Hokeiści Katowic żyją na wulkanie

GKS Katowice hokej
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Gorąco w klubie powinno być na początku sierpnia, a nie we wrześniu, ale powoli ogarniamy – uśmiecha się trener GKS Katowice.

Marzenia miejskich decydentów oraz ich finansowa pomoc sprawiły, że po roku nieobecności w Polskiej Hokej Lidze pojawiła się nowa, odmieniona drużyna HK GKS Katowice. Pomysł funkcjonował od ponad roku, a na początku lipca w końcu ujrzał światło dzienne. Tak więc do piłkarzy spod cennego znaku GKS doszlusowali siatkarze, którzy w niezwykle efektownym stylu zdobyli miejsce w PlusLidze, oraz hokeiści, którzy wykupili „dziką kartę”.

Wciąż bez kompletu

Gdy inne drużyny kończyły przygotowania na „sucho” i rozpoczynały krótkie letnie urlopy, działacze hokejowi GKS-u ogarniali sprawy organizacyjne i nieśmiało rozglądali się za zawodnikami. Sytuacja było nieco ułatwiona, bo w Sanoku ogłoszono rozwiązanie drużyny ekstraligowej i kilku zawodników mogło przenieść się do Katowic. Ale i tak drużyny wciąż nie udało się skompletować... - Dla nas to niezwykle gorący okres, który powinien być na początku sierpnia, a nie na początku września tuż przed inauguracją ligową, ale powoli wszystko ogarniemy - przyznaje nieco zakłopotany trener Jacek Płachta, który od kolebki jest związany z miastem. - Budowa drużyny nie przebiegała tak, jakbyśmy sobie wyobrażali, bo większość zawodników była już związana kontraktami. Zebraliśmy więc hokeistów, którzy nie mieli umów na początku sierpnia. Potem na dwa tygodnie pojechałem na zgrupowanie oraz mecze reprezentacji i chłopaki trenowali z moimi współpracownikami. Teraz, na kilka dni przed inauguracją, wciąż czekamy na obcokrajowców. Jeszcze nie trenowaliśmy w kompletnym składzie, będziemy to nadrabiać w trakcie sezonu. Koncepcja budowy zespołu była dość prosta, bo postawiliśmy na dwie piątki młodych zawodników, absolwentów SMS-u, którzy w swoich klubach nie dostawali większych szans. Teraz reprezentanci do lat 20 będą mogli nie tylko podnosić umiejętności, ale również zdobywać ligowe doświadczenie.

Z zespołem trenuje już Amerykanin Ryan Barlock. Pojawił się także Kanadyjczyk Grant Toulmin, ale na razie rozgląda się za sprzętem, który zagubił się podczas podróży. Lada chwila oczekiwany jest Ned Lukacević, Czarnogórzec, z kanadyjskim paszportem, który też ma niezłe referencje.

Układanie puzzli

Najbliższym współpracownikiem Płachty jest Witalij Grajewski, białoruski szkoleniowiec z polskim paszportem. W pracy na lodzie pomaga również były katowicki hokeista, obecnie sędzia Janusz Strzempek. Grajewski przyjechał do Katowic ze swoim synem 20-letnim Wadimem, który będzie pełnił rolę drugiego bramkarza. - To prawda, mieliśmy mało czasu, ale i tak uważam, że stworzyliśmy ciekawą drużynę, która na pewno sprawi niejedną niespodziankę – zapewnia dyrektor ds. sportowych klubu, Karol Pawlik. - Fajnie w nowym miejscu wkomponowała się grupa sanocka i uważam, że ona może odgrywać dominującą rolę. Liczymy na doświadczenie Marka Strzyżowskiego, Nathana Śliwińskiego, Marcina Białego czy Bogusława Rąpały, ale młodzi Radosław Sawicki czy Maciej Bielec, mam nadzieję, wykorzystają swoją szansę. 36-letni Matusz Kostur, występujący ostatnio w Popradzie, na pewno będzie silnym punktem. Daniel Bogdziul, reprezentacyjny litewski napastnik, ma również polski paszport po babci i mamie. Łotysze: Martinsowie: Porejs i Jakowlews, też powinni mocno wesprzeć drużynę - dodaje Pawlik.

Liczy się charakter

Wszystkie pozostałe ligowe ekipy mają za sobą 5-6-tygodniowe przygotowania "na sucho" i następnie na lodzie, gdy katowicki zespół „dojrzewał” w znacznie krótszym czasie. - Na początku nasze braki w przygotowaniach może nie będą odczuwalne, ale gdy intensywność meczów wzrośnie, możemy wpaść w dołek – przyznaje Płachta. - Ale liczą się silne charaktery oraz dyscyplina taktyczna. Każde spotkanie w naszym wykonaniu będzie walką o życie. Chciałbym, by w ekstralidze funkcjonowała opinia, że katowicka drużyna ani na chwilę nie odpuszcza i trudno z nią o punkty. W pierwszej fazie sezonu mamy 20 meczów. Naszym celem będzie znaleźć się w czołowej szóstce i rywalizować w silniejszej grupie. Gdyby się nam nie udało, wówczas chcemy się zakwalifikować do play offu, czyli ósemki.

Dobra wiadomość dla kibiców GKS-u jest taka, że zespół mecze ligowe będzie rozgrywał w „Satelicie”, zaś mrożenie tafli już się rozpoczęło. Katowiczanie zaczynają rozgrywki od dwóch wyjazdów - do Nowego Targu i Jastrzębia. We własnej hali zagrają 16 września z Unią Oświęcim.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Zbyszek Użytkownik anonimowy
~Zbyszek :
No photo~Zbyszek Użytkownik anonimowy
Wreszcie jest profesjonalnie, trener reprezentacji, asystent z rosyjskiej szkoły, drugi asystent po Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku i do tego 500 zł na mieszkanie
7 wrz 16 18:43
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii