Zbadane losy bramkarza w Polskiej Hokej Lidze. Spory kłopot Polonii Bytom

1140 minut zsumowane z meczów w sezonie zasadniczym to wymagane minimum dla bramkarza z naszym obywatelstwem. W Polonii Bytom mają problem...

POLONIA BYTOM
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Jeszcze nic nie jest straconego, bo jesteśmy dopiero na finiszu II rundy sezonu zasadniczego. Przed nami jeszcze wiele meczów i z każdym rywalem możemy zdobyć punkty - powiedział jak zawsze optymistycznie nastawiony trener Polonii Bytom, Andrzej Secemski, de facto prowadzący zespół. Całość firmuje Mariusz Kieca, posiadający stosowną licencję. Poloniści, nękani różnymi wstrząsami, nie zaczęli tego sezonu udanie i doszło do zmiany trenera. Tomasza Demkowicza, który w poprzednim sezonie doprowadził bytomian do brązowego medalu, zastąpił wspomniany duet. Niemniej za wyniki trudno winić tylko Demkowicza, bo wpływ miało na nie wiele spraw, nie tylko sportowych.

 

Potrzebny spokój

Zespół w porównaniu z poprzednim sezonem został osłabiony w defensywie, stąd gra obronna pozostawiała wiele do życzenia. Zawierucha organizacyjna dołożyła kolejne cegły, bo przecież bramkarz Ondrej Raszka oraz dwaj napastnicy, Richard Bordowski i Roman Malinik, wcale nie musieli opuszczać Bytomia. Mieli jednak chyba dość tej tymczasowości oraz plotek, jakie towarzyszyły drużynie. Pierwsi dwaj zostali „wyłuskani” przez JKH GKS Jastrzębie, zaś Malinik czmychnął na Wyspy Brytyjskie. - Nie rozgrzebujmy przeszłości, bo to nie ma najmniejszego sensu - dodaje szkoleniowiec polonistów. - Jestem zbudowany postawą zawodników, którzy solidnie pracują i nieraz udowodnili, że potrafią walczyć z każdym rywalem. Wiem, jakie zajmujemy miejsce w tabeli, ile mamy punktów i jaką stratę do rywali. Wiem też, jaki potencjał ma ta grupa i nikt z nas nie wywiesza białej flagi.

Secemski, to kolejny polonista z krwi i kości, pragnący uratować ekstraligę dla Bytomia. Sportowo zespół na pewno nie jest najsłabszy, ale czy klub uciągnie organizacyjnie. Zbliża się referendum o odwołanie prezydenta miasta. Może po jego wynikach rozwiąże się kilka wątpliwości.

 

Słuszny limit

W Bytomiu nikt nie chce poruszać drażliwej sprawy. Niemniej ta kwestia ma znacznie większy wydźwięk i nie jest ona tylko problemem bytomskim. Otóż w sezonie 2017/18 w ekstralidze, podobnie jak w poprzednich, obowiązują limity dla bramkarzy. Zawodnik posiadający polskie obywatelstwo musi rozegrać minimum 1140 minut, zsumowane z meczów czterech rund sezonu zasadniczego (w play offie on nie obowiązuje).

Podhale Nowy Targ ten problem miało od początku rozgrywek, bo bronił Martius Raitmus, zaś jego zmiennikiem był Błażej Kapica, który od czasu do czasu zajmował miejsce między słupkami. Z kolei w JKH GKS bronił Tomasz Fuczik, a zastępował go David Zabolotny. W Bytomiu początkowo nie było problemu. Raszka ma nasze obywatelstwo i mógł na zmianę bronić z Filipem Landsmanem, zaś w głębokiej rezerwie pozostawał Tomasz Zdanowicz. W Jastrzębiu rozwiązano problem szybko, „podkupując” z Bytomia Raszkę, zaś Przemysław Odrobny, wrócił z Wysp, spadając Podhalu niczym gwiazdka z nieba. W Polonii na tej pozycji się skomplikowało. - Uważam, że te limity są słuszne i w naszym interesie, bo chronią rodzimych bramkarzy - przekonuje były reprezentacyjny golkiper, Marek Batkiewicz, dziś szkolący młodych golkiperów w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Mieliśmy i mamy wielu utalentowanych na tej pozycji, lecz działacze klubowi oraz trenerzy muszą w nich inwestować. Tylko poprzez mecze o stawkę zdobędą niezbędne doświadczenie, więc nie mogą być spychani na margines życia sportowego w zespole.

 

Mocno wspieramy

A tak właśnie od lat było w Bytomiu. W teraźniejszych dziejach zawsze szukano bramkarza nr 1, zaś wychowankowi Tomaszowi Zdanowiczowi czasami przypisywano rolę nawet nie drugorzędną. Ta sytuacja odbija się teraz czkawką. Czech Ladsman bronił do tej pory 730:39 min, a Zdanowicz tylko 147:09 i by wypełnić limit musi wyjeżdżać również w trudnych meczach, gdzie losy ważą się do samego końca. - Tomek miał okazję występować jako utalentowany junior, gdy zdobywaliśmy awans do ekstraligi - przypomina trener Secemski. - To nie jego wina, że więcej czasu spędzał w boksie niż na tafli, ale wierzę, że nam pomoże. Wszyscy go mocno wspieramy, zaś drużyna z konsekwencją musi prowadzić grę obronną.

Na tę chwilę Ladsman może wystąpić jedynie w siedmiu niepełnych meczach. Gdyby zagrał ponad limit, to pierwsze 60 minut skutkowałoby karą finansową w wysokości 5 tysięcy złotych, zaś następne spotkanie nie tylko 10 tysiącami grzywny (stale rośnie), ale również odebraniem 3 punktów (one również się zwiększają). Polonia na tak szalone kroki zapewne się nie zdobędzie...

Ot, zbadane są losy bramkarzy, acz do łatwych nie należą.

 

Polska Hokej Liga

Piątek, 24 listopada

JASTRZĘBIE, 18.00: JKH GKS - PGE Orlik Opole

OŚWIĘCIM, 18.00: Unia - TatrySki Podhale Nowy Targ

KATOWICE, 18.30: Tauron KH GKS - Polonia Bytom

GDAŃSK, 18.00: Automatyka - GKS Tychy

JANÓW, 19.00: Anteo Naprzód - Comarch Cracovia

 

Niedziela, 26 listopada

TYCHY, 17.00: GKS - Anteo Naprzód Janów

OPOLE, 17.00: PGE Orlik - Unia Oświęcim

BYTOM, 18.00: Polonia - Automatyka Gdańsk

NOWY TARG, 18.00: TatrySki Podhale - Tauron KH GKS Katowice

Comarch Cracovia - Orlęta Katowice 9:1 (rozegrano we wtorek).

Z tej samej kategorii