Pracowity weekend hokeistów Comarch Cracovii. Unikać błędów!

Petr Sinagl
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Nie spodziewaliśmy, że mistrzowie kraju hokeiści Comarch Cracovii zawojują Ligę Mistrzów, bo trafili na bardzo wymagających rywali, którzy w pierwszych meczach obnażyli ich wszystkie braki. W poprzedni weekend „Pasy” zaliczyły sesję wyjazdową. Najpierw przegrali w Monachium z mistrzem Niemiec, Red Bullem 2:6, a potem w Gavle ulegli wicemistrzowi Szwecji, Brynaes IF 0:8.

Nie spodziewaliśmy, że mistrzowie kraju hokeiści Comarch Cracovii zawojują Ligę Mistrzów, bo trafili na bardzo wymagających rywali, którzy w pierwszych meczach obnażyli ich wszystkie braki. W poprzedni weekend „Pasy” zaliczyły sesję wyjazdową. Najpierw przegrali w Monachium z mistrzem Niemiec, Red Bullem 2:6, a potem w Gavle ulegli wicemistrzowi Szwecji, Brynaes IF 0:8.
- Trudno z tych meczów być zadowolonym skoro traci się tyle gole - mówi skrzydłowy Cracovii, Filip Drzewiecki. - Przede wszystkim musimy być bardziej zdecydowani w defensywie i twardo walczyć na bandach, bo to są kluczowe elementy w naszym przypadku. Staramy się nad tym pracować, ale właśnie występy w Lidze Mistrzów nam pokazują ile nam jeszcze brakuje do rywali w Europie. Jednak takimi występami zdobywamy kolejne doświadczenie, które pewnie zaprocentuje w sezonie ligowym. Oczywiście, przed własną publicznością chcemy się pokazać z jak najlepszej strony. By osiągnąć przyzwoity rezultat musimy być skoncentrowani i konsekwentni od początku do końca.
Zespół w obu meczach wyjazdowych miał kilka dobrych momentów. W Monachium przegrywali zaledwie 2:3, ale w końcowych fragmentach III tercji zupełnie się pogubili i stracili trzy gole. Z kolei w potyczce z Brynaes IF przy stanie 0:2 sytuacji sam na sam nie wykorzystali Adam Domogała oraz Teddy Da Costa. A potem padła przypadkowa trzecia bramka, której można było uniknąć i w efekcie gospodarze rządzili na całym lodowisku. „Pasy” dotkliwie przegrały 0:8, ale mimo wszystko wyżej stawiają umiejętności drużyny z Monachium, z którą dzisiaj przyjdzie się zmierzyć.
- Prezentowaliśmy się nieźle i graliśmy do pewnego czasu konsekwentnie - przekonuje trener mistrzów Rudolf Rohaczek. - Chcieliśmy za wszelka cenę zdobyć gola i wtedy popełniliśmy błędy, a rywale je bezlitośnie wykorzystali. Muszę również pochwalić zespół za grę w osłabieniach, bo udało nam się obronić kilka przewag. Oczywiście, w rewanżu chcemy uzyskać korzystny rezultat, ale jest jeden warunek: konsekwencja w grze. Tylko żelazna dyscyplina może sprawić, że będziemy mieli swoje szanse.
Podróże oraz dwa spotkania z wymagającymi rywalami sprawiły, że hokeiści mieli prawo poczuć się zmęczeni. W poniedziałek wypoczywali, zaś w kolejnych dniach było dużo zajęć taktycznych, bo one są teraz najważniejsze. Na szczęście nikt nie jest kontuzjowany i trener zapewne skorzysta z czterech formacji, tak jak było w poprzednich potyczkach. Rafał Radziszewski pewnie stanie między słupkami i znów zostanie wystawiony na trudną próbę, a „Radzik” już się do tej roli przyzwyczaił...
1. Monachium→2→6→10:3
2. Brynas→2→5→12:3
3. Helsinki→2→1→4:8
4. Cracovia→2→0→2:14

Dzisiaj: Comarch Cracovia – Red Bull Monachium (18.30), IFK Helsinki – Brynaes IF (19.00); niedziela: Comarch Cracovia – Brynaes IF (16.30), IFK Helsinki – Red Bull Monachium (17.00).

Z tej samej kategorii