Między euforia i prozą życia. Co zrobią władze Katowic?

Pohl - Parzyszek
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

To nieprawda, że w mieście nie mogą działać dwa kluby hokejowe – tak twierdzą ludzie skupieni wokół Naprzodu Janów. I mają rację. Władze mają poważny zgryz, bo klub dzielnicy Janów awansował i sprawił kłopot władzom miasta. Chcemy, byście nas dostrzegali - apelują działacze z Naprzodu i liczą na przychylność władz.

Na „Jantorze”, jak za najlepszych czasów, komplet publiczności, zaś na lodzie dwie ikony Naprzodu: Marek Pohl (lat 45), zwany przez kolegów „Ernestem”, oraz Adrian Parzyszek (41 lat), grający trener, poprowadziły zespół do zwycięstw z Zagłębiem Sosnowiec i powrotu ekstraligi. Dwaj panowie „P” to niekwestionowane autorytety całego hokejowego środowiska Janowa, Nikiszowca oraz pobliskiego Giszowca, nie tylko tego sportowego. Awans Naprzodu dla wielu jest sporym zaskoczeniem, bowiem uważano, że rywal z Sosnowca jest silniejszy, głównie od strony organizacyjnej.
Pozostał żal
Przypomnijmy, że przed sezonem oba zespoły nie otrzymały licencji na ekstraligę, a głównym motywem takiej decyzji był brak gwarancji finansowych na 2 mln zł. Działacze obu klubów do tej pory twierdzą, że nie decydowały względy merytoryczne, ale zakulisowe „gierki” działaczy hokejowej centrali. Na zapleczu rywalizacji najlepszych oba zespoły wygrywały wysoko (np. 29:0) z zespołami z Dębicy oraz Poznania w rachitycznej I lidze.
Obie ekipy w finałach play offu pokazały charakter i jakość gry. Postronni obserwatorzy byli zdumieni zaangażowaniem oraz poziomem pokazanego hokeja. Tym większy jest żal, że obie drużyny „kisiły się” w pseudorozgrywkach I-ligowych.
- To już za nami. Dziś cieszmy się z sukcesu sportowego, który był potrzebny przede wszystkim naszej młodzieży. Przypomnę, że mamy 9 zespołów młodzieżowych i chyba jesteśmy pod tym względem w gronie prymusów – mocno akcentuje dyrektor sportowy klubu, Janusz Imiołczyk.
Obniżenie kosztów
Przed sezonem, gdy już zapadły decyzje o relegacji z ekstraligi, hokeiści sami zaproponowali działaczom klubu obniżenia kosztów. To wtedy ustalono, że zespół poprowadzi grający duet Parzyszek – Wojciech Stachura. Ten drugi posiada licencje trenerską i był wpisywany do protokołu, zaś drugi dyrygował zespołem w szatni i na lodzie. W sezonie zasadniczym hokeiści Naprzodu grali w okrojonym składzie lub byli wspierani przez juniorów. Dopiero na finiszu rozgrywek zostali wzmocnieni dwoma Czechami - Kamilem Charouskiem i Davidem Cvrkiem, Mateuszem Adamusem oraz Dawidem Musiołem, który powrócił z GKS Katowice.
No i znów doczekaliśmy się ligowych derbów Śląska – zatelefonował do redakcji niezwykle wzruszony 78-letni Bogusław Pohl, ojciec Marka. - Mam tylko nadzieję, że nikomu jakieś głupoty nie przyjdą do głowy i zezwolą grać Naprzodowi z najlepszymi.
- Zaangażowanie Adriana Parzyszka oraz Wojtka Stachury okazało się strzałem w „10”, bo już dawno nie mieliśmy takiego komfortu pracy w klubie – wyjawia prezes klubu, Janusz Grycner. - W szatni wszystko funkcjonowało jak należy i nie było głosów niezadowolenia. To na pewno zasługa tego duetu.
Co dalej?
Pytanie jest na czasie, bo euforia i świętowanie nie będą trwały wiecznie. - Chcemy grać w ekstralidze. By jednak trzymać poziom, trzeba mieć około 1,5 – 2 mln zł na sezon. Mam nadzieję, że władze miasta spojrzą na nas życzliwie, a po wygranej z Zagłębiem uzmysłowiły sobie, że też jesteśmy liczącym klubem w mieście – przekonuje dyrektor klubu, Imiołczyk.
- Mam nadzieję, że proces licencyjny będzie dla nas do sforsowania – wzdycha prezes Grycner. - Dalej uważam, że bariera 2 mln zł była sztucznie stworzona i choć posiadaliśmy gwarancje finansowania, to nasz wniosek został odrzucony. Oby w tym sezonie taka przykrość nas nie spotkała. Mamy przygotowany plan, już wcześniej rozmawiałem z potencjalnymi sponsorami. Jeden z naszych sponsorów mocno okrzepł biznesowo i jest skłonny zainwestować nieco więcej. Dla wszystkich może być przykładem Jastrzębie z tego sezonu. Budżet znacząco się obniżył, dano szansę młodzieży, która się sprawdziła i zdobyła cenne doświadczenie. My również damy szansę najlepszym juniorom. To nieprawda, że w mieście nie mogą działać dwa kluby hokejowe. Wszystko można we właściwy sposób poukładać - kończy prezes Naprzodu.
Na razie jest euforia, ale już niebawem pojawi się proza dnia codziennego...

Komentarze (10)

Napisz komentarz
No photo
No photo~Kibic z Nikisza.Użytkownik anonimowy
~Kibic z Nikisza. :
No photo~Kibic z Nikisza.Użytkownik anonimowy
Oby tak było. Albo znowu będą szukać jakiegoś chaka żeby nie dać nam licencji. PZHL to jest jedna wielka banda....
14 mar 16:26 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~nasirUżytkownik anonimowy
~nasir
No photo~nasirUżytkownik anonimowy
do ~lolo:
No photo~loloUżytkownik anonimowy
14 mar 12:00 użytkownik ~lolo napisał
Trener też nie jest z Katowic bo oni w tej swojej perfidii nawet nie wiedzą, że Płachta urodził się gdzie????? W CHORZOWIE!!!!!!!
Co to ma do rzeczy, że Płachta urodził się w Chorzowie? Mieszkał od dziecka na Koszutce i jest wychowankiem GKS Katowice. Wasze dzielnice - janów , nikiszowiec, szopienice, tylko administracyjnie należą do Katowic. Mentalnie nigdy przynależeć nie będą. Przecież każdy średniorozgarnięty znawca historii Katowic wie, że wy tam marzycie i tęsknicie za czasami, gdy szopienice i janów były samodzielnymi gminami. Ta wasza "katowickość" to tylko na pokaz!!
25 mar 17:54 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ZOsiedlaNikiszowiecUżytkownik anonimowy
~ZOsiedlaNikiszowiec :
No photo~ZOsiedlaNikiszowiecUżytkownik anonimowy
Katowice mają rację, nie powinny istnieć dwa kluby ! Test zdał Naprzód Janów i oni powinni zostać.
14 mar 19:17 | ocena:78%
Liczba głosów:9
78%
22%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii