W Bytomiu i Nowym Targu o przetrwanie lub awans!

GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Faworyci GKS Tychy i Comarch Cracovia w półfinale play offu prowadzą już 2-0, ale droga do finału nie będzie usłana różami. Tyszanie przez dwie tercje mieli mecz z Polonią Bytom pod kontrolą, ale w ostatniej odsłonie się pogubili. W końcu po emocjonującej tercji wygrali 3:2. W Krakowie też emocji nie brakowało. Weekend w Bytomiu oraz w Nowym będzie sporo emocji.

Pierwsza porażka 0:3 wywarła mocne piętno na bytomianach. W drugim meczu momentami przez dwie tercje nawiązywali równorzędną grę, jednak w decydujących momentach o wszystkim decydowali gospodarze. W ostatniej odsłonie poloniści nie mieli nic do stracenia i ruszyli do przodu. Byli bliscy wyrównania, ale dwie wygrane są po stronie gospodarzy i teraz przed nimi sesja wyjazdowa w Bytomiu - wszystko może się wyrównać lub... zakończyć.

Poziom gry był słabszy niż w pierwszej potyczce. Gospodarze systematycznie „studzili” swoich przeciwników i odbierali im ochotę do gry. Momentami goście nie potrafili wjechać w strefę gospodarzy. Stefan Żigardy przez dwie odsłony miał zdecydowanie mniej pracy niż we wtorek, ale w ostatniej solidnie się napracował. Ondrej Raszka znów należał do głównych postaci swojej drużyny.

Po dwóch tercjach gospodarze prowadzili 2:0 i nic nie wskazywało na to, że w ostatniej odsłonie będzie tyle emocji. Goście nie mieli nic do stracenia, byli mocno zmotywowani i zaczęli grać na swoim poziomie. W końcu ich ambicja została nagrodzona i Marcin Frączek z daleka pokonał nieco zasłoniętego Żigardego. Gdy na 5 min przed końcem Witecki otrzymał karę, Raszka zjechał z lodu i David Turon zdobył kontaktowego gola. A potem był prawdziwy kocioł pod tyską bramką, ale gospodarze się wybronili.

- Za dużo było niepotrzebnych kar, graliśmy zbyt bojaźliwie w pierwszych dwóch tercjach. Gdybyśmy grali przez całe spotkanie tak jak w ostatniej odsłonie, chyba wynik byłby nieco inny. Będziemy starali się powalczyć w Bytomiu, choć więcej atutów w rękach mają rywale - stwierdził napastnik Polonii, Marcin Frączek.

- Nawet nie potrafię wytłumaczyć tego, co się wydarzyło w III tercji. Chyba brak koncentracji sprawił, że dostarczyliśmy sporo emocji kibicom. Obyśmy uniknęli tego w kolejnych meczach - powiedział obrońca GKS, Mateusz Bryk.

- Raszka bronił na swoim poziomie, a jego koledzy wrócili do gry w III tercji, ale wynik jest niekorzystny. Szkoda, że sędziowie zepsuli te zawody, bo podejmowali kontrowersyjne decyzje - powiedział II trener Polonii, Zbigniew Szydłowski.

- Prowadziliśmy 2:0 i wszystko mieliśmy pod kontrolą. Po 40 minutach powinno być 5 albo 6:0. Potem się odwróciło, ale na szczęście Makrow po indywidualnej akcji zdobył cennego gola - stwierdził trener GKS, Jirzi Szejba.

 

Na początku meczu Comarch Cracovii i Podhala Nowy Targ nic nie wskazywało na to, że z wysokiej wtorkowej porażki goście wyciągnęli jakieś wnioski, bo po niespełna 90 sekundach przegrywali. Po błędzie w defensywie świetnym strzałem popisał się Lukasz Zib i gdyby jego koledzy byli w pierwszej odsłonie tak samo skuteczni, to „Pasy” ustawiłyby sobie to spotkanie. Mimo ogromnej przewagi w strzałach w tej odsłonie (16:4) po 20 minutach był remis, do którego doprowadził Kasper Bryniczka, wykorzystując przytomne zachowanie Jarosława Różańskiego i jego podanie zza bramki.

Od początku II tercji, co było oczywiście szkodliwe dla widowiska, swoje trzy grosze do tego, co działo się na tafli próbowali dorzucić arbitrzy. W pewnym momencie zupełnie się pogubili i na przestrzeni pięciu minut nałożyli... sześć kar. Co najmniej połowa z nich była zupełnie niepotrzebna. Na szczęście nie wpłynęło to na wynik spotkania, oba zespoły strzeliły po jednym golu grając w liczebnych przewagach, ale decyzje panów w pasach wprowadziły nieco nerwowości, a przecież już stawka rywalizacji powoduje u zawodnikow dodatkowe emocje. Hokeiści obu ekip utrzymali jednak nerwy na wodzy i na szczęście zajęli się grą.
Znakomitą szansę na prowadzenie dla Podhala, tuż po wznowieniu gry w trzeciej odsłonie, miał Bryniczka, ale trafił w słupek. Skuteczniejszy po drugiej stronie tafli okazał się Damian Kapica, wychowanek Podhala. Śmiało można go obwołać bohaterem tego meczu. Napastnik Cracovii w krótkim odstępie czasu strzelił dwa gole. Najpierw, po ładnej akcji, wymanewrował Marinsa Juczersa, a chwilę później strącił krążek myląc zupełnie bramkarza Podhala. „Szarotki” szybko odrobiły część strat, ale na więcej nie było je stać.

GKS TYCHY - TEMPISH POLONIA BYTOM 3:2 (2:0, 0:0, 1:2)
1:0 - Jeziorski - Ciura - Komorski (16:54), 2:0 - Witecki - Rzeszutko - Vitek (18:54, w podwójnej przewadze), 2:1 - Frączek - Turon (47:53), 3:1 - Makrow (53:59), 3:2 - Turon - Malinik (55:51, 6 na 4).
KARY: Tychy - 18 min, Polonia - 14 min.

 

COMARCH CRACOVIA – TATRYSKI PODHALE NOWY TARG 4:3 (1:1, 1:1, 2:1)
1:0 - Zib - McPherson - Dąbkowski (1:28), 1:1 - Bryniczka - Różański - Hattunen (5:40), 2:1 - Urbanowicz - Słaboń - Drzewiecki (26:14, w podwójnej przewadze), 2:2 - Riadziński - Hattunen - Różański (28:40, w przewadze), 3:2 - Kapica - Dziubiński - Szinagl (42:36), 4:2 - Kapica - Novajovsky - Dziubiński (44:07), 4:3 - Jaśkiewicz - Zapała (46:24, w podwójnej przewadze).
KARY: Cracovia - 14 min, Podhale - 16 min (w tym 2 min. tech.)

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~PBUżytkownik anonimowy
~PB :
No photo~PBUżytkownik anonimowy
Pan Wozdecki z Polonii to pomylił godziny i dyscypliny ślizgawki to są o innej porze dnia CHOPIE weź się do roboty .opóźnianie gry i zero zaangażowania w grę to już 3 mecz
8 mar 22:29 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii