Hokeiści z Krakowa mówią: do trzech razy sztuka

Filip Drzewiecki
 fot. Kowolik Magdalena  /  źródło: własne

Po raz trzeci w tym sezonie dojdzie do konfrontacji Tychów z Comarch Cracovią, czyli dwóch pretendentów do tytułu.

1:6 w Superpucharze Polski na lodowisku w Tychach oraz 2:5 u siebie – to dotychczasowe wyniki hokeistów Comarch Cracovii z mistrzami kraju. To jedyne porażki, jakie ponieśli w tym sezonie. Już w najbliższą niedzielę dojdzie do kolejnej konfrontacji niewątpliwie najsilniejszych ekip w ekstralidze.
Dla Tychów, które dość nieoczekiwanie straciły punkty u siebie z Podhalem Nowy Targ, będzie to ostatni sprawdzian formy przed zbliżającym się turniejem II rundy Pucharu Kontynentalnego. Z kolei w Krakowie powiadają: do trzech razy sztuka...

Filip Drzewiecki, 31-letni wychowanek Stoczniowca Gdańsk, jeszcze do niedawna był niespokojnym duchem i ciągle poszukiwał swojego miejsca. W latach 2007-10 już raz występował w „Pasach”, zdobywając z nimi dwa mistrzostwa. A potem rozpoczął wędrówkę po kraju, grał m.in. w Sanoku, Katowicach czy Jastrzębiu. Teraz ponownie znalazł się pod Wawelem i jest najskuteczniejszym strzelcem drużyny. Ma na swoim koncie 13 goli i 6 asyst.
- Rzeczywiście, dość fajnie się to układa, ale to wynika ze stabilizacji życiowej (narzeczona Sara – przyp. red.) oraz ustawieniu w dobrym ataku z Damianami: Kapicą i Słaboniem. Grzechem byłoby pudłować – śmieje się „Drzewko”, bo tak nazywają Filipa Drzewieckiego koledzy. - Dokonania indywidualne schodzą jednak na dalszy plan, bo liczy się drużyna. Nikt z nas nie ukrywa, że mamy wysokie aspiracje i chcemy odzyskać tytuł mistrzowski. Na razie wszystko idzie we właściwym kierunku.

Krakowianie w dotychczasowych meczach stracili tylko 4 punkty, przegrywając z Tychami oraz wygrywając w Bytomiu dopiero po dogrywce.
- Faktycznie, bilans spotkań z Tychami mamy ujemny, ale nie żyjemy przeszłością – podkreśla krakowski napastnik. - To był początek sezonu, popełniliśmy zbyt dużo błędów indywidualnych. zabrało też spokoju w naszych poczynaniach, by myśleć o korzystnym rezultacie. Teraz uzyskaliśmy właściwy rytm gry i jeżeli zagramy odpowiedzialnie, to mamy spore szanse na wygraną. Szkoda, że takie mecze „na szczycie” są przeplatane z potyczkami ze słabszymi rywalami. Naszą ligę nie stać na 12, lecz maksymalnie na 8 zespołów. Wówczas hokeiści byliby ciągle pod „parą”. A tak to różnie bywa...
Już niebawem, po zakończeniu II rundy sezonu zasadniczego, nastąpi podział na grupę silniejszą oraz słabszą. Wtedy pewnie będzie mniej narzekania na poziom rozgrywek.

 

Polska Hokej Liga
Piątek, 16 października
OŚWIĘCIM, 18.00: Unia – Zagłębie Sosnowiec
NOWY TARG, 18.00: TatrySki Podhale – JKH GKS Jastrzębie
SANOK, 18.00: Ciarko PBS Bank – GKS Tychy
OPOLE, 18.30: Orlik – Polonia Bytom
KRAKÓW, 18.30: Comarch Cracovia – Nesta Mires Toruń
SOSNOWIEC, 19.00: Orlęta – Naprzód Janów

Niedziela, 18 października
TYCHY, 17.00: GKS – Comarch Cracovia
SOSNOWIEC, 17.00: Zagłębie – Orlik Opole
BYTOM, 17.00: Polonia – Naprzód Janów
TORUŃ, 17.45: Nesta Toruń – Unia Oświęcim
JASTRZĘBIE, 18.00: JKH GKS – Ciarko PBS Bank Sanok
NOWY TARG, 18.00: TatrySki Podhale – Orlęta Sosnowiec

 

Z tej samej kategorii