GKS Tychy uległ Frydkowi-Mistkowi i znalazł się poza podium turnieju w Zwoleniu

Radość hokeistów GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Hokeiści GKS-u Tychy ostatecznie zajęli 4. lokatę w turnieju im. Pavla Zabojnika w Zwoleniu. Wicemistrzowie kraju na inaugurację przegrali z gospodarzami HKm Zwoleń po dogrywce 1:2, wygrali z beniaminkiem ekstraligi słowackiej HC 07 Orin Detva 3:1, a na zakończenie ulegli Frydkowi-Mistkowi 0:1.

Jedno zwycięstwo, dwie porażki w efekcie 4. miejsce - to dorobek hokeistów GKS-u Tychy w turnieju im. Pavla Zabojnika w Zwoleniu. Wczoraj tyszanie ulegli Frydkowi-Mistkowi 0:1.

 

- Wiele do życzenia pozostawiała nasza skuteczność - skomentował występ w Zwoleniu II trener GKS-u Tychy, Krzysztof Majkowski. - Gra jest niezła, potrafimy sobie stworzyć wiele sytuacji - tak było w każdym meczu - ale nawet w najdogodniejszych nie potrafimy posłać krążka do siatki. Obu porażek można było uniknąć, bo nie ustępowaliśmy rywalom, ale cóż z tego, skoro brak nam było armat.

 

W ostatnim meczu z powodu urazu pachwiny nie wystąpił Michael Cichy, a Bartosz Ciura i Michał Woźnicy otrzymali wolne z powodu rodzinnych uroczystości. Z kolei na testach pojawił się 34-letni Vladimir Skoda, który zagrał w dwóch meczach, ale chyba jego przygoda z Tychami na nich się zakończy.

 

- Cichy rzeczywiście ma instynkt strzelecki, szybkie ręce, ale w lidze sam nie udźwignie ciężaru odpowiedzialności za zespół - dodaje tyski szkoleniowiec. - Skoda? Niczym specjalnym się nie wyróżnił, ale w tej chwili trudno znaleźć wartościowego napastnika, który byłby jeszcze bez kontraktu. Nadal szukamy optymalnego ustawienia i tak pewnie będzie do inauguracji sezonu. Mile zaskoczył nasz 19-letni wychowanek, bramkarz Kamil Lewartowski, który w meczu z Detvą bronił z dużym wyczuciem oraz spokojem. Zatliła się iskierka nadziei, że będzie kolejnym wartościowym zawodnikiem na tej pozycji.

 

W końcowych fragmentach ostatniego meczu z Frydkiem-Mistkiem trenerzy zdecydowali się na wycofanie bramkarza, wtedy też świetną okazję na wyrównanie zmarnował Filip Komorski.

 

Teraz tyszanie przez cały tydzień będą trenowali na swoich obiektach, zaś w przyszły poniedziałek rozegrają mecz kontrolny z Orlikiem Opole. Potem pojadą do Koszyc na ostatni sprawdzian przed sezonem ligowym.

 

GKS TYCHY – HC FRYDEK-MISTEK 0:1 (0:0, 0:1, 0:0)
0:1 – Kutak – Kana (23:41)

 

TYCHY: Murray; Bryk – Kotlorz, Pociecha – Horzelski, Kaznadziej – Gazda, Kolarz – Górny; Gościński – Rzeszutko – Bagiński, Jeziorski – Galant – Bepierszcz, Guzik – Skoda – Szczechura, Komorski, Kogut. Trener Andriej GUSOW.

Z tej samej kategorii