Którzy „murarze” będą lepsi w Jastrzębiu?

JKH GKS Jastrzębie i Unia Oświęcim w ostatnich kolejkach kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa w PHL, wygrywają nawet z ligowymi tuzami. - Nie spodziewam się ładnego meczu, bo oba zespoły grają destrukcyjny hokej. Drużyna z Jastrzębia jest dla mnie „czarnym koniem” tych rozgrywek, każdy zespół będzie miał z nimi trudną przeprawę - twierdzi był hokeista obu klubów, Sławomir Wieloch.

JKH - Unia
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Nim przejdziemy do dzisiejszego meczu JKH GKS Jastrzębie z Unią Oświęcim, wróćmy na moment do niedzielnej potyczki jastrzębian z GKS-em Tychy. Przed rozpoczęciem spotkania przedstawiciel firmy Sport Rebel, Sławomir Wieloch, wręczył napastnikowi gospodarzy Leszkowi Laszkiewiczowi okolicznościowy kij za zdobycie przez niego 500 goli w PHL. W trakcie spotkania „Laszka” powiększył swój dorobek strzelecki o kolejne trafienie, które było zarazem jego 100. bramką dla JKH w rozgrywkach PHL.


- Chcieliśmy uhonorować w ten sposób Leszka, który jest znakomitym hokeistą i zarazem twarzą naszej firmy na Polskę - wyjaśnił Sławomir Wieloch. - Leszek od lat gra kijami kompozytowymi firmy Bauer, które są robione na zamówienie, z jego nazwiskiem. Od września gra modelem 1X Lite. Kij Leszka jest w tej chwili najlżejszy na świecie, waży tylko 399 gramów, nowa łopatka o 20 procent szybciej przyjmuje krążek i o 15-17 procent szybciej go oddaje. Jako ciekawostkę podam, że nim dostarczyłem mu nowy model kija, Leszek Laszkiewicz był piąty w klasyfikacji kanadyjskiej, teraz jest na pierwszym. Oczywiście nie przypisujemy sobie jego zasług, bo to wyśmienity hokeista, ale może trochę mu pomogły. „Laszka” w trakcie sezonu zużywa 8-9 kijów, czyli wystarczają mu dwie paczki (w każdej znajduje się sześć kijów). To świadczy o jego klasie i umiejętnościach.


We wtorek JKH zmierzy się na swoim lodowisku z Unią Oświęcim. Sławomir Wieloch, który w trakcie kariery grał w obu klubach, nie odważył się wskazać faworyta. - Przed meczem JKH z Tychami wytypowałem remis 3:3, a było 2:2 - uśmiecha się nasz rozmówca. - Teraz nie spodziewam się ładnego meczu, bo oba zespoły grają destrukcyjny hokej. Drużyna z Jastrzębia jest dla mnie „czarnym koniem” tych rozgrywek, każdy zespół będzie miał z nimi trudną przeprawę. Trzymają reżim taktyczny, środkową tercję mają „zamurowaną” jeżeli nie w stu, to w 98 procentach.


Przed kilkoma tygodniami zespół z Oświęcimia byłby łatwym łupem dla gospodarzy wtorkowego meczu, ale po zmianie trenera w Unii sytuacja się zmieniła. Między trenerem Josefem Doboszem i hokeistami nie było już chemii, wypaliły się relacje z kibicami, którzy wywieszali transparent „Chociaż wiara czyni cuda, z tym trenerem się nie uda”. Taki cios (poniżej pasa?) mógłby zwalić z nóg nawet słonia.

 

- Nie mam wątpliwości, że drużyna Unii jest dobrze przygotowana do sezonu pod względem fizycznym - twierdzi Sławomir Wieloch. - Jirzi Szejba tchnął w zespół nową nadzieję, każdy z zawodników miał u niego czystą kartę. Spodziewam się, że o wyniku spotkania może zadecydować dyspozycja bramkarzy. Michal Firkt z Cracovią zagrał świetne zawody, z kolei obaj bramkarze JKH - Tomasz Fuczik i Ondrej Raszka - mają największy procent obronionych strzałów.

Z tej samej kategorii