Rzadko można oglądać taki festiwal pudeł

PGE Orlik Opole - Tauron KH GKS Katowice
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Dopiero w ostatnim najeździe goście zapewnili sobie wygraną. Wcześniej było aż 9 pudeł!

Faworyzowany zespół z Katowic jechał jak po swoje, a wyjeżdżał poirytowany, bo dopiero karne zadecydowały o jego wygranej. Na 5 serii tylko Andriej Themar potrafił pokonać bramkarza gospodarzy. Orlik, pod kierunkiem trenera Jacka Szopińskiego, pokazał się z jak najlepszej strony i postraszył rywali.
Tom Coolen, kanadyjski trener, zawitał do Katowic w drugiej połowie lipca i rozpoczął zajęcia, jednak wczoraj w protokole widniał Piotr Sarnik, który na co dzień jest asystentem szkoleniowca zza oceanu. Znów, jak wszyscy dookoła mówią, zadecydowały względy proceduralne. A swoją drogą, czy kluby nie mogą wcześniej zadbać o licencje dla swoich trenerów, którzy nie spadają z nieba w ostatniej chwili.
Jacek Szopiński, znany ze swojej solidności, skompletował w Orliku ekipę na miarę możliwości klubu. Akcenty zostały dobrze rozłożone, więc nic dziwnego, że w I tercji zasłużenie objęli prowadzenie. Jedynym mankamentem była liczba wykluczeń. Goście grali 4 razy w liczebnej przewadze, ale spisywali się fatalnie.
Tauron, mający w składzie kilku reprezentantów, w I tercji rozczarował, bo grał w zbyt jednostajnym rytmie. Gospodarze prowadzili po golu Karola Kisielewskiego, który przytomnie zachował się pod bramką Tauronu. To jednak goście mieli inicjatywę i oddali w I tercji 15 strzałów. A w kolejnej odsłonie ofensywnie grający obrońca Jakub Wanacki z wysokości bulika pokonał Michała Kielera. Wydawało się, że katowiczanie opanują sytuację, ale gospodarze mieli nieco ułatwione zadanie, bo 3 razy grali w przewadze i Kamil Kosowski musiał się sporo napracować. To jemu koledzy zawdzięczają, że po II tercjach był wynik remisowy. W ostatniej odsłonie pierwsza akcja katowiczan przyniosła im bramkę. Tomasz Malasiński, kapitan GKS, wpadł w tercję i oddał krążek do Andreja Themara. Słowak uderzył precyzyjnie i Kieler nie miał szans. Goście zdobyli kolejną bramkę, ale gospodarze walczyli do końca. Najpierw zdobyli kontaktowego gola, zaś na 77 sek. przed końcem Milan Baranyk wyrównał po podaniu Kisielewskiego.
Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych pudłowano z jednej i drugiej strony. Dopiero w ostatnim najeździe Słowak zapewnił zwycięstwo Tauronowi.

 

PGE ORLIK OPOLE – TAURON KH GKS KATOWICE 3:4 (1:0, 0:1, 2:2) po karnych 0-1
1:0 – Kisielewski – V. Meidl – Baranyk (9:44). 1:1 – Wanacki – Majoch (23:20), 1:2 – Themar – Malasiński (40:25, w przewadze), 1:3 – Strzyżowski – Sawicki - Martinka (51:32, w osłabieniu), 2:3 – Kisielewski – Baranyk (54:24, w podwójnej przewadze), 3:3 – Baranyk – Kisielewski (58:43), 3:4 – Themar (karny).

.
ORLIK: Kieler; Bychawski (6) – Sordon, Kostek (2) – Zatko (2), Sznotala – Gawlik, Latal; Baranyk – V. Meidl (2) – Kisielewski, Demianiuk – Szydło – Przygodzki, Wąsiński – Sikora, Gorzycki, R. Meidl – F. Stopiński – Lorek. Trener Jacek SZOPIŃSKI.
TAURON: Kosowski (2); Czakajik – Wanacki (4), Martinka (2) – Grof, Rąpała – Nowak, Zieliński; Malasiński (2) – Rohtla – Strzyżowski (6), Łopuski (2) – Wronka – Gruszka, Themar – Sawicki – Fraszko, Majoch, Nahunko. Trener Piotr SARNIK.
KARY: Orlik – 14 min (2 tech.), Tauron – 18 min.


Liczby meczu
12 – tyle sek. pozostało do końca kary Malasińskiego gdy Strzyżowski zdobył gola w osłabieniu.
28 – tyle strzałów obronił Kieler w regulaminowym czasie.
36 – tyle sek. gospodarze mieli grać w podwójnej przewadze (w boksie Łopuski i Wanacki) i na 4 sek. przed końcem kary tego pierwszego zdobyli kontaktowego gola.
39 – tyle strzałów oddali gospodarze.

 

Z tej samej kategorii