33), 1:3 - Turoń - Salamon - Danieluk (21:02),
1:4 - Zapała - Tomasik (23:26), 1:5 - Wielkiewicz - Pichnarczik - Raitums (36:11), 2:5 - Danieluk - Owczarek (43:54).

 

Wielkie Derby Katowic zaczęły się kapitalnie dla Naprzodu, ale goście potrzebowali niewiele więcej czasu, by wyrównać. W II tercji Tauron wykorzystał dwie przewagi (a potem trzecią) i nie dał już się ograć. Sympatycznie dla gospodarzy zrobiło się po meczu, gdy Marek Pohl otrzymał tort na 46. urodziny!

ANTEO NAPRZÓD JANÓW - TAURON KH GKS KATOWICE 3:9 (2:2, 1:3, 0:4)
1:0 - K. Charousek - Adamus (7:45, w przewadze), 2:0 - Jaros (8:09), 2:1 - Strzyżowski - Grof - Sawicki (10:13), 2:2 - Sawicki - Fraszko (11:55), 2:3 - Rohtla - Grof - Czakajik (22:18, w przewadze), 2:4 - Wanacki - Fraszko - Malasiński (32:21, w przewadze), 2:5 - Rohtla - Malasiński - Czakajik (33:40), 3:5 - Kulik - Adamus - Indra (36:24), 3:6 - Malasiński - Grof (40:34, w przewadze), 3:7 - Krawczyk - Nahunko (46:23), 3:8 - Martinka - Malasiński - Strzyżowski (52:00), 3:9 - Strzyżowski - Nowak (58:24).

 

Dla naszej reprezentacyjnej młodzieży jak na razie meczowym sukcesem może być jedynie zdobycie gola. Wczoraj się to nie udało, choć goście „nie gryźli lodu” już od połowy meczu.

ORLĘTA KATOWICE - UNIA OŚWIĘCIM 0:4 (0:2, 0:2, 0:0)
0:1 - Daneczek - S. Kowalówka (4:30), 0:2 - Daneczek - S. Kowalówka - Rufer (13:36), 0:3 - Piotrowicz - Wanat - Szaur (24:45), 0:4 - A. Kowalówka - Vosatko (28:14)

 

Z tej samej kategorii