W Krakowie kolejne mocne uderzenie!

Comarch Cracovia - GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Ligowi mocarze spotykają się po raz drugi w ciągu czterech dni, choć stawki meczów są diametralnie różne. W Superpucharze było 5:4 po karnych dla „Pasów”, teraz potyczka o ligowe punkty mistrzów z Krakowa z wicemistrzami z Tychów. Dla hokeistów Comarch Cracovii oraz GKS-u Tychy to niezwykle prestiżowe wydarzenie.

Najpierw w Superpucharze 5:4 po karnych dla „Pasów”, zaś po czterech dniach kolejne mocne uderzenie - potyczka o ligowe punkty mistrzów z Krakowa z wicemistrzami z Tychów. Dla hokeistów Comarch Cracovii oraz GKS-u Tychy to niezwykle prestiżowe wydarzenie. I nie ma znaczenia, czy obie ekipy spotykają się na początku sezonu, czy też w decydującym meczu o złoto. Jeśli się wygra - to masz lepsze samopoczucie do kolejnego spotkania z tym rywalem.
- Chcemy rozpocząć sezon na własnym podwórku od mocnego uderzenia - przekonuje skrzydłowy III ataku, Adam Domogała. - W Superpucharze poniżej oczekiwań graliśmy w pierwszej tercji oraz ostatnie półtorej minuty meczu. W końcówce straciliśmy przewagę dwóch goli, bo zabrakło konsekwencji. Wszystko dobrze się skończyło, bo Tadek Da Costa trafił dwa razy z karnego.

Nie ma zaskoczenia
Krakowianie szybko zamknęli ten rozdział i nie ma czasu na świętowanie. W I rundzie ekstraligi byli biernymi obserwatorami wydarzeń, bo pauzowali. Teraz znów trafiają na tyszan, którzy sobie urządzili festiwal strzelecki w meczu z uczniami z SMS.
- To chyba dobrze, że znów trafiamy na Tychy, bo musimy utrzymać ten poziom. W niedalekiej perspektywie mamy dwa ostatnie mecze w Lidze Mistrzów - dodaje krakowski napastnik rodem z Katowic. Jako zespół z meczu na mecz prezentujemy się coraz lepiej i lepiej też układa się współpraca w poszczególnych formacjach. Doświadczenie z Ligi Mistrzów już procentuje, a z biegiem czasu jeszcze bardziej będzie widoczne. Obie drużyny doskonale się znają i o elemencie zaskoczenia nie ma mowy. O sukcesie lub porażce może zadecydować jeden błąd, więc trzeba się ich wystrzegać. Chcemy udanie otworzyć sezon.

Szybki rewanż?
Andrej Gusow, trener GKS-u Tychy, nie znosi przegrywać i wcale nie krył rozczarowania po meczu o Superpuchar. Po męskiej rozmowie w szatni, gdy już ochłonął ze złości, nieco łagodniejszym głosem zakomunikował zawodnikom: - Teraz już wiecie, ile jeszcze pracy przed nami.
- Z punktu widzenia kibica to było ciekawe widowisko, padło wiele bramek i rozstrzygnęły karne - tłumaczy kapitan GKS-u, Michał Kotlorz. - Waleczności w końcówce meczu nikt nam nie odmówi. Co z tego jednak, skoro przez cały mecz graliśmy nerwowo i popełniliśmy sporo błędów. Skończyło się na czterech golach, ale mogliśmy stracić więcej. Dobrze się ułożyło, że rewanż jest tak szybko, bo porażka w Superpucharze wszystkich nas mocno zabolała.
Dla Kotlorza najbliższe mecze ligowe są równie ważne z innego powodu. Niebawem zostanie powołana kadra na mecz towarzyski z Węgrami w Budapeszcie (30.09.). Jest nowy selekcjoner, Teddy Nolan, więc zapewne będzie nowe rozdanie i szansa na przemeblowanie w kadrze.

 

Polska Hokej Liga
Środa, 13 września
JANÓW, 13.00: Orlęta Katowice - Polonia Bytom
KRAKÓW, 18.30: Comarch Cracovia - GKS Tychy
GDAŃSK, 18.30: Automatyka - PGE Orlik Opole
JANÓW, 19.00: Naprzód - TatrySki Podhale Nowy Targ
Tauron KH GKS Katowice - JKH GKS Jastrzębie przełożony na 3.X.

 

Z tej samej kategorii