Pod Wawelem święto hokejowe pod dużym napięciem!

Dużo strzeleckich sytuacji, efektowne gole, gospodarze dwa razy trafili w słupek, świetny mecz obu zespołów - to wszystko było w Krakowie. A efekt? Wygrana tyszan i powiększenie przewagi nad „Pasami” do 9 punktów. A teraz nastąpi dwutygodniowa przerwa na tournée kadry po Kanadzie.

Comarch Cracovia - GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dużo strzeleckich sytuacji, efektowne gole, gospodarze dwa razy trafili w słupek, świetny mecz obu zespołów - to wszystko było w Krakowie. A efekt? Wygrana tyszan i powiększenie przewagi nad „Pasami” do 9 punktów. A teraz nastąpi dwutygodniowa przerwa na tournée kadry po Kanadzie.
Szlagier na pewno nie zawiódł postronnych obserwatorów oraz tyskich kibiców, bo było sporo emocji i wiele się działo pod obiema bramkami. Na pewno jednym z bohaterów tej potyczki był John Murray, który nie tylko pewnie, ale również szczęśliwie interweniował. Skapitulował dopiero w ostatniej odsłonie, choć trudno go winić za puszczone bramki. 35 sek. przed końcem Radziszewski opuścił bramkę, ale ten manewr nie przyniósł efektu. Gdyby wszystkie mecze stały na takim poziomie - wzdychaliśmy po końcowym gwizdku.

Katowiczanie w pełni zrehabilitowali się za porażkę 3:4 z Polonią w Bytomiu. Tym razem zagrali bardziej odpowiedzialnie i, co najważniejsze, skuteczniej. Dwa gole, dzieła Duszana Deveczki oraz Mikołaja Łopuskiego, były uzyskane w osłabieniu, gdy w boksie kar przebywali Jakub Grof oraz Dawid Majoch. A ponadto 3 bramki uzyskali w przewadze, w tym jedną w podwójnej. Tylko I tercja w wykonaniu katowiczan była mało przekonywająca, bo zaledwie ją zremisowali. Kamil Kosowski popisał się 21 skutecznymi interwencjami, zaś Przemysław Odrobny - 27.

Kibice Naprzodu przeżyli w niedzielne popołudnie dwa wstrząsy na Jantorze. Najpierw w I tercji goście z Jastrzębia w ciągu 40 sekund wyprowadzili dwa skuteczne ciosy. Po dobrej drugiej tercji w wykonaniu janowian wydawało się, że będą w stanie powalczyć o punkty z rywalami. Tymczasem w trzeciej odsłonie JKH zdołał strzelić kolejne trzy bramki i zupełnie rozbił gospodarzy.

Hokeiści Polonii Bytom w Gdańsku oraz Orlika Opole w Oświęcimiu stracili ważne punkty, które mogą ważyć w końcowym rozrachunku.

COMARCH CRACOVIA – GKS TYCHY 2:3 (0:2, 0:1, 2:0)
0:1 – Cichy – Szczechura (4:40), 0:2 – Kolanos – Kotlorz – Kolarz (18:08, w podwojnej przewadze), 0:3 – Kogut – Kolarz (39:56, w osłabieniu), 1:3 – Szinagl – Rompkowski – Drzewiecki (47:12), 2:3 – Kruczek – Wajda – Drzewiecki (55:04).

TAURON KH GKS KATOWICE - TATRYSKI PODHALE NOWY TARG 5:2 (2:2, 1:0, 2:0)
1:0 - Deveczka - Sawicki (2:38, w osłabieniu), 1:1 - Tomasik - Zapała - Kolusz (5:17), 1:2 - Kolusz - Kondraszow - Jaśkiewicz (7:25), 2:2 - Malasiński - Rohtla - Deveczka (9:07, w przewadze), 3:2 - Łopuski - Rohtla (29:03, w osłabieniu), 4:2 - Czakajik - Łopuski (45:06, w przewadze). 5:2 - Grof - Rohtla - Deveczka (50:57, w podwójnej przewadze).

ANTEO NAPRZÓD JANÓW - JKH GKS JASTRZĘBIE 1:7 (0:2, 0:0, 1:5)
0:1 - Homer - Laszkiewicz (6:09, w przewadze), 0:2 - Kominek - Gimiński (6:49), 0:3 - Paś - Kubes - Laszkiewicz (40:16), 0:4 - Laszkiewicz (45:29), 0:5 - Bordowski - Kominek - Lukacik (52:18), 1:5 - Seda - Adamus - Parizek (53:25), 1:6 - Kominek - Bordowski - Lukacik (54:14), 1:7 - Janković - Laszkiewicz - Vozdecky (56:10).

UNIA OŚWIĘCIM – PGE ORLIK OPOLE 4:2 (0:0, 1:0, 3:2)
1:0 - Wojtarowicz - Piotrowicz (33:53), 2:0 – S.Kowalówka – Kasperlik - Daneczek (40:19), , 3:0 - Wojtarowicz – Piotrowicz – S. Kowalówka (50:25, 6 na 5), , 3:1 - Przygodzki – Zako - Bychawski (50:58, w przewadze), 3:2 - Kisielewski – Zako - Baranyk (52:40, w przewadze), , 4:2 – S. Kowalówka – Daneczek - Tabaczek (59:32, 5 na 6, do pustej bramki).

AUTOMATYKA GDAŃSK – POLONIA BYTOM 7:2 (4:1, 1:1, 2:0)
1:0 - Polodna – Vítek (02:36), 1:1 - Turoń – Stoklasa (04:37), 2:1 - Mund – Polodna (13:59, 5/4), 3:1 - Polodna – Maciejewski - Mund (15:45, w przewadze), 4:1 - Vítek – Bilczík (17:27), 5:1 - Vítek (24:21), 5:2 - Turoń – Cunik - Krzemień (34:12, w przewadze), 6:2 - Pesta – Mateusz Strużyk (41:41), 7:2 - Bilczík – Strużyk - Stasiewicz (55:25, w przewadze).

 

 

Z tej samej kategorii