Tyszanie przerwali serię porażek i pokonali Comarch Cracovię!

Tym razem trener Andrej Gusow nie miał powodów do irytacji, bo tyszanie przerwali serię trzech porażek. Po przegranej w Gdańsku mocno się zmobilizowali i nie dali żadnych szans obrońcom tytułu mistrzowskiego, Comarch Cracovii, wygrywając 6:2. W ostatniej tercji wyprowadzili zabójcze kontry i zdobyli trzy gole.

GKS Tychy - Comarch Cracovia Krakow
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Tyscy wicemistrzowie zaliczyli trzy porażki z rzędu, w tym w Gdańsku po raz pierwszy w regulaminowym czasie, i ten fakt mocno ich zmobilizował przed potyczką „na szczycie” z Cracovią. W rezultacie odnieśli cenne zwycięstwo, przerywając niefortunną serię. I na dodatek po raz pierwszy wygrali w tym sezonie na własnym lodzie z „Pasami”.

 

Gospodarze mieli sporo szczęścia w pierwszej odsłonie, bowiem mecz miał wyrównany przebieg, ale właśnie oni prowadzili 2:0. Najpierw Michael Cichy niesygnalizowanym uderzeniem zdołał pokonać Rafała Radziszewskiego, który przy drugiej bramce się nie popisał. Ilia Kaznadziej zdecydował się na strzał z niebieskiej linii, zaś „Radzik” wybił krążek przed siebie i Komorski zdołał wepchnąć go do bramki. W II tercji Maciej Urbanowicz, po precyzyjnym podaniu Filipa Drzewieckiego, zdołał zmniejszyć straty w osłabieniu (na ławie Patryk Noworyta). Mało kto przypuszczał, że 23 minuta będzie obfitowała w gole. Gospodarze za sprawą Jarosława Rzeszutki znów wyszli na 2-bramkowe prowadzenie, ale riposta „Pasów” była niemal natychmiastowa i Petr Szinagl zaskoczył Johna Murraya. Gdy Kamil Kalinowski wykorzystał grę w przewadze, gra tyszan nabrała pewności. Ukoronowaniem były dwie błyskawiczne kontry - na listę strzelców wpisali się Mateusz Bepierszcz i Kamil Górny. Gospodarze odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo.

 

- Nie weszliśmy dobrze w ten mecz i straciliśmy gole po błędach indywidualnych. By myśleć o wygranej trzeba grać konsekwentnie od początku do końca – powiedział trener „Pasów”, Rudolf Rohaczek.

 

- W szatni powiedziałem chłopakom, że to jest mecz o 6 punktów. W ostatnich trzech meczach strzeliliśmy 5 goli, zaś dzisiaj 6. Cieszy skuteczność – dodał trener GKS-u, Andrej Gusow.

 

156 sekund potrzebowali katowiczanie, by ustawić sobie mecz w Nowym Targu. Po szybkich trzech ciosach Podhala jakby nie było. Były momenty, w drugiej i trzeciej tercji, w których górale obudzili się, ale wtedy mieli problemy z pokonaniem świetnie interweniującego Owena. Tomasz Malasiński i Patryk Wronka nie mieli litości dla macierzystego klubu. Kapitan gości trzy razy pokonywał Przemysława Odrobnego, po zagraniach „Goldiego”.

 

Już pierwsza akcja meczu w Bytomiu przyniosła gola; Petr Polodna przejął krążek na niebieskiej, oddał strzał, a następnie najszybciej dopadł do odbitej od Filipa Landsmana „gumy” i otworzył wynik spotkania. Gdańszczanie poszli za ciosem i po pierwszej odsłonie mieli dwa gole zapasu. Później spotkanie się wyrównało, ale Polonia atakowała trochę zbyt mało zdecydowanie. Ponadto nieźle w bramce gdańskiej radził sobie doskonale w Bytomiu znany Tomasz Witkowski, a wynik meczu strzałem do pustej bramki ustalił Petr Polodna.

 

Po piątkowym zwycięstwie w Jastrzębiu opolanie sprawili kolejną, choć tym razem nieco mniejszą niespodziankę. Spisującymi się do niedawna świetnie oświęcimianami wstrząsnął początek drugiej odsłony. Na przestrzeni 158 sekund Michal Fikrt skapitulował trzykrotnie. Swojego pierwszego gola w PHL strzelił Ivan Duracz, który niedawno dołączył do Orlika. Zespół Jacka Szopińskiego nie rezygnuje z walki o pierwszą szóstkę, która jeszcze niedawno wydawała się mało realna.

 

Drużyna JKH GKS przełamała w końcu kompleks własnego lodowiska, po trzech porażkach z rzędu zdobywając trzy punkty. Zwycięstwo jastrzębian rodziło się jednak w bólach, a czwarty gol dla gospodarzy padł po odbiciu się krążka od bandy.

 

Mecz z Naprzodem był 200. występem Leszka Laszkiewicza w drużynie z Jastrzębia w PHL. W zespole trenera Roberta Kalabera po raz pierwszy zagrał 22-letni napastnik Dominik Nahunko, który niedawno rozstał się z Tauronem HK GKS Katowice.

 

GKS TYCHY - COMARCH CRACOVIA 6:2 (2:0, 1:2, 3:0)
1:0 - Cichy - Bepierszcz (4:04), 2:0 - Komorski - Kolanos - Kaznadziej (16:11), 2:1 - Urbanowicz - Drzewiecki (23:00, w osłabieniu), 3:1 - Rzeszutko - Kotlorz - Bagiński (23:36, w przewadze), 3:2 - Szinagl - Słaboń - Kapica (23:47), 4:2 - Kalinowski - Galant - Witecki (42:35, w przewadze), 5:2 - Bepierszcz - Szczechura - Cichy (52:39), 6:2 - Górny - Gościński - Bryk (54:08).
Kary: Tychy - 12 min, Cracovia - 10 min.

 

TATRYSKI PODHALE NOWY TARG – TAURON GKS KATOWICE 3:6 (0:3, 1:2, 2:1)
0:1 - Malasiński – StrzyżowskI (11:38), 0:2 Grof – Wronka - Malasiński (12:30), 0:3 - Wronka – Deveczka - Rohtla(14:14 w przewadze), 0:4 - Malasiński – Wronka (21:05), 1:4 - Różański - Neupauer (26:18 w przewadze), 1:5 - Strzyżowski – Rohtla - Themar (36:59), 2:5 - Jaśkiewicz – Tomasik – Kolusz (53:10), 2:6 - Malasiński – Wronka – Majoch (55:50), 3:6 - Zapała – Ogorodnikow - Wielkiewicz (59:15 sześciu na trzech)
Kary: Podhale – 12 min., GKS – 34 (w tym 2 tech. )min.

 

POLONIA BYTOM – AUTOMATYKA GDAŃSK 1:4 (1:3, 0:0, 0:1)
0:1 – Polodna (0:16), 0:2 – Rompkowski – Stasiewicz – Samusienka (9:46), 0:3 – Rompkowski – Polodna – Skutchan (13:23, w przewadze), 1:3 – Jaworski – Salamon – Danieluk (16:21, w przewadze), 1:4 – Polodna – Pesta – Vitek (58:18, do pustej).
Kary: Polonia – 6 min, Automatyka – 8 min.

 

PGE ORLIK OPOLE - UNIA OŚWIĘCIM 4:2 (0:0, 4:1, 0:1)
1:0 - Duracz - Kisielewski - Szydło (22:02), 2:0 - Przygodzki - Kostek - Meidl (23:35), 3:0 - Meidl - Trandin - Szatek (24:40), 3:1 - Daneczek - S. Kowalówka (25:19), 4:1 - Baranyk - Szatek (37:48), 4:2 - Haas - M. Kasperlik (59:05).
Kary: Orlik - 6 min (2 techn.), Unia - 4 min.

 

JKH GKS JASTRZĘBIE - ANTEO NAPRZÓD JANÓW 4:2 (2:1, 0:1, 2:0)
1:0 - Kominek - Lukaczik - Bordowski (8:06, w przewadze), 2:0 - Jarosz - Świerski (11:49), 2:1 - Pohl (16:06), 2:2 - Jaros - Indra - Parizek (36:17, w przewadze), 3:2 - R. Nalewajka - Paś (47:39, w osłabieniu), 4:2 - Lukaczik (58:38, 5 na 6, do pustej).
Kary: JKH - 6 min, Naprzód - 10 min.

Z tej samej kategorii