Dziś w Tychach starcie wicemistrza z mistrzem: „To najlepsze marki!”

GKS Tychy - Comarch Cracovia
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W klasyku pomiędzy GKS Tychy i Comarch Cracovia (piątek, 18.30) obowiązuje ład i porządek na lodzie i na trybunach. Obie drużyny są zdyscyplinowane na lodzie, zaś kibice z Tychów i Krakowa w wielkiej komitywie. W tym meczu trudno wskazać faworyta, ale dwa mecze w tym sezonie wygrali tyszanie. W trzecim trudno wskazać faworyta.

Do play offu pozostało sporo czasu i mecze w sezonie zasadniczym... niewiele znaczą - tak mówi jedna i druga strona, starając się ostudzić rangę potyczek „na szczycie”. Ale tak naprawdę obu zależy na korzystnym rezultacie w każdym spotkaniu, a i statystyki indywidualne przynoszą hokeistom satysfakcję.


Ścieżka do play offu

Czy lubimy grać z Cracovią? - powtarza pytanie II trener GKS-u, Krzysztof Majkowski. - Zdecydowanie tak, bo to przecież taka ścieżka do play offu. Wygrany z sezonu zasadniczego teoretycznie powinien mieć potem lżej. W naszym przypadku poprzedni sezon tego nie potwierdził, ale postaramy się to zmienić.


W dwóch pierwszych meczach triumfowali tyszanie - w Krakowie 4:1, u siebie 2:1. Niby inicjatywę posiadały „Pasy”, ale liczy się to, co wpadło do „sieci”. W obu drużynach ważne role odgrywają bramkarze, bo są solidnie zatrudniani przez napastników. I pewnie nie inaczej będzie kolejnej konfrontacji.


- Zawodnicy znają się jak „łyse konie”, więc nie może być mowy o zaskoczeniu - dodaje Majkowski. - Przede wszystkim trzeba nadawać ton wydarzeniom na lodzie i starać się kontrolować sytuację. Nie można sobie pozwolić na „głupie” faule, bo to nie tylko osłabia zespół, ale wybija z rytmu hokeistów. Jedni bronią i długo przebywają na lodzie, zaś inni „grzeją” ławę. A potem wchodzą na lód i mogą być sprawcami kolejnego nieszczęścia.


W blasku jupiterów

Mecz będzie transmitowany przez TVP Sport, ale na pewno zgromadzi komplet publiczności. - Nam nie przeszkadza blask telewizyjnych jupiterów - śmieje się trener Majkowski. Wręcz przeciwnie - mobilizuje, bo chcemy się pokazać z jak najlepszej strony jako zespół i każdy z osobna.


- To dobrze, że telewizja pokazuje te spotkania, bo oba zespoły to najlepsze marki ligowe - dodaje trener „Pasów”, Rudolf Rohaczek. - Tylko przez transmisję tych spotkań zwiększa się rangę naszej dyscypliny.


W tyskim zespole zabraknie napastnika Bartłomieja Jeziorskiego, który przebywa na zgrupowaniu kadry młodzieżowej, przygotowującej się do mistrzostw świata 1B w Budapeszcie. Stąd też jeden ze skrzydłowych będzie dochodził do duetu: Filip Komorski - Josef Vitek.


Dawid Maciejewski ma kontuzję, Marek Wróbel złamał rękę, zaś Adam Domogała przeszedł zabieg chirurgiczny - tych zawodników na pewno nie zobaczymy. Natomiast kilka dni temu na treningach pojawił się Peter Kalus, który ma za sobą krótką przeszłość w NHL. - W tym transferze nie widzę sensacji, bo nie było żadną tajemnicą, że poszukujemy wzmocnień na miarę naszych możliwości. Mam nadzieję, że będzie jedną z kluczowych postaci - przekonuje czeski szkoleniowiec „Pasów”.

Z tej samej kategorii