Mikołaj Łopuski: Zdobędziemy złoto!

Mikołaj Łopuski
 /  fot. Chwieduk Michał  /  źródło: newspix.pl

Dla tyskiego napastnika ten sezon miał być pasmem sukcesów, a tymczasem wszystko zakończyło pechowo. W 13. spotkaniu ligowym (6 goli+6 asyst), 28 października w Jastrzębiu, zerwał więzadła i pod koniec listopada w klinice specjalistycznej w Żorach przeszedł operację. Po kilkunastu dniach zaczął rehabilitację, a teraz dopinguje kolegów w walce o drugi tytuł mistrzowski.

WŁODZIMIERZ SOWIŃSKI: To miał być pana sezon, zaś jego ukoronowaniem sukces GKS-u Tychy oraz występ w mistrzostwach świata w Krakowie.
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Teraz tylko można gdybać, bo wszystko zakończyło się ligowym epizodem. Początkowo wydawało, że uraz jest niegroźny, ale skończyło się na operacji. To już 17. tydzień jak po kilka godzin siedzę z rehabilitantami w siłowni, mozolnie powracając do zdrowia. Wierzę, że wrócę silniejszy tak jak to uczynił Jarek Rzeszutko, który rok wcześniej również przeszedł skomplikowaną operację.


Który byłby to pana play off?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Po skończeniu Szkoły Mistrzostwa Sportowego przez trzy sezony próbowałem swoich sił w lidze słowackiej i czeskiej. Po trzech latach wróciłem i stale w swoich klubach grałem w play offie. To chyba byłby 8. z moim udziałem. Teraz jednak przyglądam mu się zboku.


Mocno pan cierpi z tego powodu?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Trudno to wyrazić słowami. Zdecydowanie więcej się denerwuje, gdy siedzę na trybunach. Złapałem się na tym, że w emocjach nie jestem w stanie zarejestrować niektórych akcji.


Czy Tychy po 10 latach znów sięgną po złoto?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Nie mam żadnych wątpliwości, że tak będzie. Jesteśmy na dobrej drodze do mistrzostwa. Mamy najbardziej wyrównaną drużynę o wysokich umiejętnościach i potrafimy złamać rywala. Choć droga nie jest łatwa, bo nikt nie chce przegrywać.


Jak pan postrzega tegoroczny play off?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: W decydującej części sezonu najważniejszą rolę odgrywa psychika. Każdemu występowi towarzyszą niesłychane emocje i kto potrafi nad nimi zapanować, ten zostaje zwycięzcą. Pewnym zaskoczeniem dotychczasowych meczów było Podhale. Nie mnie komentować to, co się wydarzyło podczas rywalizacji z Cracovią, ale zespół z Nowego Targu dzielnie walczył z Jastrzębiem. Moi koledzy spisują się bez zarzutu i chyba zgodnie z oczekiwaniami. W ćwierćfinale z Unią Oświęcim wcale nie było łatwo, ale nikt nie obiecywał, że tak będzie. Przygotowanie mentalne decyduje, że prowadzimy w rywalizacji z Sanokiem. Wytrzymaliśmy presję, jaka towarzyszyła w trzech ostatnich potyczkach.


Czy już dzisiaj będzie radość z awansu do finału?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Jestem tego pewien, bo w dwóch poprzednich występach dostrzegłem niemoc, jaka towarzyszy rywalom.


Był pan zdziwiony zachowaniem sanockiej ekipy?
MIKOŁAJ ŁOPUSKI: Ani trochę, bo zawodnicy zza oceanu grają takim stylem i trzeba się wykazać nadzwyczajną cierpliwością, by nie dać się im sprowokować. Postawę rywali mogę skomentować jednym słowem: chore. To był żenujący spektakl w ich wykonaniu... Jesteśmy blisko upragnionego celu i go osiągniemy bo, skupiamy się na grze. Będzie złoto, a ja do niego dołożyłem - niestety - niewielką cegiełkę.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~StryjekUżytkownik anonimowy
~Stryjek :
No photo~StryjekUżytkownik anonimowy
Mam nadzieję, że już wszyscy powiesiliście sobie złote medale na szyi. Liczę, że skończy się tak, jak w 2013 roku.
21 mar 15 13:36
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii