Koniec roku wspaniały, początek nowego kiepski, czyli lider na rozdrożu

Rafał Radziszewski
 fot. Chwieduk Michał  /  źródło: newspix.pl

Kibice Cracovii mają nadzieję, że złapała tylko drobną zadyszkę. I że zdoła utrzymać pierwsze miejsce przed play offem.

Hokeiści Comarch Cracovii, liderzy ligowej tabeli, grudzień mieli imponujący: w 6 ligowych meczach stracili jedynie dwa punkty, przegrywając u siebie po dogrywce z GKS-em Tychy. Rok kończyli zdobyciem Pucharu Polski, wygrywając z JKH GKS Jastrzębie 3:0 oraz Podhalem Nowy Targ 5:0. Powody do zadowolenia miał zwłaszcza bramkarz „Pasów”, Rafał Radziszewski, który niewątpliwie był fundamentem dobrze funkcjonującego zespołu. Jednak już styczeń nie należy do udanych - krakowianie wygrali dwa razy po karnych z Sanokiem (4:3) i Jastrzębiem (2:1) oraz przegrali z „Szarotkami” (1:4). Teraz przed ekipą Rudolfa Rohaczka trzy wyjazdowe spotkania i o punkty znów będzie trudno.

 

Wiele do poprawy
- Zależy nam, by po sezonie zasadniczym zająć pierwsze miejsce, bo wówczas w play offie jest nieco łatwiej - przekonuje Rafał Radziszewski. - Dlatego nie możemy sobie pozwolić na lekceważenie obowiązków czy też taryfę ulgową. Nasi rywale tylko czyhają na takie okazje. Prawdą jest, że mamy drobny kryzys, gramy poniżej oczekiwań, a elementów do poprawy jest wiele.


Kibice pocieszają się, że w tym sezonie zawodnicy "Pasów" dobrze wykonują rzuty karne i one decydują o wygranych. - To słabe pocieszenie - dodaje „Radzik”. - Skuteczność oraz gra w przewagach - to dwa elementy, które natychmiast trzeba poprawić. Jak nie będziemy strzelać, to nie mamy co marzyć o korzystnych wynikach na finiszu rozgrywek. Poprawiliśmy wprawdzie grę w trzeciej tercji, ale to stanowczo za mało, by zdobywać komplet punktów w regulaminowym czasie.

 

Drobne zakłócenia
Korekt w grze można dokonywać wyłącznie pod warunkiem, że zespół jest w komplecie, tymczasem Grzegorz Pasiut, Filip Drzewiecki, Peter Novajovski oraz Petr Szinagl leczą urazy. Nie wiadomo, czy któryś z nich zdoła się wykurować przed weekendem.


- Kiedy jedni z powodu urazów muszą pauzować, inni mają okazję przekonać do siebie sztab szkoleniowy - podkreśla trener Rudolf Rohaczek. - Nie kontuzje zatem, a brak cierpliwości jest naszą główną bolączką. Gdy tracimy gola, od razu chcemy wyrównać, a przecież pośpiech nie sprzyja dobremu konstruowaniu akcji. Słowem, na lodzie musi obowiązywać dyscyplina.

 

Trzy wyjazdy
Przed „Pasami”, jak już wspomnieliśmy, trzy mecze wyjazdowe: z Unią, Ciarko oraz Podhalem, choć najpewniej kolejność w tabeli po sezonie zasadniczym rozstrzygnie się w bezpośrednich potyczkach z Tychami.
- Ale przecież wszystko, co po drodze, jest ważne - przekonuje Radziszewski. - Dlatego te trzy najbliższe mecze mają takie znaczenie.
- A który z rywali w tej fazie rozgrywek nie jest groźny? - pyta retorycznie trener Rohaczek. I dopowiada: - W każdym przypadku musimy wymagać od siebie koncentracji i odpowiedzialności.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~CracusUżytkownik anonimowy
~Cracus :
No photo~CracusUżytkownik anonimowy
Maja szeroka kadrę to niech grają zmiennicy! A i tak najważniejsze są play-offy!
15 sty 16 17:54
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii