Różnice w bramce

Drugie spotkanie półfinałowe pomiędzy Comarch Cracovią a Tauronem KH GKS Katowice było prowadzone w zdecydowanie szybszym tempie, obfitowało w ciekawe akcji i, co najważniejsze, padały gole.

Tomas Sykora
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

To zasługa dobrej gry obu zespołów, bo nie miały zamiaru kalkulować, oraz skuteczności, na którą tak często wszyscy narzekamy. A ponadto Rafał Radziszewski był znacznie skuteczniejszy od swojego vis-a-vis Kamila Kosowskiego. Ostatecznie zwycięzcami zostały „Pasy”, które po raz 5. znalazły się w finale i mają szansę na 3. triumf w tych rozgrywkach.
A wszystko zaczęło się od nieoczekiwanego prowadzenia gości, bo Marek Strzyżowski niesygnalizowanym strzałem pokonał Rafała Radziszewskiego. Cóż z tego skoro „Pasy” szybko wyrównały, bo Kamil Kosowski odbił przed siebie strzał Bartosza Dąbkowskiego, zaś przy dobitce Tomasa Sykory był bezradny. Trwała wymiana szybkich akcji i znów powody do zadowolenia mieli goście, którzy objęli prowadzenie po trafieniu Dawida Majocha. Po raz kolejny radość przyjezdnych trwała krótko, bo Lukas Zib wyrównał, a tuż przed końcem premierowej tercji zdobył gola w przewadze.
Gra była równorzędna, ale groźniejsze akcje konstruowali gospodarze i oni bardziej zagrażali bramce „Kosy”. Ponadto „Pasy” zdecydowanie lepiej sobie radziły podczas gry w przewadze. Kolejnego gola uzyskały gdy Dominik Nahunko powędrował do boksu i natychmiast uwidoczniła się przewaga gospodarzy, którzy z impetem nacierali. Kolejnym katem katowickiej ekipy okazał się Sykora, który przy współudziale kolegów z I formacji zdobył bramkę w liczebnej przewadze. Mieli również swoje okazje katowiczanie, którzy imponowali przygotowaniem fizycznym, ale w decydujących momentach zabrakło nieco precyzji, a ponadto na ich drodze stał „Radzik”.
Ostatnia odsłona już nie była tak emocjonująca, bo gospodarze skupiali się na kontrolowaniu wydarzeń na lodzie niż atakowaniu bramki rywali. A mimo wszystko stworzyli kilka groźnych sytuacji i nic nie wskazywało, że „Kosa” popełni fatalny błąd. Będąc za bramką nie trafił w krążek i Filip Drzewiecki posłał go do pustej bramki. Kolejny gol był tylko konsekwencją tego kiksu bramkarza. Na niespełna 3 min przed końcem goście przez 71 sek. grali w podwójnej przewadze, ale to już nie miało żadnego znaczenia, bo wynik został wcześniej ustalony.

COMARCH CRACOVIA - TAURON KH GKS KATOWICE 6:2 (3:2, 1:0, 2:0)
0:1 - Strzyżowski - Wronka (0:50), 1:1 - Sykora - Dąbkowski (2:36), 1:2 - Majoch - Grof - Maciej Rybak (17:31), 2:2 - Zib - Szinagl - Sykora (18:08), 3:2 - Zib - Szinagl - Sykora (19:55, w przewadze), 4:2 - Sykora - Novajovsky - Szinagl (29:04, w przewadze), 5:2 - Drzewiecki (52:15, w osłabieniu), 6:2 - Kapica - Kruczek (53:22)
Sędziowali: Maciej Pachucki (Gdańsk) i Paweł Meszyński (Warszawa) - Sławomir Szachniewicz i Wojciech Moszczyński (obaj Toruń). [Widzów] 1100.
CRACOVIA: Radziszewski; Novajovsky - Zib, Noworyta - Rompkowski, Wajda (2) - Kruczek, Dąbkowski - Dutka (2); Kalus (2) - Szinagl - Sykora, Drzewiecki (2+10) - Bryniczka - Urbanowicz, Kapica - Dziubiński - Da Costa, Domogała - Zygmunt - Paczkowski (2). Trener Rudolf ROHACZEK.
TAURON: Kosowski; Wanacki - Czakajik, Deveczka (2) - Martinka, Grof (2) - Rąpała, Krawczyk - Krężołek; Themar - Rohtla - Strzyżowski (2), Malasiński - Fraszko - Wronka, Dalidowicz - Sawicki - Nahunko (4), Maciej Rybak - Michał Rybak - Majoch. Trener Tom COOLEN.
Kary: Cracovia - 22 (2 tech.+10 niesport.zach.) min, Tauron - 10 min

 

Więcej na temat:Cracovia, GKS Katowice, hokej

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~hahahaUżytkownik anonimowy
~hahaha :
No photo~hahahaUżytkownik anonimowy
hahahah Cracovia brawo!!
28 gru 17 12:46
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii