Koszmarny mecz GKS-u Tychy. Mistrz Polski dał lekcję hokeja

GKS Tychy przegrał u siebie z Cracovią 3:4, mimo że szybko wypracował sobie trzybramkową przewagę. O wyniku zadecydowały rzuty karne.

Comarch Cracovia Krakow - GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

John Murray, krytykowany za występ z Kurbadsem w Pucharze Kontynentalnym, jednak stanął między słupkami GKS-u Tychy w zaległej potyczce z Cracovią. Amerykanin przez długi czas zachowywał czyste konto, ale w końcu musiał skapitulować. Jednak trudno go winić za stracone bramki, bo krążek był strzelany z bliskiej odległości. Choć tyszanie prowadzili już 3:0, to jednak mistrzowie pokazali charakter, doprowadzili do remisu i o wygranej zadecydowały rzuty karne.


A w nich ze strony gości tylko Damian Kapica jako pierwszy spudłował, a potem najazdy Tomasa Sykory, Petra Szinagla oraz Krystiana Dziubińskiego były perfekcyjne. Ze strony gospodarzy „Radzikowi” nie dali rady: Cichy (trafił w słupek), Kalinowski i Pociecha. O karnych mówi się, że to loteria, ale w wykonaniu „Pasów” nie było to dzieło żadnego przypadku.


Zgodnie z zapowiedzią w składzie pojawił się 36-letni, rosły Kanadyjczyk, Kristofer Kolanos, i wystąpił w roli lewoskrzydłowego w ataku z Michaelem Cichym oraz Aleksem Szczechurą. W meczu niewiele pokazał i tylko raził słabym przygotowaniem szybkościowym. W 38 min zmarnował sytuację sam na sam, posyłając krążek wprost Rafała Radziszewskiego. Z kolei Szczechura kilka godzin przed potyczką dowiedział się, że otrzymał dodatkowe powołanie do kadry na listopadowym turniej EIHC w Budapeszcie. Kanadyjczyk zastąpi napastnika „Pasów”, Kaspra Bryniczkę, który ma złamaną szczękę i musi długo pauzować.


Mecz mógł się podobać, bo obie drużyny wcale się nie oszczędzały. „Pasy” atakowały, ale tyszanie skutecznie kontrowali i zdobywali gole. Z dobrej strony pokazał się I atak i wszyscy napastnicy zaliczyli po trafieniu i asyście. Jednak goście solidnie pracowali na końcowy rezultat i z czasem uzyskali przewagę. Byli zespołem bardziej uporządkowanym pod względem taktycznym i stwarzali groźniejsze sytuacje. Tyszanie od przegranego meczu z Gdańskiem (w karnych) poprzez Puchar Kontynentalny i teraz Cracovię mają poważny problem.

 

GKS TYCHY - COMARCH CRACOVIA 3:4 (2:0, 1:2, 0:1) po karnych 0:3
1:0 - Witecki - Galant - Kalinowski (6:47), 2:0 - Kalinowski - Witecki (16:43), 3:0 - Galant - Gościński (24:52, 4 na 4), 3:1 - Domogała - Dziubiński - Szinagl (31:02), 3:2 - Paczkowski - Zygmunt (34:49), 3:3 - Szinagl - Rompkowski (52:24), 3:4 - Sykora (karny).
Sędziowali: Paweł Breske (Jastrzębie) - Sławomir Szachniewicz i Wojciech Moszczyński (obaj Toruń. Widzów 2000.
TYCHY: Murray; Pociecha (4) - Ciura, Bryk - Kotlorz, Kolarz - Górny, Kaznadziei (2); Witecki - Kalinowski - Galant, Gościński - Rzeszutko - Bagiński, Szczechura - Cichy - Kolanos, Kogut - Komorski - Jeziorski. Trener Andrej GUSOW.
CRACOVIA: Radziszewski; Novajovsky - Zib, Kruczek - Noworyta, Wajda - Rompkowski, Szurowski - Dutka; Kalus (2) - Da Costa (4) - Sykora, Kapica - Słaboń - Urbanowicz, Domogała - Dziubiński - Szinagl (2), Drzewiecki - Zygmunt - Paczkowski, Woźnica. Trener Rudolf ROHACZEK.
Kary: Tychy - 6 min, Cracovia - 8 min.

 

Więcej na temat:Andrej Gusow, Cracovia, GKS Tychy, hokej

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~pb 57Użytkownik anonimowy
~pb 57 :
No photo~pb 57Użytkownik anonimowy
Zmieńcie trenera na Rohacka to wygracie z Craxą
27 paź 17 09:27
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii