Każdy sobie rzepkę...

Na finiszu pierwszej części sezonu każdy zespół ma swoje cele. Przede wszystkim chce zdobyć jak najwięcej punktów.

Przemysław Odrobny
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Pięć meczów do końca sezonu zasadniczego, a za plecami lidera, GKS-u Tychy, trwa walka o kolejne czołowe miejsca. Zagadek jest znacznie więcej niż nieco wcześniej zakładaliśmy, bo każdy gra o swoje. Zespoły z Katowic i Krakowa rywalizują o 2. lokatę, z kolei Unia Oświęcim, Automatyka Gdańsk oraz Orlik Opole są uwikłane w rywalizację o 6. miejsce. - Nie zapominajcie o „Szarotkach” - dochodzi donośny głos z Nowego Targu, które wreszcie znalazły sposób na obrońców tytułu mistrzowskiego, Comarch Cracovię. 751 dni czekali hokeiści Podhala na wygraną z sąsiadem zza między. Jedno jest pewne, że na finiszu każdy sobie rzepkę skrobie...

 

„Wiedźmin” straszy
Przemysław Odrobny, reprezentacyjny bramkarz, już w trakcie sezonu przeniósł się z Wysp Brytyjskich do Nowego Targu i tak oto rodowity gdańszczanin wylądował pod Tatrami. „Wiedźmin”, bo tak go nazywają, prezentuje wysoką formę i walnie się przyczynił do dwóch ostatnich wygranych. W jego rodzinnym mieście „górale” wygrali z Automatyką 2:1, zaś w niedzielę z „Pasami” 4:0.
- Kiedyś zła passa musiała się odwrócić i chcieliśmy koniecznie wszystkim udowodnić, że nasz zespół jest również zainteresowany awansem w tabeli - przekonuje bramkarz. - Do czwartego miejsca brakują nam zaledwie 3 punkty, zaś w sprzyjających okolicznościach możemy się znaleźć nawet wyżej. Z Cracovią pokazaliśmy się z dobrej strony w każdej formacji. Ponadto trener dobrze ustawił nas taktycznie i tak właśnie zrodził się wartościowy sukces.
Odrobny zewsząd jest komplementowany, bo w dwóch spotkaniach obronił 70 strzałów (38+32) i tylko raz krążek znalazł się w jego bramce. Najwyraźniej rywalizacja o „jedynkę” z Johnym Murray'em w reprezentacji podziałała na niego mobilizująco. Do niej jeszcze może się włączyć Ondrej Raszka (JKH GKS Jastrzębie), który został powołany na lutowy turniej EIHC w Katowicach-Janowie.

 

Podobna moc
GKS Tychy oraz Comarch Cracovia dysponują podobną siłą rażenia w ataku. - Trudno się dziwić, bo przecież oba kluby mają najwyższe budżety w lidze i mogą skompletować silne składy - dodaje Odrobny. - Nie mamy wyboru i w takich meczach jak wtorkowy w Tychach, trzeba wybrać „złoty” środek, czyli być niezwykle zdyscyplinowanym na lodzie. Jedno jest pewne nie możemy grać otwarcie, bo wówczas zostaniemy skarceni. Rywale dysponują solidnymi, czterema piątkami, ale my również dysponujemy czterema liniami. Trener nie boi się w trudnych momentach posyłać do boju chłopaków z czwartego ataku i w meczu w Jastrzębiu mi zaimponowali, jak trzymali korzystny wynik do samego końca.
„Wiedźmin” to ważne ogniwo zespołu, ale jego koledzy również zanotowali zwyżkę formy, choć był taki moment w sezonie, że zespół prezentował się przeciętnie. Na pewno nie adekwatnie do tego jakim dysponuje składem.
- Mamy jeszcze do zdobycia 15 punktów i wiele może się wydarzyć - uzupełnia bramkarz. - Przede wszystkim musimy grać odpowiedzialnie w defensywie oraz się komunikować. Jeżeli komunikacja zawodzi, wówczas czasami dochodzi na lodzie do kuriozalnych sytuacji. Wiem, że czasami takie pokrzykiwanie na lodzie wygląda karykaturalnie, ale bez podpowiedzi jest jeszcze gorzej.
Z dotychczasowych trzech meczów z Podhalem tyszanie wygrali 5:3 i 1:0 oraz przegrali 2:3 po dogrywce. Wicemistrzowie kraju na zakończenie okna transferowego wzmacniają się dwoma napastnikami: 23-letnim Finem Joonasem Huovinenem, grającym na trzecim szczeblu rozgrywek w Szwecji oraz Glebem Klimienką, mającym za sobą występy w KHL, zaś ostatnio w Niemanie Grodno. Obaj załatwiają ostatnie formalności i niebawem powinniśmy ich ujrzeć w akcji.

 

Z tej samej kategorii