Trudna marszruta hokeistów Polonii Bytom. „Stodoła” pomoże?!

Polonia Bytom
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Comarch Cracovia (dom), Tychy (wyjazd), Podhale (d), Jastrzębie (w), Unia (d) - tak się przedstawia marszruta hokeistów bytomskiej Polonii do końca II rundy, po której nastąpi podział na grupy: silniejszą i słabszą. Cracovią, Podhalem i Unią Oświęcim grają w słynnej "Stodole" i to na pewno będzie ich atutem.

Comarch Cracovia (dom), Tychy (wyjazd), Podhale (d), Jastrzębie (w), Unia (d) - tak się przedstawia marszruta hokeistów bytomskiej Polonii do końca II rundy, po której nastąpi podział na grupy: silniejszą i słabszą. Rywale wymagający, ale by utrzymać trzecie miejsce, premiowane też grą w turnieju finałowym Pucharu Polski, trzeba szukać punktów z każdym rywalem. „Pasy”, obrońcy tytułu mistrzowskiego, mają zdecydowanie łatwiejszy harmonogram, bo oprócz potyczki w Bytomiu goszczą Orlika Opole, a potem zmierzą się z drużynami z samego dołu. Dla hokeistów Cracovii jedyną zagadką jest, czy uplasują się na pierwszym czy drugim miejscu w tabeli po pierwszej fazie rozgrywek.

 

Rozbite formacje
Najważniejsze, by znaleźć w grupie silniejszej, bo to nasz cel nr 1 w tym sezonie - mówią od połowy sierpnia zawodnicy, trenerzy oraz działacze bytomskiej Polonii. W poprzednim sezonie ta sztuka się nie udała, w rezultacie w play offie od razu wpadli na Cracovię i szybko było po zabawie. Teraz wszystko idzie we właściwym kierunku, choć na finiszu tej rundy sytuacja kadrowa bytomian jest kiepska. Jeszcze do niedawna mieli pięć formacji, teraz z biedą uzbierają się trzy i może znajdzie się jakiś rezerwowy. Kontuzje leczą kluczowi zawodnicy: Maksim Kartoszkin, Mateusz Danieluk, Marcin Frączek i Bartłomiej Stępień. Trener Tomasz Demkowicz musi więc szukać innych rozwiązań personalnych.

 

Gra defensywna
Dzisiejsze spotkanie będzie okazją do rewanżu za porażkę pod Wawelem 3:5. - Przegraliśmy, bo rywal dysponował większym doświadczeniem - przekonuje obrońca Polonii, Jakub Wanacki, który po 14 meczach ma już 9 punktów (3 gole+6 asyst) i po raz kolejny będzie walczył o miejsce w reprezentacji. - Wtedy zdobyliśmy gola na 3:4, ale gospodarze niemal natychmiast (po 47 sek. - przyp.red.) odpowiedzieli i już tego nie odrobiliśmy. No ale teraz mamy atut naszej „Stodoły”. Swego czasu występowałem w Tychach i nigdy tutaj nie lubiłem przyjeżdżać. Wydaje się, że kluczem do naszej wygranej będzie gra defensywna i jeżeli ją poukładamy oraz będziemy wspierać naszego bramkarza, wówczas możemy liczyć na jakąś zdobycz. „Pasy” mają doświadczonych zawodników i potrafią wykorzystać najdrobniejsze potknięcie.

 

Specyficzny klimat
Hokeiści z Krakowa mają punkt straty do lidera z Tychów, ale to wynik potknięcia w Jastrzębiu (1:2 w karnych), ale kolejny występ z Unią (3:1) również nikogo nie zachwycił. - Naszym największym problemem jest brak skuteczności, bo zarówno w Jastrzębiu, jak i w meczu z Unią mieliśmy wiele okazji, a raptem zdobyliśmy 4 gole - mówi reprezentacyjny bramkarz Cracovii, Rafał Radziszewski. - Wcale nie ukrywam, że nie jestem fanem bytomskiej „Stodoły”, bo to specyficzny obiekt, nie mający sobie równych w kraju. Jeżeli jednak myślimy o „czubie” to nie możemy sobie pozwolić na jakąkolwiek stratę.
Hokeiści Polonii, jak i Cracovii z pewnością będą nasłuchiwali wieści z Jastrzębia oraz Oświęcimia, bo tam grają Podhale oraz Tychy.

 

 



Z tej samej kategorii