Jastrzębski „czarny koń”

Dla katowiczan spotkanie z Jastrzębiem zapoczątkowało serial, bo teraz spotykają się z zespołami z najwyższej półki. By utrzymać się w czołówce, trzeba punktować z najlepszymi. Jednak już mecz z Jastrzębiem przekonał wszystkich, że skala trudności mocno wzrosła. W regulaminowym czasie był remis i o wszystkim rozstrzygnął dodatkowy czas. A w nim szczęście się uśmiechnęło do gości .

Tauron KH GKS Katowice - JKH GKS Jastrzebie
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Zaczęło się od podwójnej kary dla gospodarzy. Dawid Majoch sfaulował na linii niebieskiej rywala, zaś 7. sek. później Marek Strzyżowski niefortunnie wybił krążek w trybuny. Hokeiści z Jastrzębia zaczęli okupować strefę obronną rywala i w rezultacie Vladimir Lukaczik zdołał pokonać Kamila Kosowskiego. Bramkarz był nieco zasłonięty, a krążek pod drodze odbił się od jednego z jego kolegów.
Prowadzenie wyraźnie zmobilizowało gospodarzy, którzy zaczęli śmiało atakować bramkę Tomasza Fuczika. Grali również w przewadze liczebnej (na ławie Laszkiewicz), ale rozegrali ją w kiepskim stylu, oddając zaledwie jeden strzał. Później mieli kilka okazji do zdobycia gola, ale bramkarz z Jastrzębia interweniował z dużym wyczuciem.
W końcu po oblężeniu bramki gości Dariusz Gruszka zdołała wyrównać, a potem Martin Czakajik wykorzystał przewagę i dał „GieKSie” prowadzenie. Kto w tym momencie pomyślał, że już będzie „z górki”, ten był błędzie. Goście ruszyli do przodu i wykorzystali niezbyt pewne zachowanie Kamila Kosowskiego w bramce. Radosław Nalewajka wyrównał, zaś Leszek Laszkiewicz znów wyprowadził swój zespół na 3:2. O pechu może mówić Dominik Nahunko, który został trafiony krążkiem i rozciętą wargą pojechał do szpitala.
Niesłychane emocje towarzyszyły ostatniej odsłonie, w której gospodarze się dwoili i troili, by doprowadzić do remisu. Pod bramką Fuczika było gorąco, ale on był twardy jak skała. Z kolei liderzy Tauronu niemal nie schodzili z lodu. Im bliżej końca, tym bardziej było nerwowo. W końcu Strzyżowski wykorzystał przewagę i doprowadził do dogrywki.

 

TAURON KH GKS KATOWICE - JKH GKS JASTRZĘBIE 3:4 (0:1, 2:2, 1:0) po dogrywce
0:1 - Lukaczik - Homer - Vozdecky (4:29, w podwójnej przewadze), 1:1 - Gruszka - Sawicki (22:33), 2:1 - Czakajik - Malasiński - Wronka (27:48, w przewadze), 2:2 - R. Nalewajka - Paś - Bigos (34:57, w przewadze), 2:3 - Laszkiewicz - Paś - Vozdecky (38:15), 3:3 - Strzyżowski - Wronka (57:41, w przewadze), 3:4 - Bigos (62:19) .


Sędziowali: Maciej Pachucki (Gdańsk) - Michał Kogut (Bytom) i Maciej Byczkowski (Gdańsk). Widzów 1200.
TAURON: Kosowski; Czakajik - Wanacki, Martina - Grof, Rąpała - Nowak, Zieliński; Malasiński - Rohtla (2) - Strzyżowski (2), Łopuski - Wronka - Gruszka, Themar - Sawicki - Fraszko, Krawczyk - Nahunko (2) - Majoch (2). Trener Tom COOLEN.
JKH: Fuczik; Homer - Kubesz, Jankowić - Lukaczik (2), Bigos - Gimiński (2), Michałowski - Chorążewski; Vozdecky - Paś (2) - Laszkiewicz (2), Świerski - Kulas - Kominek, R. Nalewajka - Jarosz - Ł. Nalewajka, Matusik - Wróbel (2) - Bryk. Trener Robert KALABER.
KARY: Tauron - 14 min, Jastrzębie - 8 min (4 tech.).

 

Zaczęło się sensacyjnie od prowadzenia hokeistów z SMS, którzy wykorzystali podwójną przewagę. Jednak szybko wszystko wróciło do normy i przewaga wicemistrzów Polski nie podlegała dyskusji.

 

ORLĘTA KATOWICE - GKS TYCHY 1:12 (1:4, 0:3, 0:5)
1:0 - Maciej Rybak - Michał Rybak (2:01, w podwójnej przewadze), 1:1 - Bepierszcz - Pociecha (3:27), 1:2 - Komorski - Górny - Kogut (5:39), 1:3 - Jeziorski - Kogut - Komorski (12:29), 1:4 - Kaznadziei - Cichy - Szczechura (18:19), 1:5 - Woźnica - Bagiński - Rzeszutko (23:12), 1:6 - Pociecha - Bryk - Kalinowski (30:41, w przewadze), 1:7 - Kogut - Jeziorski (32:12), 1:8 - Kalinowski - Bepierszcz - Pociecha (43:35), 1:9 - Rzeszutko - Kotlorz (44:15), 1:10 - Komorski - Jeziorski - Kogut (46:00), 1:11 - Kalinowski - Rzeszutko - Kaznadziei (48:15, w przewadze), 1:12 - Kalinowski - Bepierszcz (51:04).


Sędziowali: Krzysztof Kozłowski (Sosnowiec) - Marcin Polak (Bytom) i Sebastian Adamoszek (Katowice). Widzów 20.
ORLĘTA: Zawalski (2); Kamieniecki (2) - Kołodziej (2+10), Klocek (2) - Bizacki (2), Noworyta - Bednarz, Malczewski - Gruszczyk; Kamiński (2) - Jóźwik - Prusak, Sołtys - Michał Rybak - Maciej Rybak, Brynkus - Wałęga - Worwa, Anklewicz - Luszniak - Mazurkiewicz. Trener Grzegorz KLICH.
TYCHY: Lewartowski; Bryk (2) - Kotlorz, Pociecha - Ciura, Kaznadziei - Gazda (2), Górny - Horzelski; Woźnica (2) - Rzeszutko - Bagiński, Galant - Kalinowski - Bepierszcz (2), Witecki - Cichy - Szczechura, Jeziorski - Komorski - Kogut. Trener Andriej GUSOW.
KARY: Orlęta - 24 min (2 tech.+10 niesport. zach), Tychy - 8 min.

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~MarcusUżytkownik anonimowy
~Marcus
No photo~MarcusUżytkownik anonimowy
do ~Fryk:
No photo~FrykUżytkownik anonimowy
3 paź 17 23:37 użytkownik ~Fryk napisał
Jastrzębie słabe, wygrał mecz ich bramkarz.
Ty jesteś słaby. Bramki dla Jastrzębia na pewno strzelili hokeiści z atowic, co?
4 paź 17 13:26 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~LupusInFabulaUżytkownik anonimowy
~LupusInFabula :
No photo~LupusInFabulaUżytkownik anonimowy
Emocjonujący mecz, parę super akcji Gieksy, szkoda wyniku...
4 paź 17 09:28 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FrykUżytkownik anonimowy
~Fryk :
No photo~FrykUżytkownik anonimowy
Jastrzębie słabe, wygrał mecz ich bramkarz.
3 paź 17 23:37 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii