Tyszanie nie wykorzystali szansy. Mistrza Polski poznamy w sobotę w Krakowie

Comarch Cracovia
 /  fot. Sobala Łukasz  /  źródło: Pressfocus

Wydawało się, że tyszanie wszystko już mają pod kontrolą, a szampany zapewne mroziły się w lodówkach. Tymczasem Cracovia postarała się o niespodziankę. Przez wiele minut miała inicjatywę i w pełni zasłużenie zwyciężyła.

Wydarzeniami w I tercji można byłoby obdarzyć kilka meczów. Szybkie tempo, wiele gorących spięć pod bandami oraz bramkami. Niecodzienne zwroty sytuacji i, co najważniejsze, trzy gole.

 

Gospodarze w 12 min mieli poważny kłopot, bo musieli grać w podwójnym osłabieniu, ale potrafili przetrzymać napór „Pasów”. Jednak wkrótce Stefan Żigardy dość nieoczekiwanie skapitulował, bo Artiom Bożko zza zasłony mocno uderzył i krążek wpadł do siatki. To nie był koniec nieszczęść tyszan, bo w 18 min Marcin Kolusz tuż przed niebieską linią strefy rywala źle podawał do Martina Vozdeckiego i krążek przejął Damian Kapica. Skrzydłowy drugiej formacji w tempie pendolino popędził na tyską bramkę. Żigardy w starciu sam na sam był bez szans. 0:2 - widownia była w poważnym szoku i zaległa grobowa cisza.

 

Tyszanie jednak nie załamali się i ruszyli na bramkę, zaś trybuny znów się ożywiły. Bartosz Ciura, tyski defensor, który ma za sobą udany sezon, krótko przed końcem tercji zdecydował się na uderzenie z niebieskiej linii i krążek wpadł do siatki obok zdezorientowanego Rafała Radziszewskiego. Po tym golu gospodarze zjeżdżali do szatni w nieco lepszych nastrojach.


A druga odsłona zaczęła się od strzału Adama Bagińskiego w... poprzeczkę (w poprzednich meczach zaliczył dwa słupki). A potem rozgorzała twarda walka na całej tafli. Ekipa z Krakowa do szóstego starcia finału miała za sobą 15 meczów w play offie, zwłaszcza siedem z Sanokiem dało jej w kość, jednak kto liczył na zmęczenie podopiecznych trenera Rudolfa Rohaczka, ten był w poważnym błędzie. Czyhali na kolejną sposobność, by pokonać Żigardego. I taka nadarzyła się w 38 min. Krążek fruwał w powietrzu i spadł pod nogi Kolusza. Ten niezbyt pewnie próbował go przejąć, a wielkim sprytem wykazał się Petr Szinagl, który wyłuskał „gumę" spod nóg kapitana reprezentacji i znów samotnie pojechał na tyską bramkę. Takich sytuacji raczej nie marnuje i „Pasy” znalazły w nadzwyczaj komfortowej sytuacji. Dwa gole przewagi to spora zaliczka przy tak wyrównanych zespołach.


Gospodarze, niesieni dopingiem kibiców, w ostatniej tercji próbowali podjąć walkę, ale stroną atakującą byli goście. Jednak sytuacja błyskawicznie się odmieniła. Bramka dla „Pasów” wisiała w powietrzu, a tymczasem samotnym rajdem popisał się Jakub Witecki i backhandem uzyskał kontaktowego gola. Zniwelował straty do jednego trafienia i gra nie tylko nabrało rumieńców, ale i przyśpieszenia.


W 55:42 Maciej Urbanowicz powędrował na ławę kar i trener Rohaczek natychmiast poprosił o regulaminową przerwę. Jednak w ciągu 36 sek. wszystko wywróciło się do góry nogami, bowiem Vozdecky i Mateusz Bryk dostali po 2 min. „Pasy” wykorzystały szansę i
wszystko rozstrzygnie się w sobotę. Początek o 14.30.

 

Dobry mecz został zmącony w ostatniej sekundzie przez faul Krystiana Dziubińskiego na Michaelu Kolarzu.


GKS TYCHY - COMARCH CRACOVIA 2:3 (1:2, 0:1, 1:0)
0:1 - Bożko - Drzewiecki (15:38), 0:2 - Kapica (17:40, w osłabieniu), 1:2 - Ciura - Witecki (19:23), 1:3 - Szinagl (37:14), 2:3 - Witecki (48:27)
Sędziowali: Przemysław Kępa (Nowy Targ) i Włodzimierz Marczuk (Toruń) - Marcin Młynarski (Myślenice) i Tomasz Przyborowski (Krynica). Widzów 3000.
TYCHY: Żigardy; Kolarz - Ciura, Pociecha - Kolusz, Bryk (2) - Kotlorz, Hertl - Gazda; Woźnica - Rzeszutko - Bagiński, Vozdecky (2) - Komorski - Vitek, Kogut - Galant - Bepierszcz (2+10), Jeziorski - Witecki (2) - Łopuski. Trener Jirzi SZEJBA.
CRACOVIA: Radziszewski; Noworyta - Novajovsky, Kruczek - Maciejewski, Dutka - Wajda, Dąbkowski - Turoń; Szinagl - Svitana - Urbanowicz (2), Kapica - Słaboń - Dziubiński (2), Bożko - Kucewicz - Drzewiecki (2), Domogała - Wróbel (4) - Kisielewski (2). Trener Rudolf ROHACZEK.
KARY: Tychy - 18 min Cracovia - 12 min.

 

Liczby meczu
24 - tyle strzałów oddali gospodarze.
31 - tyle razy „Pasy” zatrudniały Żigardego.
44 - tyle sek. w boksie kar przebywał Drzewiecki, gdy „Pasy” zdobyły gola w osłabieniu.
53 - taką rocznicę urodzin dzisiaj świętuje trener Rohaczek.
55 - tyle sek. gospodarze grali w podwójnym osłabieniu (kary: Witecki i Bepierszcz), ale goście nic nie wskórali.

Z tej samej kategorii